Darmowa wysyłka: od 299 zł InPost za 0 zł, od 399 zł Poczta Polska za 0 zł* ✦ Zaloguj się — progi darmowej wysyłki niższe o 100 zł → ✦ Załóż konto → +100 pkt na start ✦ Zgoda marketingowa = +150 pkt ✦ 2 000 pkt = 100 zł do wydania ✦ * darmowa dostawa nie dotyczy gabarytów (duże terraria, paleta) ani transportu zwierząt GO! ✦

Kategoria: Poradnik Venomous

Poradniki Wojtka z Venomous Art: hodowla ptaszników, skakunów i innych bezkręgowców krok po kroku, oparte na filmach z naszej hodowli we Wrocławiu.

  • Jak widzą skakuny? Oczy, kolory i polowanie pająków

    Jak widzą skakuny? Oczy, kolory i polowanie pająków

    W filmie łapię makro-ujęciem to, jak siatkówka skakuna przesuwa się za jego oczami niczym cień (9:04). Odpowiedź na pytanie, jak widzą skakuny, zaczyna się od liczby: osiem oczu w czterech parach, a oczy główne działają jak malutki teleobiektyw.

    Jak widzą skakuny? Dlaczego oczy to pierwsza rzecz, którą widać u pająka?

    Pierwsze, na co patrzę u każdego skakuna, to jego oczy. Największa para — oczy główne — razem z sześcioma mniejszymi oczami po bokach i z tyłu głowotułowia odróżnia skakuny (Salticidae) od większości innych pająków.

    Przykładem tej rodziny jest też rodzaj Portia — pająk, który potrafi zapamiętać trasę polowania i atakuje nawet inne pająki sieciowe. To właśnie wzrok pozwala skakunom polować aktywnie, a nie czekać w sieci na ofiarę.

    Podobnie duże, „lampiące się” oczy mają też rodzaje Deinopis i Asianopis — inne aktywnie polujące pająki, tylko wyglądające trochę bardziej strasznie.

    Ile oczu ma skakun i za co odpowiada każda para?

    Salticidae mają zawsze osiem oczu w czterech parach. To jedna z cech definiujących rodzinę, niezależnie od tego, czy mówimy o maleńkim samczyku, czy o dużym Hyllus diardi.

    Oczy główne analizują detale, a oczy dodatkowe pilnują szerokiego kąta i wykrywają ruch. Największa para to oczy główne (AME, anterior median eyes) — reszta to trzy pary oczu dodatkowych, rozmieszczone po bokach i z tyłu głowotułowia (część ciała pająka powstała z połączenia głowy i tułowia):

    • AME (oczy główne) — analiza szczegółów, najlepsza ostrość.
    • ALE (przednioboczne) — najszersze pole widzenia, wykrywanie ruchu.
    • PME (środkowoboczne) — wspomagają obraz boczny.
    • PLE (tylnoboczne) — pilnują tego, co dzieje się za pająkiem.

    Wielkość i rozmieszczenie tych par różnią się między rodzajami, ale zasada działania zostaje ta sama.

    Dlaczego największe oczy skakuna nie widzą najszerzej?

    Największe oczy skakuna, czyli oczy główne, działają jak teleobiektyw — skupiają się na jednym punkcie i wyciągają z niego mnóstwo detali. Nie dają jednak najszerszego pola widzenia.

    „Jak się okazuje, ta główna największa para oczu służy za taki teleobiektyw.” — z filmu, 6:08

    To oczy dodatkowe, zwłaszcza przednioboczne (ALE), mają największe pole widzenia i najlepiej wyławiają ruch. W eksperymentach stwierdzono, że ich czułość na przesunięcia bywa lepsza, niż wynikałoby to z samego odstępu między receptorami — zjawisko nazywane hiperostrością ruchową.

    W eksperymencie z szybko zbliżającym się obiektem (tzw. looming) zasłonięcie oczu głównych nie zmieniło reakcji obronnej pająka. Zasłonięcie ALE za to ją silnie zaburzyło — skakun przestawał reagować na zagrożenie tak, jak powinien.

    Jak skakun patrzy, nie ruszając oczami?

    Oczy skakuna, a zwłaszcza oczy główne, są częścią oskórka i fizycznie się nie poruszają. Przy linieniu zrzuca je razem z całym pancerzem, łącznie z samymi „okularami”.

    Za okularem kryje się długa, rurkowata struktura, a za nią zakrzywiona siatkówka. Napędza ją nawet sześć różnych mięśni, które poruszają nią w pionie, w poziomie i obrotowo — tak pająk skanuje fragment obrazu w wysokiej rozdzielczości.

    Ten ruch widać gołym obiektywem przy dobrym oświetleniu i powiększeniu makro — jako cień przemykający za oczami. Naukowcy wykorzystali to zjawisko, żeby zbudować eye tracking u skakunów: dziś można sprawdzić, w którym miejscu obrazu pająk aktualnie „skupia wzrok”.

    Skakun nie rusza oczami, bo rusza siatkówką schowaną za nimi — to jego wewnętrzny zoom.

    Czy oczy skakuna współpracują ze sobą?

    Oczy dodatkowe wykrywają ruch i przekazują jego lokalizację oczom głównym, które doogniskowują szczegóły. W eksperymentach na gatunku Phidippus audax śledzono ruch siatkówek oczu głównych, manipulując jednocześnie tym, co widziały oczy ALE.

    Gdy obiekt się poruszał i ALE były aktywne, oczy główne płynnie podążały za celem. Po zasłonięciu ALE zdolność śledzenia wyraźnie się pogarszała — każda kamera szerokokątna wykrywa cel i przekazuje jego pozycję kamerze wysokiej rozdzielczości.

    Skakun posiada kilka niezależnych kamer, które na bieżąco wymieniają się informacjami. Skakuny wykazują coś, co śmiało można nazwać uwagą — nie każdy nowy ruch powoduje przeskanowanie, pająk wybiera to, co go akurat interesuje.

    Dlaczego skakun obraca się w stronę palca albo kamery?

    Nie dzieje się to, bo skakun rozpoznaje człowieka. U mnie w terrarium wystarczy przesunąć palec przed pająkiem albo wokół niego, żeby zobaczyć ten obrót — testowałem to wielokrotnie.

    „Czy zastanawiają was kiedyś, dlaczego tak się dzieje? Bo nie, bynajmniej nie dzieje się tak, dlatego, że skakun rozpoznaje człowieka.” — z filmu, 14:01

    Dzieje się tak, bo oczy główne mają wąskie pole wysokiej ostrości i się nie ruszają. Gdy ruch wykryją oczy boczne, pająk musi ustawić całe ciało tam, gdzie chce zbadać element oczami głównymi.

    Jak skakun ocenia odległość bez dwóch rozstawionych oczu?

    U człowieka ocena odległości działa na bazie widzenia stereoskopowego — dwóch oczu rozstawionych w przestrzeni. U skakunów odstęp między siatkówkami jest tak mały, że ten mechanizm teoretycznie nie powinien działać.

    Najlepiej przebadany w tym temacie gatunek, Hasarius adansoni, wykorzystuje aberrację chromatyczną: soczewka oka głównego nie ogniskuje wszystkich długości fal światła w tym samym miejscu. Zielone światło dobrze ogniskuje się na jednej warstwie receptorów, a na innej warstwie, też czułej na zieleń, obraz jest celowo nieostry — wielkość rozmycia zależy od odległości obiektu.

    W eksperymencie zmiana barwy światła oświetlającego pająka zmieniła sposób ogniskowania obrazu, a pająki zaczęły skakać na błędną odległość — zgodnie z przewidywaniami naukowców. Skakun liczy odległość z rozmycia obrazu, nie z porównania dwóch kątów patrzenia.

    Autor filmu zaznacza, że rodzina skakunowatych liczy tysiące gatunków i różne rodzaje mogą mierzyć odległość nieco inaczej.

    Czy skakuny widzą kolory i widzą świat tak jak my?

    Człowiek ma trzy typy czopków — zielony, niebieski, czerwony. Skakuny są najbardziej czułe na zieleń i ultrafiolet, czyli widzą świat inaczej niż my.

    Dwa skakuny wyglądające dla naszego oka podobnie mogą wyglądać dla siebie kompletnie inaczej, bo elementy otoczenia odbijają UV w różny sposób. Bodźce UV biorą udział w ostrzeganiu przed drapieżnikami i w zalotach.

    U rodzaju Habronattus w siatkówce pojawił się dodatkowy filtr barwnikowy, który przesuwa czułość receptorów w stronę czerwieni i pomarańczu — daje to funkcjonalne widzenie trzech barw. Samce mają kolorowe elementy ciała, które pokazują samicom podczas zalotów.

    To, czy dany kolor jest w ogóle widoczny dla konkretnego gatunku, bardzo mocno zależy od obserwatora. U gatunku Saitis barbipes samce mają czerwono ubarwione odnóża, ale samice nie widzą tej czerwieni jako czerwieni — działa to raczej na bazie jasności i kontrastu niż konkretnego koloru.

    Czy kolor realnie pomaga skakunowi polować?

    W eksperymencie z 2026 roku samice Habronattus pyrrithrix najpierw uczono, że czerwony kolor wiąże się z niesmaczną zdobyczą. Potem testowano polowanie z dostępem do sygnału czerwieni albo bez niego.

    Pająki z dostępem do informacji kolorystycznej skuteczniej wybierały jadalną zdobycz i rzadziej atakowały ofiary oznaczone czerwonym. Samice korzystające z tej informacji wcześniej zaczynały składanie jaj i miały tendencję do większej masy ciała.

    Eksperyment nie wykazał jednoznacznego wzrostu całkowitej liczby jaj czy potomstwa. Kolor realnie poprawia efektywność polowania, ale nie przekłada się automatycznie na większą liczbę potomstwa.

    Jak wygląda polowanie skakuna krok po kroku?

    Całe polowanie skakuna rozgrywa się w kilka–kilkanaście sekund i składa się z sześciu etapów.

    1. Wykrycie ruchu — oczy dodatkowe rejestrują zmianę z boku i pająk wykonuje szybki obrót.
    2. Orientacja — głowotułów ustawia się tak, żeby obiekt znalazł się przed oczami głównymi.
    3. Analiza — ruchoma siatkówka skanuje wielkość, kształt i sposób poruszania się obiektu, odróżniając zdobycz od drapieżnika albo elementu tła.
    4. Podejście — skakun skraca dystans, a oczy boczne i główne wspólnie aktualizują położenie ofiary.
    5. Ocena dystansu — u niektórych gatunków pomaga tu rozogniskowanie obrazu (aberracja chromatyczna).
    6. Atak — szybki skok, chwyt przednimi odnóżami i wbicie szczękoczółków.

    Przy wykryciu drapieżnika system działa podobnie: ruch wykryty bocznymi oczami i efekt looming prowadzą do postawy obronnej albo ucieczki. Każdy z tych etapów dzieje się w ciągu kilku sekund, zanim w ogóle zauważycie, że pająk się poruszył.

    U mnie przy obserwacjach z bliska sprawdza się pęseta prosta 20 cm — wystarczy, żeby podać małą zdobycz bez wkładania ręki do terrarium.

    Jakiego skakuna wybrać na start i jak urządzić mu terrarium?

    Z aktualnej oferty na pierwszego skakuna najczęściej poleca się Phidippus regius — ma mniejsze wymagania co do wilgotności i temperatury. Hyllus diardi wybierzcie jako drugi albo trzeci gatunek, bo jest większy, cieplejszy w wymaganiach i szybszy w reakcjach.

    Gatunek Dostępność Samica Samiec
    Hyllus diardi adult 300 zł 200 zł
    Phidippus regius L6/7/adult 250 zł 200 zł

    Oba gatunki potrzebują temperatury 22–28°C i dobrze wentylowanego terrarium — różni je głównie wilgotność i wielkość zbiornika.

    • Phidippus regius: terrarium od ok. 20 × 20 × 30 cm (np. Terrarium 20 × 20 × 30 cm), wilgotność 50–70%, zraszanie jednej strony terrarium co 1–2 dni.
    • Hyllus diardi: terrarium od ok. 25 × 25 × 35 cm (np. Terrarium 40 × 30 × 30 cm), wilgotność wyższa, 60–75%, też ze zraszaniem co 1–2 dni i obowiązkowo z dobrą wentylacją — zbyt duża wilgotność bez przepływu powietrza grozi pleśnią.

    Jako podłoże pod oba gatunki sprawdza się Podłoże dla skakunów 2 l, a do kontroli warunków — Termometr z higrometrem do terrarium. Obu gatunków nie trzymajcie razem w jednym terrarium — to drapieżniki, które zjedzą sąsiada.

    Młode żywią się wylęgiem turka albo świerszcza, dorosłe większymi karaczanami. Jeśli pająk odmawia jedzenia, zabierzcie niedoszłą ofiarę następnego dnia, żeby nie skrzywdziła go na przykład podczas wylinki. Po samej wylince pająk jest miękki i delikatny — w tym czasie nie karmicie go i nie niepokójcie, tylko zapewnijcie wilgotność i dostęp do wody.

    Wolicie obejrzeć oba gatunki na żywo, zanim zdecydujecie? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu — ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19.

    Ile kosztuje start ze skakunem i czy to legalne hobby?

    Policzmy pełny zestaw startowy, nie tylko samego pająka. Ceny z listopad 2026.

    Start z Phidippus regius (samiec) wychodzi około 400 zł za cały zestaw.

    Suma: 200 + 115 + 20 + 15 + 25 + 15 + 10 = 400 zł.

    Zestaw z Hyllus diardi (samiec):

    Suma: 200 + 190 + 20 + 15 + 25 + 15 + 10 = 475 zł.

    Hyllus diardi i Phidippus regius nie są na liście CITES i nie figurują w rozporządzeniu o zwierzętach niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi — jako bezkręgowce nie podlegają też rejestracji w starostwie. Hodowla obu gatunków jest w Polsce legalna, bez dodatkowych zezwoleń.

  • Roztocza u węża: jak rozpoznać i leczyć

    Roztocza u węża: jak rozpoznać i leczyć

    Roztocza u węża rozpoznacie po drobnych czarnych lub brązowych kropkach na łuskach — to Ophionyssus natricis, czyli roztocza wężowe, mają do 1,3 mm. Leczy się je Ergalem w roztworze 0,6–1%, czyli 6–10 ml na litr wody, a po kuracji wąż wymaga minimum 60 dni obserwacji. U mojego Dyzia cała sprawa zaczęła się od tego, że przestał jeść i zaczął nerwowo włóczyć się po terrarium.

    Co to są roztocza wężowe (Ophionyssus natricis)?

    Roztocza u węża rozpoznacie po drobnych czarnych lub brązowych kropkach na łuskach — to Ophionyssus natricis, czyli roztocza wężowe, mają do 1,3 mm. Leczy się je Ergalem w roztworze 0,6–1%, czyli 6–10 ml na litr wody, a po kuracji wąż wymaga minimum 60 dni obserwacji. U mojego Dyzia cała sprawa zaczęła się od tego, że przestał jeść i zaczął nerwowo włóczyć się po terrarium.

    Roztocza wężowe, po łacinie Ophionyssus natricis, to pajęczaki żywiące się krwią węża. Kolor zależy od tego, czy już się napiły — brązowy to głodny pasożyt, czarny to taki, który zdążył się posilić.

    To gatunek dość dobrze przebadany w terrarystyce, bo atakuje głównie węże i rzadziej jaszczurki. Roztocze jako rząd to w ogóle niewielkie, często pasożytnicze albo saprofagiczne pajęczaki.

    „Roztocza noszą nazwę Ophionyssus natricis, czyli właśnie roztocza wężowe — typowo tropikalne, żerujące na wężach, żywiące się ich krwią.” — z filmu, 3:45

    To, czy roztocze jest brązowe czy czarne, mówi wam dokładnie tyle, kiedy ostatni raz jadło.

    Jak rozpoznać roztocza u węża – pierwsze objawy?

    Pierwszym sygnałem są drobne czarne lub brązowe kropki na łuskach węża i na waszych rękach po kontakcie z nim — widoczne gołym okiem, bo dorosłe roztocze ma do 1,3 mm. Towarzyszą im opuchnięte oczy i zmiana zachowania.

    U mnie zaczęło się od kropeczek na rękach po wyjęciu węża z kryjówki. Na ciemno ubarwionym wężu czarne roztocza są naprawdę trudne do wypatrzenia, nawet jeśli jest ich dużo.

    • czarne lub brązowe kropki na łuskach i waszych rękach po kontakcie
    • opuchnięte oczy — roztocza lubią okolice oczu i kloaki, bo tam skóra jest cieplejsza i wilgotniejsza
    • nietypowe, głośniejsze syczenie
    • brak apetytu
    • nerwowe, nadmiernie ruchliwe zachowanie

    U mojego węża objawy były widoczne przez dwa, trzy tygodnie, zanim potwierdziłem roztocza. Im dłużej czekacie z reakcją, tym więcej roztoczy zdąży się namnożyć.

    Dlaczego mój wąż zachowuje się nienaturalnie?

    Nadmierna aktywność, przekopywanie podłoża i wywalanie miski na wodę to reakcja na pasożyty, nie zmiana charakteru węża. Jeśli wasz zwykle spokojny wąż zaczyna się szwendać, to sygnał alarmowy.

    Mój Dyzio jest z natury spokojnym, ułożonym wężem, bez tendencji do włóczenia się po terrarium. Przez dwa, trzy tygodnie przed wykryciem roztoczy bardzo dużo chodził, przekopywał podłoże i regularnie wywalał miskę na wodę. Na początku myślałem, że to niegrzeczność albo że terrarium mu nie pasuje — a to były roztocza.

    Zmiana charakteru węża z dnia na dzień to prawie zawsze objaw czegoś, nie kwestia humoru.

    Jak leczyć roztocza u węża Ergalem – krok po kroku?

    Leczenie polega na opryskaniu węża roztworem Ergalu w stężeniu 0,6–1%, czyli 6–10 ml środka na litr wody, z pominięciem oczu i pyska. U mojego węża kuracja trwała 6 dni, bo skróciłem ją po lekkiej reakcji alergicznej na skórze.

    „Roztwór Ergalu polega na tym, że po prostu wlewamy do litra wody odmierzoną ilość, tak żeby zrobić od 0,6 do 1% roztworu — wlewamy 6 ml albo 10 ml do litra wody.” — z filmu, 5:41

    1. Odmierzcie Ergal i rozpuśćcie w wodzie w proporcji 0,6–1% (6–10 ml na litr).
    2. Przelejcie roztwór do spryskiwacza — ja używam Spryskiwacz 500 ml, bo na całego węża Spryskiwacz 200 ml czasem nie wystarcza.
    3. Spryskajcie węża całego — górę, boki, brzuch — ale zostawcie oczy i pysk.
    4. Kontrolujcie czas kontaktu ze skórą. U mnie 5 godzin wystarczyło, żeby wywołać reakcję alergiczną — nie przedłużajcie bez potrzeby.
    5. Nie dopuszczajcie, żeby wąż pił roztwór z miski na wodę.

    Po pierwszym spryskaniu na dnie pojemnika kwarantannowego zobaczyłem kilkaset martwych albo wypłoszonych roztoczy.

    Reakcja alergiczna po Ergalu to sygnał, żeby skrócić kurację, nie przerwać ją w połowie.

    Jak przeprowadzić kwarantannę węża z roztoczami?

    Kwarantanna to wentylowany pojemnik bez podłoża, z ręcznikami papierowymi i miską na wodę, w którym codziennie kontrolujecie węża. U mojego Dyzia trwała ona około dwóch tygodni.

    Pojemnik ma być prosty — bez dekoracji, żeby nic nie dało roztoczom się schować. Wystarczy odpowiedniej wielkości Pojemnik PetBox 37 × 24 × 16 cm, ręcznik papierowy jako podłoże i miska na wodę. Codziennie sprawdzałem wszystkie moje węże, czy nie widać na nich czarnych kropek — to jest absolutnie kluczowe, bo roztocza wędrują między zbiornikami.

    Prosty, pusty pojemnik kwarantannowy to nie oszczędność — to jedyny sposób, żeby roztocza nie miały gdzie się schować.

    Czy roztocza wężowe mogą przenosić IBD?

    Tak, Ophionyssus natricis są wymieniane jako jeden z wektorów IBD — nieuleczalnej, prawie w 100% śmiertelnej choroby neurologicznej węży. U mojego węża wynik badania na szczęście wyszedł ujemny.

    15 października pobrałem wymazy z pyska i kloaki i wysłałem do laboratorium. Zrobiłem to właśnie dlatego, że roztocza mogą przenosić IBD, a akurat zaobserwowałem u węża tzw. stargazing — patrzenie w górę, wygięcie ciała — co mylnie uznałem za możliwy objaw. 20 października przyszedł wynik: ujemny.

    Przebieg IBD różni się między gatunkami. U Python regius (pytona królewskiego — tutaj mówię o gatunku ogólnie, nie o Dyziu, którego gatunku nie potwierdzam) choroba ma gwałtowny przebieg — trzy, cztery miesiące i wąż umiera. U boa może latami przebiegać bezobjawowo, co jest jeszcze bardziej niepokojące. Wynik ujemny to dobra wiadomość, ale w razie wątpliwości co do interpretacji wyniku warto skonsultować się z lekarzem weterynarii specjalizującym się w gadach. Planuję przebadać na IBD też pozostałe moje węże.

    Roztocza to nie tylko swędzenie i brud na łuskach — to też powód do zrobienia badania na IBD.

    Ile trwa leczenie i jak długo obserwować węża?

    Pełny cykl rozwojowy roztocza w optymalnych warunkach trwa od 13 do 19 dni, a samica składa kilkadziesiąt jaj. Właśnie dlatego po kuracji trzeba obserwować węża minimum 60 dni.

    1. jajko
    2. larwa
    3. protonimfa
    4. deutonimfa
    5. imago (dorosły osobnik, gotowy do składania jaj)

    „Pamiętajmy o tym cyklu rozwojowym roztoczy, że one mogą wrócić i być może prędzej czy później wrócą, więc kolejna kuracja Ergalem znowu będzie potrzebna.” — z filmu, 16:37

    Kuracja kończy oprysk, ale nie kończy sprawy — roztocza wracają, jeśli przegapicie choć jedną generację.

    Co zrobić z terrarium i podłożem po roztoczach?

    Podłoże i organiczne dekoracje trzeba wyrzucić, bo w nich też siedzą roztocza. Samo terrarium dezynfekujecie Ergalem od zewnątrz i wewnątrz, a nowe wyposażenie wkładacie dopiero po okresie obserwacji.

    U mnie poszły do kosza wszystkie korzenie i organiczne dekoracje. Ergalem spryskałem nie tylko węża, ale całe terrarium — z zewnątrz, z wewnątrz, nawet książki i półki w pobliżu. Czasem samo szkło może wymagać wymiany, jeśli roztocza zdążyły się wżyć w szczeliny.

    Na czas obserwacji wystarczy proste terrarium: ścianka, miska z wodą, ręczniki papierowe i mata grzewcza od spodu (skręcona, żeby nie poparzyć węża) — przez szkło dawała u mnie około 28°C. Jeśli wolicie mieć pewność co do temperatury, sprawdzi się Mata grzewcza z regulacją – Terrario Premium Repti Pad z wbudowaną regulacją, a odczyt skontrolujecie Termometr LCD z sondą. Pełne, urządzone terrarium z podłożem — u mnie Podłoże dla węży – Lignocel Snake Safe — wraca dopiero po 60 dniach bez objawów.

    Dopóki trwa obserwacja, prostota terrarium jest waszym przyjacielem, nie minusem.

    Jak zapobiegać roztoczom u węża w przyszłości?

    Najważniejsza jest kwarantanna każdego nowego węża i regularna, fizyczna kontrola jego łusek. Rutynowe branie węża na ręce pozwala wychwycić roztocza, zanim się mocno namnożą.

    • kwarantannujcie nowo nabyte węże przez 60–90 dni — to odpowiada kilku pokoleniom roztoczy, a krótsza kwarantanna nie daje gwarancji, że pasożyt się nie namnożył
    • myjcie ręce ciepłą wodą z mydłem i osuszajcie je papierowym ręcznikiem po kontakcie z jednym wężem, zanim przejdziecie do kolejnego terrarium
    • nie pożyczajcie pęset, haków i dekoracji między terrariami bez dezynfekcji — roztocza łatwo przenoszą się na sprzęcie
    • sprawdzajcie łuski codziennie — ja tak robię z każdym moim wężem

    Kwarantanna nie jest formalnością dla ostrożniaków — to jedyna bariera między nowym wężem a resztą waszej kolekcji.

    Czy brak apetytu i zmiana zachowania to zawsze roztocza?

    Brak apetytu i utrata masy ciała to typowy efekt infestacji roztoczami — u mojego węża trwał około dwóch tygodni. Z mojego materiału nie wynika, czy te same objawy mają też inne przyczyny niezwiązane z roztoczami, więc przy wątpliwościach lepiej skonsultować się z wetem.

    Mój wąż nie jadł przez dwa tygodnie — pierwszy raz od trzech lat, od kiedy go mam. Apetyt wracał stopniowo: najpierw niechętnie zjedzona mała myszka, potem dorosły szczur, 300–350 gramów.

    Brak apetytu to sygnał alarmowy, ale nie diagnoza — roztocza sprawdzacie wzrokiem, nie zgadujecie z samego zachowania.

    Błędy, które łatwo popełnić przy leczeniu roztoczy

    Najczęstsze błędy to zbyt rzadkie branie węża na ręce i zbyt długi kontakt skóry z Ergalem. Sam przez kilka tygodni błędnie tłumaczyłem zmianę zachowania węża jego charakterem.

    • rzadkie branie węża na ręce — trudniej zauważyć roztocza, zanim się namnożą
    • tłumaczenie nerwowego zachowania charakterem węża, a nie objawem
    • zbyt długi czas kontaktu z Ergalem — u mnie 5 godzin wywołało reakcję alergiczną
    • zwłoka w reakcji — u mnie objawy trwały dwa, trzy tygodnie, zanim zacząłem działać

    Każdy z tych błędów kosztuje wam czas, a roztoczom — kolejną generację.

    A u was jak było? Dajcie znać w komentarzach, czy już się z tym spotkaliście.

    Ile kosztuje leczenie i kwarantanna roztoczy u węża?

    Sam Ergal kupicie w sklepie zoologicznym — jego cena zależy od miejsca zakupu i nie jest u nas w ofercie. Resztę zestawu do kwarantanny i leczenia znajdziecie w jednym miejscu:

    Razem to około 148 zł za sprzęt z naszego katalogu (ceny z październik 2026), do czego dolicza się cena samego Ergalu.

    Największym kosztem leczenia roztoczy nie są pieniądze, tylko czas — 60–90 dni obserwacji, których nie da się przyspieszyć.

    Preparaty na roztocza, maty grzewcze i pojemniki kwarantannowe znajdziecie też na miejscu w naszym sklepie terrarystycznym we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63 — można przyjść i zapytać, zanim zaczniecie kurację.

  • Ziemiórki w terrarium: skąd się biorą i jak się ich pozbyć

    Ziemiórki w terrarium: skąd się biorą i jak się ich pozbyć

    Ziemiórki w terrarium to u mnie właściwie niewidoczny problem — przesypuję do pojemnika nowe podłoże i rzadko widzę więcej niż kilka muszek (15:30). Zanim to was w ogóle zainteresuje, dobrze dobrać sobie pierwszy zestaw: na naszej stronie przygotowaliśmy StarterBox — Twój pierwszy pająk w 3 krokach, czyli gotowy dobór pojemnika, podłoża i wyposażenia pod pierwszego pupila. Najczęściej ziemiórki przynosimy sami, razem z nową roślinką albo podłożem, w którym są już niewidoczne jaja i larwy, choć potrafią też po prostu wlecieć przez okno. Pozbywamy się ich, łącząc przesuszenie podłoża z kontrolą biologiczną — nicieniami, roztoczami i bakteriami BTI — a u pająków czy skorpionów często wystarczy wymiana podłoża na włókno kokosowe za 12 zł.

    Czym są ziemiórki w terrarium i w doniczkach?

    Ziemiórki to potoczna nazwa dla przedstawicieli rodziny Sciaridae — ziemiórkowatych. To ogromna, zróżnicowana rodzina muchówek, w której opisano już ponad 3000 gatunków na całym świecie. Ich angielska nazwa, fungus gnats, mówi wszystko o biologii: larwy żyją w grzybni i wilgotnym podłożu.

    • Rodzina: Sciaridae (ziemiórkowate), ponad 3000 opisanych gatunków.
    • Rozmiar: muchówki do ok. 3 mm długości, z długimi nogami i paciorkowatymi czułkami.
    • Najczęstszy rodzaj w uprawach: Bradysia, głównie Bradysia impatiens.

    Dla mnie to właśnie grzyb jest kluczem do zrozumienia, czemu populacja ziemiórek czasem wybucha z dnia na dzień. Jeśli w doniczce albo pojemniku jest wilgotne podłoże z odrobiną grzybni, ziemiórki prędzej czy później się tam znajdą. Larwy uczestniczą w rozkładzie martwej materii organicznej i użyźniają glebę — to naturalny, pożyteczny proces, zanim zacznie nam przeszkadzać w domu.

    Dorosły owad, którego widzimy latającego nad kwiatkiem, to tylko końcowy etap długiego cyklu. Większość życia ziemiórka spędza jako jajo, larwa i poczwarka — imago to tylko kilka ostatnich dni.

    Co to jest StarterBox i dla kogo?

    StarterBox to nasz zestaw startowy dla kogoś, kto jeszcze nie miał żadnego pająka i nie wie, od czego zacząć. Zamiast szukać osobno pojemnika, podłoża i wyposażenia, dostajecie je dobrane razem — pod konkretny typ gatunku, który wybierzecie na pierwszego pupila.

    „To na naszej stronie odpaliliśmy właśnie pająka w trzech krokach. To jest cały system, który pomoże Wam dobrać wszystko na Waszego pierwszego pupila.” — z filmu, 1:14

    W zależności od tego, czy wybieracie gatunek naziemny czy nadrzewny, mamy inny zestaw:

    Zestaw dobiera pojemnik, podłoże i wyposażenie pod pierwszego pająka — to nie jest sposób na ziemiórki, tylko dobry punkt startowy, zanim ten temat was w ogóle zainteresuje. Cały wybór zobaczycie w kategorii StarterBoxy.

    Czy ziemiórki szkodzą moim pająkom i skorpionom?

    Nie — dorosłe ziemiórki nie mają aparatu gębowego, który pozwoliłby im wysysać płyny z organizmu zwierzęcia. W przeciwieństwie do komara czy mszycy nie piją krwi i nie zaszkodzą bezpośrednio ani pająkowi, ani skorpionowi.

    „To, że mamy w domu ziemiórki, to nie oznacza, że na przykład w roślinie jest jakiś syf i to nie oznacza, że w mieszkaniu mamy brudno i nie sprzątamy. To tak nie działa, to nie są karaluchy.” — z filmu, 3:26

    W codzienności są po prostu upierdliwe — wpadają do napojów, bzyczą, siadają na monitorze. U mnie w terrariach ziemiórek pojawia się naprawdę mało i nie uznaję tego za plagę. Największą rolę gra tu podłoże: u mnie to w większości Włókno kokosowe, więc problem praktycznie nie istnieje.

    Gdy ziemiórki jednak pojawią się w pojemniku z pająkiem, najprostszym rozwiązaniem jest wymiana podłoża. Dobry Pojemnik SpiderBox 20 × 20 × 25 cm z suchym włóknem kokosowym rozwiązuje sprawę szybciej niż jakiekolwiek opryski.

    Czy ziemiórki szkodzą roślinom?

    Dorosłe ziemiórki roślinom nie szkodzą, bo tak jak w przypadku zwierząt nie mają aparatu gębowego do wysysania soków. Winne są larwy — mogą nadgryzać delikatne korzenie i włośniki, co najbardziej odczuwają młode sadzonki i siewki.

    • Larwy nadgryzają korzenie i włośniki, szczególnie u młodych sadzonek.
    • Uszkodzone korzenie słabiej pobierają wodę i składniki mineralne — roślina więdnie i żółknie.
    • Larwy mogą przenosić zarodniki patogenów (Pythium, Fusarium, Verticillium) oraz w rzadkich przypadkach wirusy roślinne.

    Duża, rozrośnięta roślina z mocnym systemem korzeniowym, na przykład okazała monstera, zniesie to bez problemu. Gorzej ma młoda sadzonka — uszkodzone korzenie trudniej pobierają wodę, więc roślina więdnie i żółknie. To często mylone z błędem w podlewaniu, a dodatkowe podlanie tylko nasila problem.

    Bradysia impatiens jest uznanym szkodnikiem sadzonek, warzyw i upraw grzybów w skali szklarniowej. Praca Shi i współautorów z 2026 r. w czasopiśmie „BMC Plant Biology” pokazała, że po tygodniu żerowania larw na korzeniach pomidora zmienia się ekspresja blisko 3000 genów rośliny, a sama roślina uruchamia szlak kwasu jasmonowego i produkuje więcej związków obronnych — korzeń naprawdę „wie”, że jest atakowany.

    Larwy żyjące w wilgotnym, niesterylnym środowisku mogą też otwierać drogę patogenom, przenosząc ich zarodniki po uszkodzeniu korzeni. W pracy Budziszewskiej, Frąckowiaka i Obrępalskiej-Stęplowskiej z 2021 r. (czasopismo „Cells”) larwy Bradysia impatiens przeniosły wirusa roślinnego peanut stunt virus (PSV) z zakażonych liści na zdrową roślinę tytoniu, Nicotiana benthamiana. To nie znaczy, że ziemiórki są powszechnym wektorem wirusów jak mszyce, ale pokazuje, że nie są całkiem niewinne.

    Skąd się biorą ziemiórki w domu i w terrarium?

    Najczęściej problem przynosimy sami — razem z nową roślinką albo nowym podłożem, w którym są już niewidoczne jaja, larwy czy poczwarki. Gdy dany gatunek znajdzie w doniczce idealną temperaturę, wilgotność i odrobinę grzybni, warunki są dla niego praktycznie perfekcyjne przez cały rok.

    • Nowa roślina albo nowe podłoże z niewidocznymi jajami, larwami lub poczwarkami.
    • Dorosłe samice wlatujące przez okno — ziemiórki żyją w Polsce naturalnie.
    • Podłoże ekologiczne, bogate w mikroorganizmy i grzyby, bardziej przyjazne ziemiórkom niż podłoże mineralne.

    Ziemiórki żyją też naturalnie w Polsce i mogą po prostu wlecieć przez okno. Wystarczy kilka zapłodnionych samic, żeby w domowych roślinach zrobić całkiem dużą populację. Uprawa ekologiczna z nawozami bogatymi w mikroorganizmy i grzyby stwarza dla ziemiórek lepsze warunki niż podłoża mineralne.

    Jak przebiega rozwój ziemiórek (cykl życia)?

    Muchówki przechodzą przeobrażenie zupełne — cztery stadia: jajko, larwa, poczwarka, imago. W sprzyjających, szklarniowych warunkach cały rozwój od jajka do dorosłego owada może trwać nawet ok. 20 dni. W chłodniejszym mieszkaniu albo pokoju z terrariami rozwój trwa dłużej, bo metabolizm larw jest wolniejszy.

    U najlepiej przebadanego gatunku, Bradysia impatiens, jajko rozwija się ok. 6,5 dnia, stadium larwalne trwa około dwóch tygodni, a poczwarka i dorosły osobnik żyją już tylko kilka dni. Jedynym celem dorosłej ziemiórki jest rozmnożenie się, a samica składa od 50 do 300 jaj — stąd populacja potrafi rosnąć wykładniczo w ciągu dwóch miesięcy.

    Jak pozbyć się ziemiórek krok po kroku?

    Nie ma jednego magicznego środka na ziemiórki — działam wielotorowo. Łączę przesuszenie podłoża, wymianę go na coś, co larwom nie służy, kontrolę biologiczną i wyłapywanie dorosłych osobników żółtymi lepami.

    „Nie ma jednego takiego magicznego środka, trzeba działać wielotorowo.” — z filmu, 17:35

    1. Przesusz podłoże. Jeśli roślina to toleruje, pozwól podłożu wyschnąć między podlewaniami — odbiera to larwom wilgotne warunki życiowe i realnie ogranicza ich liczbę.
    2. Zmień podłoże pająkowi albo skorpionowi. Włókno kokosowe (12 zł) jako suche podłoże praktycznie eliminuje problem, zwłaszcza w mniejszym zbiorniku typu Pojemnik SpiderBox 20 × 20 × 25 cm (35 zł).
    3. Wpuść nicienie Steinernema feltiae. Mikroskopijne stadia infekcyjne wnikają do larwy, uwalniają symbiotyczne bakterie, które ją zabijają, a nicień rozmnaża się w jej ciele. Skuteczność zależy od temperatury, podłoża, dawki i momentu zastosowania. Metodę opracowano i testowano dla uprawy roślin w szklarni, nie dla terrarium z pająkiem czy skorpionem.
    4. Dodaj drapieżne roztocza Stratiolaelaps scimitus. Żyją w górnych warstwach podłoża i polują na jaja oraz młode larwy — tam, gdzie nicienie radzą sobie słabiej, roztocza łapią resztę populacji. Tak jak nicienie, opisano je w kontekście uprawy roślin, a nie terrarystyki.
    5. Zastosuj bakterie BTI. Wytwarzają białka toksyczne dla larw ziemiórek i dobrze uzupełniają poprzednie metody.
    6. Wyłap dorosłe osobniki żółtymi lepami UV. Ziemiórki silnie reagują na promieniowanie UV oraz na zielono-żółte długości światła — u Bradysia deformis szczególnie skuteczne okazały się długości ok. 382 nm oraz zakres 532–592 nm. Same lepy nie usuną populacji żyjącej w podłożu, ale ograniczą rozmnażanie, zanim zadziałają metody biologiczne. Do codziennego zwilżania podłoża przy tej okazji wystarczy zwykły Spryskiwacz 200 ml (15 zł).

    Wolicie zobaczyć podłoża i pojemniki na żywo, zanim zdecydujecie się na wymianę? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu — ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19. Doradzimy, które podłoże sprawdzi się przy konkretnym gatunku.

    Czy domowe sposoby (cynamon, ocet, kawa) działają?

    Słyszałem o różnych domowych metodach: occie, kawie, keramzycie, piasku, zapałkach wbitych w ziemię, czosnku i cynamonie. Sam nie testowałem cynamonu ani kawy, więc pytam was w komentarzach o wasze doświadczenia.

    Moja ocena jest taka, że domowe sposoby opierają się głównie na anegdotach — jeśli coś nie wpływa realnie na biologię larwy, pewnie działa jak placebo. Chciałbym to kiedyś przetestować metodycznie, a nie na wiarę.

    Ile kosztuje pozbycie się ziemiórek w terrarium u pająka lub skorpiona?

    Jeśli problem dotyczy pojemnika z pająkiem albo skorpionem, a nie całej szklarni roślin, koszt rozwiązania jest niewielki — to głównie podłoże i podstawowy sprzęt do pielęgnacji terrarium.

    Sama wymiana podłoża w pojemniku pająka to koszt rzędu 12 zł, a pełny zestaw z nowym pojemnikiem i spryskiwaczem — 62 zł (ceny z październik 2026). To wciąż mniej niż jedna butelka preparatu biologicznego do dużej uprawy roślin.

    Czy ziemiórki są tylko szkodnikiem, czy mają też swoją rolę?

    Zanim nazwiemy ziemiórki szkodnikami, pamiętajmy, że są częścią naturalnego ekosystemu — zjadają martwą materię i grzybnię, więc też trochę dla nas pracują. I teraz ciekawostka: u ziemiórek z rodzaju Bradysia zaobserwowano naprawdę nietypowe dziedziczenie płci. Na starcie zarodek ma trzy chromosomy X, a potem jeden z nich — najpewniej pochodzenia ojcowskiego — zostaje wyparty, co ustala płeć osobnika. Genetycy zajmują się nimi od około stu lat, a ja po tym filmie patrzę na te muszki w terrarium zupełnie innym okiem.

    Zanim zaczniecie zmagania z ziemiórkami, zacznijcie dobrze — sprawdźcie StarterBox: Twój pierwszy pająk w 3 krokach, zanim ziemiórki czy jakikolwiek inny temat hodowlany w ogóle się dla was zacznie.

    Macie w domu albo w terrarium własną historię z ziemiórkami? Piszcie w komentarzach, co u was zadziałało.

  • Co się dzieje, gdy ugryzie kleszcz? Krok po kroku

    Co się dzieje, gdy ugryzie kleszcz? Krok po kroku

    Co się dzieje, gdy ugryzie kleszcz? Najpierw namierza żywiciela po zapachu i dwutlenku węgla, potem wbija aparat gębowy wzmocniony „cementem” i żeruje nawet kilka dni, prawie niezauważony — dzięki znieczulającej i przeciwzapalnej ślinie. Film zaczyna się od słów Wojtka, że kleszcz jest maleńki i praktycznie ślepy, a mimo to bez problemu trafia na kilkunastokilogramowego ssaka (0:00). Rozkładamy cały ten proces krok po kroku, tak jak tłumaczy to Wojtek w swoim najnowszym filmie.

    Co się dzieje, gdy ugryzie kleszcz? Ewolucyjny arsenał krok po kroku

    Kleszcz nie widzi, nie biega i nie skacze, a mimo to bez problemu trafia na dużego ssaka gdzieś w lesie. Żeby to osiągnąć, musiał wykształcić dwa osobne mechanizmy: sposób na znalezienie żywiciela i sposób na pozostanie na nim niewykrytym nawet przez kilka dni.

    To właśnie ten podwójny zestaw — wykrywanie plus niewidzialność — Wojtek nazywa ewolucyjnym arsenałem kleszcza. Komar wbija się, pije kilka sekund czy minut i odlatuje. Kleszcz zostaje na skórze czasem przez kilka dni, więc musi grać dużo ostrożniej niż komar — każdy kolejny mechanizm, o którym piszemy dalej, służy właśnie temu samemu celowi.

    Zanim przejdziemy dalej — pod filmem i w przypiętym komentarzu Wojtek wspomina, że w sklepie wylądowały już Kalendarz 2027 Venomous Art – PREORDER. Wracamy do kleszczy.

    Czy kleszcze naprawdę spadają z drzew?

    Nie, to mit. Kleszcze nie spadają na nas z dębów ani innych drzew — Wojtek usłyszał tę wersję od własnej mamy i w filmie wprost ją obala.

    Prawdziwy mechanizm nazywa się questing. Kleszcz wchodzi na źdźbło trawy albo wystającą gałązkę, rozczapierza przednią parę odnóży i po prostu czeka, aż ktoś przejdzie wystarczająco blisko.

    „To jest mit, to się nie dzieje, kleszcze tak nie działają.” — z filmu, 1:49

    Kleszcz czeka na niższej roślinności, nie czyha wysoko na drzewach. To ważne, bo zmienia też to, gdzie warto się rozglądać po wycieczce do lasu czy na łąkę — nie tylko we włosach, ale też niżej, bliżej traw.

    Czym jest narząd Hallera i jak kleszcz „wącha” nogami?

    Narząd Hallera to wyspecjalizowany kompleks struktur czuciowych na stopie przedniej pary odnóży kleszcza — w praktyce kleszcz wącha nogami. Jako pajęczak ma cztery pary odnóży, a to właśnie w pierwszej parze kryje się ten receptor.

    W jego budowie są sensilla — mikroskopijne receptory odbierające bodźce chemiczne i środowiskowe. Dzięki nim kleszcz wykrywa między innymi dwutlenek węgla, amoniak i składniki zapachowe związane z konkretnym gospodarzem. Gdy kleszcz traci dostęp do narządu Hallera albo zostaje on uszkodzony, jego reakcja na obecność żywiciela wyraźnie się zaburza.

    Krótko: to jest jego główny czujnik świata. Bez niego kleszcz nie wie, czy coś w ogóle idzie w jego stronę. Definicje narządu Hallera i roztoczy, na które się tu powołujemy, pochodzą ze słowniczka książki "Pająki nie są takie straszne" Wojciech Kubiak.

    Jak kleszcz namierza ofiarę, czyli czym jest questing?

    Kleszcz namierza ofiarę po dwutlenku węgla, zapachu potu i substancjach zapachowych pochodzących od mikroorganizmów żyjących na skórze przechodzącego człowieka. Nie każdy gatunek robi to jednak w ten sam sposób.

    Są tu dwie zupełnie różne strategie:

    • Zasadzkowcy — nasz krajowy kleszcz pospolity (Ixodes ricinus) i rodzaj Dermacentor (Wojtek sam zaznacza, że nazwę rodzaju podaje „bodajże”, z niepewnością) wspinają się na źdźbło i czekają bez ruchu.
    • Biegający — pustynne rodzaje Amblyomma i Hyalomma aktywnie podążają w kierunku ofiary, czyli w pewnym sensie ją gonią.

    Ten sam rodzaj zagrożenia, zupełnie inna taktyka polowania — u nas w Polsce mamy do czynienia głównie z zasadzkowcami.

    Dlaczego kleszcz boi się wysychania i jak wybiera wysokość w trawie?

    Kleszcze są bardzo odporne na głód, ale nie na utratę wody — to jedno z największych zagrożeń dla nich. Dlatego wysokość, na której czekają w trawie, to kompromis, a nie przypadek.

    Zwłaszcza larwalne stadia są podatne na wysychanie przez niekorzystny stosunek powierzchni do objętości ciała. Kleszcz siedzący 3–4 tygodnie wysoko na źdźble w pełnym słońcu mógłby po prostu uschnąć, zanim trafi na żywiciela. Dane o zachowaniu larw wskazują jako korzystne warunki wilgotność względną rzędu 80–85% i więcej; w suchych warunkach czas aktywnego questingu jest ograniczony, a zwierzęta wracają do wilgotniejszych mikrosiedlisk.

    Kleszcz nie widzi temperatury z daleka — bazuje na całym zestawie sygnałów naraz:

    • ciepło
    • dwutlenek węgla
    • drgania
    • dotyk mechaniczny
    • zapach
    • wilgotność
    • warunki świetlne

    W upale, zwłaszcza przy niskiej wilgotności, kleszcz nie usiedzi na czubku rośliny, bo szybko wyschnie — mogą jednak funkcjonować już od kilku stopni powyżej zera.

    Jak kleszcz szuka miejsca do wkłucia na ciele?

    Kleszcz zaczepia się pazurkami na końcach odnóży o włosy lub sierść przechodzącej ofiary — ale to nie jest jeszcze miejsce, w którym się wbije. Szuka dalej.

    Podczas questingu trzyma przednie nóżki szeroko rozstawione, a pozostałymi trzyma się rośliny. Gdy przyczepi się do gospodarza, rusza na poszukiwania dogodnego, ciemnego i wilgotnego miejsca — na przykład zgięcia kolana albo pachwin, gdzie skóra jest cieńsza i łatwiej ją przebić. Miejsce zaczepienia i miejsce wkłucia to u kleszcza dwie różne sprawy.

    Jak kleszcz wbija się w skórę i czym jest cement kleszczowy?

    Każde uszkodzenie skóry natychmiast uruchamia mechanizmy obronne organizmu — zmianę średnicy naczyń, aktywację płytek krwi, krzepnięcie, mediatory zapalne. Dla trzy-, pięciomilimetrowego kleszcza to prawdziwy problem, bo gojenie, świąd i ból to dla niego sygnał śmierci: gospodarz zauważa bolące miejsce i po prostu go zabija.

    Mechanizm wbicia wygląda tak:

    • szczękoczułki uszkadzają skórę i otwierają drogę,
    • hypostom — struktura z ząbkami skierowanymi ku tyłowi — kotwiczy aparat gębowy i utrudnia jego wyciągnięcie,
    • u wielu kleszczy twardych to zakotwiczenie wzmacnia dodatkowo cement kleszczowy — wydzielina otaczająca aparat gębowy, twardniejąca jak biologiczny klej, zawierająca m.in. białka bogate w glicynę.

    „Kleszcz robi wręcz basen z krwią i to jest taka jama żerowania, którą on sobie tam w środku skóry tworzy.” — z filmu, 10:06

    W przeciwieństwie do komara, który wbija cienką kłujkę prosto w naczynie, kleszcz tworzy w skórze całą jamę żerowania. Znaczenie cementu różni się między gatunkami — te z krótszym aparatem gębowym polegają na nim szczególnie mocno.

    Co jest w ślinie kleszcza i dlaczego nic nie czujemy?

    Ślina kleszcza to jego tajna broń. Nie czujemy ukąszenia, bo działa częściowo znieczulająco i usuwa z miejsca żerowania histaminę, która normalnie odpowiada za świąd.

    To nie jest jedna substancja, a mieszanina dziesiątek, może setek cząsteczek, których skład zmienia się w trakcie żerowania. Kleszcz musi jednocześnie:

    • ograniczać krzepnięcie krwi,
    • osłabiać agregację płytek krwi,
    • modulować zwężanie i rozszerzanie naczyń,
    • hamować stan zapalny,
    • wpływać na układ dopełniacza,
    • ograniczać aktywność komórek odpornościowych.

    W ciągu pierwszych pięciu dni kleszcz reguluje dopływ różnych białek ze ślinianek, by załatać różne problemy w odpowiednim momencie. Przykładem są lipokaliny — białka wiążące małe cząsteczki, w tym właśnie histaminę.

    „Ślina kleszczy zawiera w skrócie środek znieczulający.” — z filmu, 14:49

    Dlatego kleszcza tak łatwo przegapić — nie boli, nie swędzi, a czasem jedyny sygnał to dopiero reakcja immunologiczna po kilku godzinach.

    Jak kleszcz hamuje krzepnięcie krwi i stan zapalny?

    Kleszcz ingeruje jednocześnie w kaskadę krzepnięcia krwi i w reakcję zapalną organizmu, używając do tego różnych substancji ze śliny.

    Po uszkodzeniu skóry aktywują się płytki krwi, powstaje trombina i fibryna, tworzy się skrzep — kleszcz wpływa na tę kaskadę w wielu miejscach naraz. U Ixodes scapularis opisano między innymi białko Salp14, które hamuje czynnik Xa krzepnięcia, oraz TSLPI, które zaburza aktywację czynnika V przez czynnik Xa. Opisano też związki wpływające na fibrynolizę, czyli rozpuszczanie sieci fibrynowej. Nie istnieje jeden uniwersalny „antykoagulant kleszcza” — każdy gatunek ma własny zestaw substancji.

    Drugi problem to stan zapalny. Po urazie pojawiają się cytokiny i chemokiny kierowane do miejsca uszkodzenia, a ślina kleszcza zawiera substancje immunomodulujące działające na układ dopełniacza i limfocyty. U Ixodes scapularis opisano białko Salp15, które ogranicza aktywację limfocytów CD4+ i produkcję interleukiny 2.

    Mimo tego cała reakcja immunologiczna bywa na tyle silna, że po pewnym czasie — u samego Wojtka: po kilku godzinach — miejsce zaczyna swędzieć. To jego osobista obserwacja, nie uogólniona reguła.

    Jak kleszcz pęcznieje od krwi i jak długo pije?

    Kleszcz rośnie bardzo powolnie przez większość żerowania, a gwałtowny przyrost masy następuje tylko na samym końcu. Stąd te charakterystyczne, szare i napęczniałe kleszcze zdejmowane z psów czy kotów.

    Ciało kleszcza musi przejść ogromną zmianę fizjologiczną, więc nie może się to stać błyskawicznie — na przykład w dziesięć minut — bo kleszcza by rozerwało. Krew zawiera dużo wody i soli, które nie są dla niego wartościowe, więc musi się ich pozbywać. Ślinianki działają tu jak regulator gospodarki wodnej: kleszcz oddaje gospodarzowi część substancji i pobiera nowe, czyli żerowanie to nieustanna wymiana w obie strony, a nie tylko wysysanie. Całe żerowanie może trwać nawet kilka dni — w przeciwieństwie do komara, który pije tylko sekundy czy minuty.

    Dlaczego kleszcze są tak groźnym wektorem chorób?

    Ślina kleszcza jest jednym z głównych kanałów, przez które patogeny przechodzą z kleszcza na gospodarza. Jej właściwości immunomodulujące mogą dodatkowo tworzyć środowisko korzystniejsze dla zakażenia.

    Relacja kleszcz–patogen–gospodarz jest więc dużo bardziej skomplikowana niż proste mechaniczne przeniesienie drobnoustroju przy ukłuciu. To właśnie dlatego kleszcze uchodzą za jeden z groźniejszych wektorów chorób, mimo swoich niewielkich rozmiarów. Wojtek wyraźnie zastrzega na koniec filmu, że same choroby odkleszczowe — ich przebieg, objawy, leczenie — to temat na osobny materiał, i my też zatrzymujemy się tu na mechanizmie, nie na diagnostyce. Jeśli zauważycie u siebie niepokojące objawy po ukłuciu, to rozmowa z lekarzem, nie z artykułem na blogu.

    Czym kleszcze różnią się od roztoczy, które swędzą od razu?

    Kleszcze są roztoczami, ale cała ich strategia polega na tym, by nie zostać wykrytym. Inne roztocze, jak świerzbowiec czy larwy z rodziny Trombiculidae, działają odwrotnie — ich żerowanie wywołuje natychmiastowy, silny świąd.

    Larwy Trombiculidae przyczepiają się do skóry, uszkadzają naskórek i wydzielają ślinę z enzymami rozkładającymi tkanki gospodarza — stąd swędzenie od razu. W miejscu żerowania powstaje stylostom, rodzaj rurki pokarmowej zbudowanej częściowo ze stężonej wydzieliny larwy, przez którą roztocz pobiera upłynniony materiał tkankowy. Dorosłe osobniki Trombiculidae nie pobierają krwi — o ile Wojtek dobrze pamięta — krew żywią się tylko larwy. Przegląd naukowy z 2024 roku, porównujący strategię kleszcza (ukrycie) ze strategią Trombiculidae (widoczne uszkodzenie skóry), podsumowuje to tak, jak mówi Wojtek: zupełnie co innego.

    Kleszcz, ptasznik, skorpion, roztocz — to wszystko pajęczaki, tylko zupełnie inny styl życia i inna taktyka na przetrwanie. Wolicie obejrzeć żywe okazy, a nie tylko kleszcza z lasu? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu — ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19. Żywych kleszczy tam nie zobaczycie, ale na przykład:

    Następnym razem, gdy ktoś powie wam, że kleszcze skaczą z drzew, wiecie już, co odpowiedzieć. A wy — ile razy w tym sezonie znajdywaliście kleszcza na sobie?

  • Kolczak zbrojny: dlaczego jego ukąszenie tak boli?

    Kolczak zbrojny: dlaczego jego ukąszenie tak boli?

    Kolczak zbrojny ma w Polsce złą sławę, bo jego ukąszenie naprawdę boli – piszą o tym artykuły prasowe, a ja mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia. W Polsce żyje dziewięć gatunków kolczakowatych, ale to kolczak zbrojny wywołuje najsilniejszy ból, a najnowsza praca naukowa tłumaczy dlaczego: jego jad służy przede wszystkim do obrony. Pojechałem na łąkę pod Wrocławiem sprawdzić, gdzie te pająki teraz siedzą.

    Czym jest kolczak zbrojny i skąd ta zła sława?

    Kolczak zbrojny (Cheiracanthium punctorium) to pająk z rodziny kolczakowatych o żółtopomarańczowym ciele i ciemnych szczękoczułkach. Kolczaki, a zwłaszcza on, są w Polsce znane i bardzo nielubiane – głównie dlatego, że ich ukąszenie boli. Ta zła sława nie bierze się znikąd, ale też nie jest tak prosta, jak sugerują nagłówki.

    Impulsem do tego materiału był artykuł prasowy z 20 sierpnia o mieszkańcu Poznania, który znalazł w domu pająka opisanego jako „najbardziej jadowity pająk w Polsce” – na zdjęciu była samica kolczaka zbrojnego. Artykuł dodawał, że to jedyny pająk w Polsce, którego jad wywołuje piekący ból i zawroty głowy, ale zaznaczał też, że te pająki raczej nie bytują w mieszkaniach, tylko w wysokiej trawie, gdzie składają jaja.

    We wcześniejszych materiałach starałem się pokazywać kolczaki jako zwykłe pająki, a nie „morderców” czyhających, by ugryźć w nocy. Więcej o tym, że pająki wcale nie muszą być takie straszne, piszę w swojej książce – „Pająki nie są takie straszne” Wojciech Kubiak (69 zł).

    Gdzie i kiedy szukać kolczaków zbrojnych?

    Przy ładnej pogodzie wyruszyłem w teren szukać kolczaka. Połowa września to wciąż dobry moment – kolczaki zbrojne można spotkać nawet do listopada, więc szansa na znalezienie samic pilnujących gniazd wciąż była spora.

    Na miejsce poszukiwań wybrałem łąkę pod Wrocławiem – idealny spot, bo wysoka trawa sprzyja gniazdom kolczaków. Miesiąc wcześniej na tej samej łące kolczaków zbrojnych było mnóstwo, rozsianych jeden obok drugiego, prawdopodobnie w liczbie kilkudziesięciu.

    • siedlisko: wysokie, nasłonecznione trawy na łąkach, nieużytkach i poboczach,
    • pora: dorosłe pająki od lata do jesieni, a samice pilnujące gniazd nawet do listopada,
    • w Polsce: dziewięć gatunków z rodziny kolczakowatych, z potencjalnym dziesiątym do odnalezienia; kolczak zbrojny jest spośród nich najlepiej znany.

    Jak rozpoznać gniazdo kolczaka w trawie?

    Gniazdo kolczaka wygląda jak widoczny z daleka zwitek na końcu źdźbła trawy. Samica zagina i splata pajęczyną górną część źdźbeł, tworząc kształt „odwróconego dzwonu”, wyściełany w środku przędzą, w którym pilnuje kokonu z jajami.

    Podobne gniazda budują też inne kolczaki, na przykład Cheiracanthium erraticum. W domach kolczaki budują za to kokonowaty oprzęd w rogach – między ścianą a sufitem albo ścianą a ścianą.

    To zupełnie inna konstrukcja niż kolista sieć krzyżaka łąkowego, rozpięta pomiędzy źdźbłami traw – jeśli widzicie okrągłą pajęczynę, to na pewno nie kolczak. Najbezpieczniej gniazd nie rozchylać palcami: samica broni ich zaciekle.

    Dlaczego ukąszenie kolczaka boli bardziej niż innych pająków?

    Długo zakładałem, że jad pająków służy głównie do szybkiego obezwładniania ofiary – dopóki nie przeczytałem pracy naukowej o jadzie kolczaka zbrojnego, opublikowanej w 2025 roku w „Communications Biology”.

    „Z tych wszystkich naprawdę najbardziej bolesne było ukąszenie kolczaka.” — z filmu, 11:44

    Ze wszystkich pająków, które mnie kiedykolwiek ukąsiły – skakuny, ptaszniki, krzyżaki, kolczak zbrojny – to właśnie kolczak bolał najbardziej. Według autorów jad większości pająków służy do polowania, ale u dorosłych Cheiracanthium punctorium w dużej mierze przystosował się do obrony, zwłaszcza w okresie rozrodu. Dorosłe kolczaki praktycznie przestają wtedy polować, a ich głównym zajęciem poza rozrodem staje się zacięta obrona gniazda z jajami i młodymi.

    Naukowcy zbadali gruczoły jadowe 20 dorosłych pająków (12 samic i 8 samców). W jadzie znaleźli 40 peptydów z 15 rodzin białek – relatywnie mało w porównaniu z jadami typowych pająków łowieckich, które mogą zawierać setki toksyn. Ponad 58% transkryptów jadowych to toksyny z rodziny CSTX, wśród nich dziesięć toksyn CPTX, z których wcześniej znana była tylko jedna.

    Znaczna część CPTX u kolczaka ma budowę dwudomenową (toksyna–łącznik–toksyna), co w przyrodzie zdarza się bardzo rzadko, a u kolczaka odpowiada za około 40% transkryptów jadowych. Ta podwójna budowa może tłumaczyć wyjątkową skuteczność i ból wywoływany przez ten jad. Ważnym składnikiem są też fosfolipazy PLA2, które rozkładają błony komórkowe i uwalniają związki odpowiedzialne za stan zapalny i ból – i są uderzająco podobne do PLA2 z jadu pszczół.

    Dla porównania: u przebadanego kostarykańskiego ptasznika P. reduncus (rodzaj Psalmopoeus) znaleziono ponad 600 toksyn, ale żadnej z rodziny CSTX. To sugeruje, że toksyny CSTX pojawiły się ponad 300 milionów lat temu, już po rozdzieleniu linii ptaszników i tzw. pająków właściwych.

    Czy kolczak zbrojny jest groźny dla człowieka i co zrobić po ukąszeniu?

    Dla zdrowego dorosłego człowieka ukąszenie jest bardzo bolesne, ale nie groźne dla życia – w opisanych przypadkach ludzie wracali do pełnej sprawności bez trwałych następstw. Samica kolczaka zaciekle broni gniazda w okresie rozrodu i to był zresztą bezpośredni powód mojego własnego ukąszenia.

    • typowe objawy: nagły, piekący ból, najsilniejszy w pierwszych minutach i utrzymujący się kilka godzin, a do tego zaczerwienienie, obrzęk, swędzenie, mrowienie lub drętwienie,
    • czasem objawy ogólne: osłabienie, ból głowy, nudności, dreszcze, stan podgorączkowy,
    • dolegliwości zwykle mijają w ciągu kilku dni, rzadko utrzymują się dłużej.

    Po ukąszeniu umyjcie skórę wodą z mydłem i przyłóżcie zimny okład. Jeśli pojawią się objawy ogólne, a zwłaszcza duszność albo obrzęk twarzy, skontaktujcie się z lekarzem – przy reakcji alergicznej dzwońcie pod 112. Ostrożniej trzeba też podchodzić do ukąszeń u dzieci i osób starszych.

    Co zrobić, gdy znajdziesz kolczaka w domu?

    Kolczaki są dziś tak pospolite, że regularnie trafiają do mieszkań – i szczerze mówiąc, niewiele da się z tym zrobić. Dla osób, które boją się pająków, zabicie go klapkiem to często jedyna opcja, jaką widzą.

    „Ja zawsze zachęcam, żeby delikatnie złapać te pajączki i wynieść je na dwór.” — z filmu, 10:41

    Zawsze zachęcam do tej drugiej opcji – nakryjcie pająka szklanką lub słoikiem, wsuńcie pod spód kartkę i wynieście go na zewnątrz, najlepiej w trawę. Nie łapcie go gołą ręką: przyciśnięty do skóry kolczak ugryzie, żeby się bronić.

    Po co kolczakowi jad, który tak boli?

    Jad kolczaka zbrojnego boli, bo ma boleć. Jest przystosowany do obrony gniazda, a nie do polowania – i szczerze mówiąc, nigdy nie widziałem dorosłego kolczaka żywiącego się ofiarą.

    „Jad kolczaka zbrojnego boli, bo ma boleć. On ma być używany do obrony, a nie stricte do polowania.” — z filmu, 16:31

    Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o tej teorii – link do pracy naukowej jest w opisie filmu. Wolicie zobaczyć pająki z bliska, bez ryzyka ukąszenia w trawie? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu – ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19.

  • Co zrobić, gdy pająk ucieknie z terrarium? Kontrola hodowli

    Co zrobić, gdy pająk ucieknie z terrarium? Kontrola hodowli

    Co zrobić, gdy pająk ucieknie z terrarium? Przede wszystkim nie gonić go w stronę kabli i szczelin, tylko spokojnie namierzyć i nakryć pojemnikiem – który najlepiej przygotować wcześniej. Przekonałem się o tym, gdy podczas kontroli hodowli uciekł mi szybki, silnie jadowity ptasznik z Singapuru. W tym samym materiale pokazuję też, jak sprawdzam pająki, których nie widuję miesiącami – od norowego Cyriopagopus lividus (L3 kupicie u nas za 70 zł) po ukrytą za klapką Typhochlaena seladonia.

    Dlaczego ptasznika można nie widzieć w terrarium miesiącami?

    U mnie bywa tak, że niektórych zwierząt – głównie ptaszników, czasem też skorpionów – nie widuję przez miesiąc, dwa, a czasem nawet pół roku. Dotyczy to głównie gatunków norowych i nadrzewnych, które większość czasu spędzają w ukryciu. W tym przeglądzie sprawdzam kolejno kilka pojemników, żeby zobaczyć, co się u nich dzieje.

    „Niestety z wieloma gatunkami, które mam aktualnie za plecami bywa tak, że nie widuję ich przez miesiąc, dwa, a czasami nawet pół roku.” — z filmu, 0:00

    Skorpiony potrafią być równie skryte jak norowe ptaszniki. Przy okazji trafiam na P. subfusca „Lowland”, która złożyła kokon – najpewniej niezapłodniony – a podłoże w jej terrarium okazało się za suche. Sprawdzam też Heteropoda lunula, pająka z grupy huntsmanów, którego wywabiam z ukrycia karaczanem; żyje i normalnie reaguje na pokarm.

    Brak kontaktu wzrokowego sam w sobie nie jest problemem. Martwić się trzeba dopiero wtedy, gdy z terrarium zaczyna czuć się rozkład, owady latami nie znikają albo nora jest otwarta, a pająka nigdzie nie ma – wtedy trzeba sprawdzić, czy nie uciekł.

    Jak sprawdzić, czy pająk ukryty w norze żyje?

    Wejście do nory Cyriopagopus lividus było całkowicie zaklejone, a samicy nie dało się dostrzec w prześwicie. Sprawdziłem ją, delikatnie naruszając norę pęsetą i czekając, aż sama wyjdzie na powierzchnię – choć samo działanie uważam za trochę bezczelne wobec zwierzęcia.

    „Jest pająk. Cała, zdrowa, piękna, całkiem nawet nabita, jakbym tak powiedział.” — z filmu, 2:44

    Samica wyszła cała, zdrowa i w dobrej kondycji, mimo że nie widziałem jej od dłuższego czasu. To zwykła, niebieska forma tego gatunku – w hobby krąży też forma „green femur”, ale akurat u mnie jej nie ma. Po kontroli zostawiłem pająkowi karaczana i pozwoliłem mu spokojnie odbudować rozgrzebaną norę.

    Cyriopagopus lividus – dziś zaliczany do rodzaju Melopoeus – pochodzi z Tajlandii i Mjanmy, prowadzi typowo norowy tryb życia i osiąga około 12–15 centymetrów rozstawu odnóży. Jad tego gatunku oceniam w innym filmie na jakieś 3–4 w mojej własnej, 10-stopniowej skali – wyraźnie słabiej niż u Poecilotheria, Heteroscodra czy Stromatopelma, ale mocniej niż u łagodnych ptaszników z Ameryki. Jeśli chcecie zacząć od podobnego okazu, w ofercie mamy Melopoeus (ex. Cyriopagopus) lividus – L3. Wolicie zobaczyć taki pająk na żywo? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63, otwartego codziennie od 10 do 19.

    Co się stało, gdy ptasznik uciekł mi podczas karmienia?

    Uciekł mi Omothymus violaceopes, czyli „singapurski niebieski” – duży, nadrzewny ptasznik. Opisuję go jako przepiękny, bardzo szybki, nieprzewidywalny i, mówiąc szczerze, tragiczny w obsłudze. Wymknął się, gdy próbowałem wygonić go z pojemnika, żeby go nakarmić – sam przyznaję, że to był bardzo kiepski pomysł.

    „To jest pająk przepiękny. Występuje w Singapurze. Jest absolutnie szybki i nieprzewidywalny. Jest tragiczny w obsłudze, ale i tak go uwielbiam.” — z filmu, 6:09

    Sytuacja była tym bardziej nieprzyjemna, że ten pająk jest silnie jadowity. Unikałem kierowania go w stronę kabli od komputera, a jako swojego rodzaju peryskopu do zajrzenia w trudno dostępne miejsce używałem gimbala z kamerą. Nie miałem za to przygotowanego pojemnika do szybkiego zgarnięcia zwierzęcia, co całą akcję mocno utrudniło.

    „Cześć, Bąbel. Czemu ty jesteś taki siaki? Czemu tak uciekasz?” — z filmu, 8:58

    Ostatecznie złapałem go na bezczela, odłożyłem do pojemnika, dałem dwa karaczany i zamknąłem terrarium. Dla porównania – efekt ukąszenia gatunków z rodzajów Poecilotheria, Heteroscodra czy Stromatopelma oceniam jako dużo poważniejszy niż w przypadku Cyriopagopus, a Omothymus też należy do grupy azjatyckich ptaszników o silnym jadzie.

    Co zrobić, gdy pająk ucieknie z terrarium – krok po kroku?

    Z tej akcji wyciągnąłem kilka lekcji, które sprawdzą się przy każdym pająku – od łagodnej Brachypelmy po szybki gatunek nadrzewny:

    1. Zachowajcie spokój i nie gońcie pająka – każdy gwałtowny ruch zagania go głębiej, w stronę kabli, szczelin i mebli.
    2. Zamknijcie drzwi i wyprowadźcie z pokoju dzieci i zwierzęta.
    3. Przygotujcie pojemnik z pokrywką, np. Pojemnik SpiderBox 20 × 20 × 25 cm (29 zł), i kawałek sztywnej tektury – mnie tego zabrakło.
    4. Namierzcie pająka latarką albo lusterkiem; w trudno dostępne miejsca zajrzyjcie telefonem lub kamerą, zamiast wkładać tam rękę.
    5. Nakryjcie pająka pojemnikiem i wsuńcie pod spód tekturę. Szybki gatunek nadrzewny podprowadźcie do pojemnika delikatnie, np. Pęseta zagięta z końcówką PCV (29 zł) – nigdy palcami.
    6. Jeśli pająk zniknął, szukajcie wieczorem i w nocy, gdy ptaszniki są najbardziej aktywne: przy listwach, za meblami, w ciemnych kątach, a przy gatunkach nadrzewnych – także wysoko.
    7. Zanim wpuścicie pająka z powrotem, sprawdźcie, którędy uciekł, i usuńcie tę drogę.

    Ucieczkę łapiecie najszybciej, gdy pojemnik i tektura leżą obok, zanim w ogóle otworzycie terrarium. Przy gatunkach silnie jadowitych bądźcie szczególnie ostrożni, a w razie ukąszenia skontaktujcie się z lekarzem i podajcie nazwę gatunku.

    Jak zabezpieczyć terrarium przed ucieczką pająka?

    Najlepsza ucieczka to ta, do której nie dojdzie. Mój błąd polegał na tym, że próbowałem wygonić pająka z pojemnika, żeby go nakarmić – a karmić można przez małą szczelinę, podając owada pęsetą, bez wyciągania zwierzęcia. Terrarium musi być szczelne i dobrze zabezpieczone przed ucieczką zwierzęcia.

    • szybkie gatunki nadrzewne trzymajcie w terrariach otwieranych z przodu, np. Terrarium 20 × 20 × 30 cm (115 zł) – otwieracie tylko dolną część, a pająk siedzi zwykle u góry,
    • otwory wentylacyjne muszą być węższe niż ciało pająka – młode przeciskają się przez zaskakująco małe szczeliny,
    • prace przy szybkim gatunku róbcie w wannie albo w dużym, pustym pudle – wtedy nawet ucieczka kończy się w kontrolowanym miejscu,
    • po każdym karmieniu i zraszaniu sprawdzajcie zamknięcie – najlepiej dwa razy.

    Jak kontrolować pająka ukrytego za klapką (Typhochlaena seladonia)?

    Typhochlaena seladonia to niewielki nadrzewny ptasznik, endemit Brazylii, który żyje trochę jak pająk typu trapdoor – za zamykaną klapką z pajęczyny. Z takiej kryjówki poluje z zasadzki na owady przechodzące obok. Kontrolę robię, delikatnie unosząc klapkę pęsetą; po drugiej stronie widać odwłok pająka.

    Tej samicy nie widziałem dłużej niż miesiąc czy dwa, a mimo to cały czas żyje – jak na ten gatunek uważam to za spory sukces. Jedynym dowodem przez ten czas było to, że wkładane karaczany systematycznie znikały. Wilgotność utrzymuję, spryskując terrarium, a od czasu do czasu wlewam też większą ilość wody do podłoża, żeby parowała. Karmię ją, zostawiając rozgniecionego karaczana tuż przed wejściem do kryjówki – pająk sam wciąga go do środka.

    „I ona sobie teraz zamknie tą klapkę tak, jak lubi i będzie wszystko okej.” — z filmu, 15:35

    Pająki z tego przeglądu zestawiam w tabeli:

    Gatunek Jad Rozmiar Długość życia samicy Tryb życia Pochodzenie
    Cyriopagopus (Melopoeus) lividus wyraźny, 3–4/10 w mojej skali ok. 12–15 cm DLS kilkanaście lat norowy Tajlandia, Mjanma
    Omothymus violaceopes silny duży wiele lat nadrzewny Singapur, Malezja
    Typhochlaena seladonia słaby ok. 7 cm DLS ok. 12 lat nadrzewny Brazylia
    Heteropoda lunula słaby ok. 3 cm długości ciała 2–3 lata nadrzewny Azja Południowo-Wschodnia

    I tyle na ten przegląd. Napiszcie w komentarzu, których swoich zwierząt najdłużej nie widzieliście – i czy komuś z was też uciekł kiedyś pająk.

  • Giełda terrarystyczna za granicą: zakupy Wojtka w Pradze

    Giełda terrarystyczna za granicą: zakupy Wojtka w Pradze

    Giełda terrarystyczna za granicą potrafi kosztować więcej niż niejeden urlop. Z praskiej Živej Exotiki przywiozłem trzy młode gekony Nephrurus levis, boa psiogłowego i kilka mniejszych zakupów – razem za około 7 tysięcy złotych. Pokazuję, jak wygląda największa czeska giełda od środka, ile co kosztowało i dlaczego przy zwierzęciu z CITES dokument trzeba wymusić na sprzedawcy samemu.

    Co przywiozłem z giełdy Živá Exotika w Pradze?

    Pojechałem na Živą Exotikę głównie po gekony. Wróciłem z trzema młodymi Nephrurus levis z hodowli (CB), ale też z boa psiogłowym, parą zwierząt od innego wystawcy i jednym prezentem.

    Powodem dokupienia gekonów była śmierć mojego samca, Freddy’ego Kamionki – w hodowli została po nim samica Fifi. Za trzy młode Nephrurus levis zapłaciłem 22 000 koron czeskich, do czego doszła wcześniej wpłacona zaliczka 100 €.

    „Kupiłem trzy sztuki Nefrurus Levis, czyli Freddiego Kamionki, którego znacie z moich poprzednich filmów. Niestety Freddy Kamionka odszedł od nas.” — z filmu, 4:07

    • trzy młode gekony Nephrurus levis (CB) – 22 000 CZK plus 100 € zaliczki,
    • dorosły samiec boa psiogłowego (Corallus caninus), CB z 2019 roku – 600 €, czyli mniej więcej połowę zwykłej ceny,
    • para zwierząt – samiec i samica – od wystawcy, który miał je wyraźnie taniej niż inni; jedna sztuka od razu miała trafić do osoby, która wcześniej ją u mnie zamówiła,
    • zwierzę sprowadzone z Chin, które dostałem w prezencie i które u mnie nie zostaje.

    Najważniejszym zakupem, poza gekonami, okazał się kaninus – wąż drzewny, dla którego potem budowałem nowe terrarium. To też jedyne zwierzę z tej listy, przy którym przepisy CITES miały realne znaczenie.

    Ile kosztował wyjazd na giełdę terrarystyczną za granicą?

    Przed zakupami wymieniłem w kantorze pieniądze – miałem przy sobie około 26 000 koron czeskich z hakiem i około 1150 € z hakiem. Na czeskiej giełdzie płaci się głównie gotówką, w koronach albo w euro, więc warto przyjechać z jednym i drugim.

    Same gekony to 22 000 CZK, czyli mniej więcej 3,8 tys. zł, a zaliczka i kaninus to razem 700 €, czyli około 3 tys. zł. Z drobniejszymi zakupami wychodzi więc około 7 tysięcy złotych – stąd kwota w tytule filmu. Do tego trzeba doliczyć paliwo, bilet wstępu i cały dzień w drodze.

    Ceny na Živej Exotice są bardzo różne – od kilkuset koron za mniejsze zwierzęta po dziesiątki tysięcy za rzadkie gatunki. Waran szmaragdowy (Varanus prasinus) kosztował na przykład 33 000 CZK. Na poważniejsze zakupy trzeba się więc przygotować naprawdę solidnie.

    Jak wygląda największa czeska giełda od środka?

    Živá Exotika to największa giełda terrarystyczna w Czechach. Odbywa się kilka razy w roku, w soboty, na terenie praskiego Výstaviště w Holešovicach i ściąga ponad 170 wystawców. Główna hala jest ułożona w kształt ośmioboku, z alejkami między stoiskami, a tłok bywa taki, że trudno przecisnąć się z pudłem transportowym.

    • gekony i kameleony,
    • agamy i węże, w tym liczne pytony królewskie,
    • żółwie i żaby drzewołazy,
    • skorpiony, pająki i izopody,
    • owady karmowe i ślimaki,
    • sprzęt terrarystyczny.

    Wejściówka VIP pozwala wejść na halę wcześniej niż zwykłym gościom, a to na giełdzie ogromna przewaga – najciekawsze zwierzęta znikają w pierwszej godzinie. Część gadów na stoiskach pochodzi z odłowu z natury, a nie z hodowli (CB). Dla mnie to problem, bo szukam głównie zwierząt z hodowli, a to zwykle oznacza wyższą cenę. Druga sala to już głównie akwarystyka z niewielkim dodatkiem pająków – nic szczególnie ciekawego.

    Dlaczego przy zakupie zwierzęcia z CITES za granicą trzeba mieć dokument?

    Boa psiogłowy, jak wszystkie boowate, jest objęty załącznikiem II CITES, a w prawie Unii Europejskiej – załącznikiem B. W obrębie UE można go kupić bez zezwoleń, ale trzeba mieć dokument potwierdzający legalne pochodzenie. Na giełdzie w Czechach sprzedawca nie wyda go wam z automatu – o potwierdzenie trzeba poprosić samemu.

    „Tutaj z Citesami jest taki problem, że to są Czechy i oni nie muszą wydawać żadnego zaświadczenia. Nie ma czegoś takiego jak rejestracja zwierząt, nie ma nic, to wolna Amerykanka.” — z filmu, 11:30

    Poprosiłem sprzedawcę o „blankiet”, czyli pisemne potwierdzenie zakupu, jako podkładkę na przyszłość – na wypadek, gdyby kiedyś udało mi się tego węża rozmnożyć. Kupując jako firma, mam prostsze formalności niż osoba prywatna, ale i tak potrzebuję takiego dokumentu. Na zagranicznej giełdzie o dokument trzeba zadbać samemu, najlepiej na miejscu, zanim odejdziecie od stoiska.

    • dokument powinien zawierać dane sprzedawcy, datę, łacińską nazwę gatunku i informację o pochodzeniu (np. CB z danego roku),
    • po powrocie gady, płazy, ptaki i ssaki z załączników A i B trzeba zarejestrować w starostwie – ustawa o ochronie przyrody daje na to 14 dni od wejścia w posiadanie,
    • pająków, skorpionów i innych bezkręgowców rejestracja nie dotyczy, ale przy gatunkach z CITES dokument pochodzenia i tak jest obowiązkowy.

    Jak przygotować się do wyjazdu na giełdę za granicą?

    Giełda za granicą to cały dzień w drodze, więc większość rzeczy trzeba zaplanować jeszcze w domu. Z mojego doświadczenia najważniejsze są:

    1. Gotówka w lokalnej walucie i w euro – wymieniona wcześniej, bo przy stoiskach kart zwykle się nie używa.
    2. Lista konkretnych gatunków z maksymalną ceną – łatwo o zakupy pod wpływem chwili.
    3. Sprawdzone przepisy: które gatunki z listy są objęte CITES i które trzeba będzie zarejestrować w starostwie.
    4. Pojemniki transportowe i torba termoizolacyjna, a zimą także ogrzewacze – zwierzęta spędzą w samochodzie wiele godzin.
    5. Rezerwacje u wystawców przed giełdą – ja wpłaciłem zaliczkę za gekony wcześniej, dzięki czemu na miejscu tylko je odebrałem.
    6. Bilet VIP, jeśli zależy wam na rzadkich zwierzętach – liczy się pierwsza godzina.

    Przy każdym zwierzęciu pytajcie, czy pochodzi z hodowli, czy z odłowu, i oglądajcie je przed zapłatą: nabity brzuch, czysty pysk i żywa reakcja to podstawa, niezależnie od tego, czy kupujecie gada, czy pająka.

    Czy giełda terrarystyczna za granicą jest warta wyjazdu?

    Wyjazd na zagraniczną giełdę to kilka godzin drogi, tłok i upał – ale też dostęp do zwierząt, których na co dzień nie znajdziecie w Polsce. Sam podsumowuję ten wyjazd jako męczący, choć przynoszący naprawdę fajne zwierzaki.

    „Mam naprawdę fajne te fajne zwierzaki. Dajcie znać w ogóle, czy była spoko ta relacja, czy była zrobiona tak bardzo chaotycznie.” — z filmu, 21:31

    Zaraz po powrocie z Pragi pakowałem się na kolejną giełdę – tym razem w Warszawie, już następnego dnia. Nie każdy musi jednak jechać za granicę, żeby zobaczyć ciekawe okazy na żywo. Część zwierząt z giełd trafia potem do naszego sklepu – teraz macie u nas na przykład parę pająków Hogna radiata: Hogna radiata – samiec adult (150 zł) i Hogna radiata – samica adult (200 zł).

    Wolicie obejrzeć okazy na żywo bez wyjazdu za granicę? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu – ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19. Ja swoje już przywiozłem, teraz wasza kolej – jedziecie kiedyś na taką giełdę, czy wolicie kupować na miejscu?

  • Terrarium dla węża drzewnego: jak zbudować krok po kroku

    Terrarium dla węża drzewnego: jak zbudować krok po kroku

    Terrarium dla węża drzewnego musi być przede wszystkim wysokie, dobrze wentylowane i ogrzewane od góry – wąż spędza życie na gałęziach, a nie na dnie. Pokazuję to na przykładzie mojego boa psiogłowego (Corallus caninus), dla którego przykleiłem gałęzie do szkła silikonem akwarystycznym i czekałem dobę, aż zwiąże. Jego terrarium ma 40×40×60 cm i sam przyznaję, że dla dorosłego samca to za mało – dlatego rozpisuję też, jakie wymiary, ogrzewanie i wyposażenie są potrzebne docelowo i ile to kosztuje.

    Jaki wąż drzewny nadaje się do hodowli i czy to dobry wybór na start?

    Mój bohater to Corallus caninus, po polsku boa psiogłowy, a w hobby po prostu kaninus – intensywnie zielony wąż z dorzecza Amazonki i Gujany, który całe dnie spędza zwinięty na poziomej gałęzi. Dorosłe osobniki mają zwykle 1,2–1,8 m długości, a formy z południa zasięgu bywają jeszcze większe. Przy dobrej opiece żyje ponad 20 lat.

    Kaninus to wąż wymagający i raczej nie na pierwszy kontakt z wężami. Mój dorosły samiec jest nieoswojony i sam przyznaję, że nie wiem, na co mogę sobie przy nim pozwolić ani jak zareaguje. Kaninus to gatunek dla kogoś, kto ma już za sobą doświadczenie z łatwiejszym wężem drzewnym lub naziemnym. Jest wrażliwy na przegrzanie, odwodnienie i zbyt dużą wilgoć bez wentylacji, a do tego potrafi boleśnie gryźć.

    Jeśli marzy wam się wąż drzewny, a to wasz pierwszy wąż, zacznijcie od gatunku naziemnego, który wybacza drobne błędy: Wąż zbożowy Red Factor Snow (800 zł) albo Pyton królewski ♀ Black Head Enchi+ (I51/25) (1000 zł). Pełny wybór znajdziecie w kategoriach Węże zbożowe i Pytony królewskie.

    Jak duże terrarium dla węża drzewnego?

    Na przejściowy dom dla kaninusa wybrałem terrarium 40×40×60 cm z boczną siatką wentylacyjną. To rozwiązanie tymczasowe – dla dorosłego osobnika jest po prostu za małe.

    „No jest trochę za małe dla niego. No nie ma się co oszukiwać, to w ogóle nie ma o czym dyskutować.” — z filmu, 19:26

    Dla węża drzewnego liczy się wysokość, ale równie ważna jest szerokość: wąż musi mieć gdzie rozłożyć kilka poziomych gałęzi na różnych wysokościach, żeby wybierać między cieplejszym i chłodniejszym miejscem. Terrarium 40×40×60 cm sprawdza się jako rozwiązanie przejściowe, nie docelowe dla dorosłego kaninusa.

    Pozostałe zbiorniki, w tym większe modele, znajdziecie w kategorii Terraria. Kupujcie terrarium pod docelowy rozmiar węża, a nie pod obecny – przeprowadzka co rok kosztuje więcej niż jeden większy zbiornik na start.

    Przy wężu tropikalnym liczy się też materiał. Terrarium szklane z dużą siatką w dachu szybko traci ciepło i wilgoć, więc w chłodnym mieszkaniu trzeba je częściej zraszać i mocniej grzać. Terraria z PCV lepiej trzymają temperaturę i wilgotność, są lżejsze i łatwiej przykręcić w nich gałęzie, za to gorzej widać w nich zwierzę. Przy szklanym zbiorniku sprawdza się prosty trik: część siatki w dachu przykryjcie płytą, zostawiając wentylację boczną – wilgoć nie ucieka wtedy tak szybko, a powietrze nadal się wymienia.

    Czym różni się terrarium dla węża drzewnego od naziemnego?

    Wąż naziemny potrzebuje przede wszystkim powierzchni dna, a drzewny – wysokości i gałęzi. Różni się też sposób grzania: naziemnego można grzać matą lub kablem pod częścią dna, drzewnego trzeba grzać od góry, bo ciepło z podłoża nie dociera do gałęzi, na których spędza cały czas.

    Cecha Wąż drzewny (np. boa psiogłowy) Wąż naziemny (np. wąż zbożowy, pyton królewski)
    Kształt terrarium wysokie długie i niskie
    Wymiary dla dorosłego min. ok. 90 × 60 × 90 cm min. ok. 100 × 50 × 50 cm (wąż zbożowy), 120 × 60 × 60 cm (pyton królewski)
    Najważniejszy wystrój poziome gałęzie na kilku wysokościach dwie kryjówki: w ciepłej i chłodnej strefie
    Ogrzewanie od góry, z termostatem i osłoną od góry lub mata/kabel pod częścią dna
    Wilgotność wysoka, 65–80%, z dobrą wentylacją umiarkowana, zależnie od gatunku

    Dla dorosłego węża zbożowego sprawdzi się np. Terrarium 100 × 40 × 40 cm (450 zł), a dla dorosłej samicy pytona królewskiego – Terrarium PCV Repti-Zoo – 120 × 60 × 60 cm (1950 zł), które dobrze trzyma ciepło i wilgoć.

    Jak zbudować terrarium dla węża drzewnego krok po kroku?

    Moje terrarium powstało w pięciu krokach – od czyszczenia po dobę oczekiwania na silikon. Oto cała procedura tak, jak pokazałem ją w filmie.

    1. Usunięcie starego podłoża po poprzednim lokatorze – odkurzaczem i ręcznie.
    2. Montaż gałęzi, na których wąż będzie się zwijał – bezbarwnym silikonem akwarystycznym, z taśmą jako tymczasowym usztywnieniem. Silikon musi schnąć przez dobę.
    3. Zamaskowanie zaschniętych sopli silikonu włóknem kokosowym, które posłużyło jednocześnie jako podłoże i baza pod ewentualne żywe rośliny.
    4. Po dobie: zraszanie podłoża i dodanie dużej miski jako basenika, bo wilgoć szybko ucieka przez wentylację.
    5. Zdjęcie taśmy i test wytrzymałości – silikon trzymał gałęzie mocno.

    „Jakby to zobaczył mój profesor z budownictwa, to by mnie wywalił na zbity pysk z wykładu. Chociaż jak coś jest głupie i działa, to nie jest głupie z drugiej strony.” — z filmu, 14:46

    Przy budowie docelowego terrarium zaplanujcie gałęzie tak, żeby miały mniej więcej grubość ciała węża i leżały poziomo: jedna pod lampą grzewczą, druga niżej, w chłodniejszej strefie. Mocowanie musi utrzymać ciężar dorosłego węża – silikon wystarczy przy lekkich gałęziach, cięższe lepiej oprzeć na listwach albo wkręcić w ścianki terrarium z PCV.

    Jak ogrzewać i oświetlać terrarium dla węża drzewnego?

    Boa psiogłowy potrzebuje w dzień temperatury ok. 28–29°C, a pod lampą, na najwyższej gałęzi – 31–33°C. W nocy temperatura może spaść do ok. 24–26°C. Grzeje się od góry, zawsze przez termostat i zawsze z osłoną, bo wąż owija się wokół wszystkiego, co jest w jego zasięgu, i łatwo o poparzenie.

    Oświetlenie UVB nie jest dla boa psiogłowego absolutnie niezbędne, ale słabe UVB dla gatunków leśnych, np. Arcadia D3 UVB 7% Forest (95 zł), wyznacza rytm dnia i nocy i jest dla węża korzystne. Świećcie 10–12 godzin na dobę i dajcie wężowi możliwość schowania się w cieniu roślin.

    Jaka wilgotność i wentylacja są potrzebne wężowi drzewnemu?

    Kaninus pochodzi z lasu deszczowego, więc potrzebuje wilgotności ok. 65–80%. Jednocześnie źle znosi stęchłe, mokre powietrze – dlatego moje terrarium ma boczną siatkę, która daje przewiew i zapobiega pleśni na podłożu. Minus jest taki, że wilgoć szybko ucieka przez wentylację pionową i boczną, więc terrarium trzeba dużo zraszać.

    • zraszajcie wieczorem, gdy wąż jest aktywny – kaninus chętnie pije krople z ciała i liści,
    • do dużego terrarium wygodny jest Spryskiwacz 500 ml (19 zł),
    • do rana wilgotność może spaść – terrarium nie powinno być mokre przez całą dobę,
    • na ściankach nie może stale stać skroplona woda.

    Zbyt wysoka wilgotność bez wentylacji to u węży prosta droga do infekcji dróg oddechowych i zmian na skórze, a zbyt sucho – do problemów z wylinką i odwodnienia. Higrometr w terrarium to więc nie gadżet, tylko podstawowe narzędzie.

    Jakie podłoże i wystrój wybrać do terrarium dla węża?

    Ja użyłem włókna kokosowego – trzyma wilgoć, dobrze wygląda i nadaje się pod żywe rośliny. Podobnie zadziała Torf kokosowy rozrobiony 5 l (19,90 zł) albo Podłoże tropikalne do terrarium – Tropical Substrate Soil (29,90 zł).

    Warstwa mchu, np. Mech torfowiec (35 zł), pomaga dłużej utrzymać wilgoć. Podłoża nie musi być dużo – wąż drzewny rzadko schodzi na dno – ale kilka centymetrów wilgotnej warstwy stabilizuje wilgotność w całym terrarium.

    • poziome gałęzie na co najmniej dwóch wysokościach,
    • gęste rośliny – żywe albo sztuczne, np. Sztuczna roślina – fikus drobnolistny (55,90 zł) – dają wężowi poczucie bezpieczeństwa,
    • miska z wodą na dnie, np. Miska na wodę / pokarm – piaskowiec (12,90 zł), albo większy „basenik”, jak u mnie,
    • brak ostrych krawędzi i szczelin, w których wąż mógłby się zaklinować.

    Czym i jak często karmić węża drzewnego?

    Boa psiogłowy to drapieżnik polujący na drobne kręgowce, a w terrarium je gryzonie – mrożone i rozmrożone myszy lub szczury, podawane wieczorem na pęsecie, np. Pęseta zagięta 30 cm (25 zł). Przy pierwszym kontakcie po rozpakowaniu mój wąż niemal spróbował ugryźć moją rękę – z pęsetą zachowujecie bezpieczny dystans.

    • młode węże: co 10–14 dni,
    • dorosłe: co 3–4 tygodnie,
    • wielkość ofiary: nie większa niż najgrubsze miejsce ciała węża – kaninusy lepiej znoszą mniejsze posiłki,
    • po karmieniu: co najmniej dwie doby bez dotykania węża, bo łatwo wtedy o zwrócenie pokarmu.

    Kaninusy mają skłonność do otyłości i zwracania zbyt dużych ofiar, dlatego przekarmianie jest u nich groźniejsze niż głodówka.

    Jak wygląda wylinka u węża i kiedy się niepokoić?

    Przed wylinką wąż matowieje, jego oczy robią się mleczno-niebieskie, a on sam jest bardziej nerwowy i często przestaje jeść. Po kilku dniach oczy się przejaśniają, a wąż zrzuca skórę w całości, ocierając się o gałęzie. Młode linieją nawet co kilka tygodni, dorosłe rzadziej.

    Przy oglądaniu węża po transporcie zauważyłem u niego zawinięty ząb – u tego gatunku, o bardzo długich przednich zębach, to częsty widok.

    „Aha, ząb ci się zawinął. No czyli klasyka u nich.” — z filmu, 8:02

    Niepokoić powinna was wylinka schodząca w kawałkach, zalegające łuski na ogonie albo „czapeczki” na oczach. Najczęstszą przyczyną jest za niska wilgotność – podnieście ją na czas wylinki. Jeśli resztki skóry nie schodzą po kilku dniach, idźcie z wężem do weterynarza, zamiast zrywać je na siłę. Po każdej wylince obejrzyjcie zrzuconą skórę: powinna być w jednym kawałku, z widocznymi „okularami” z oczu. To najprostszy sposób, żeby sprawdzić, czy wilgotność w terrarium jest ustawiona dobrze.

    Czy boa psiogłowy jest jadowity i co zrobić po ugryzieniu?

    Nie – boa psiogłowy to dusiciel i nie ma jadu. Ma za to jedne z najdłuższych przednich zębów wśród węży niejadowitych i mocny chwyt. Łeb mojego dorosłego samca jest mniej więcej dwa razy większy niż u mojej samicy, a więc i zęby są dwa razy dłuższe. Nawet u niejadowitego dusiciela ugryzienie dorosłego samca to realna rana kłuta, nie drobne draśnięcie.

    Nie chciałbym, żeby zatopił zęby w mojej ręce, dlatego przy przekładaniu zachowuję ostrożność – w trakcie wąż syczał w reakcji obronnej. Po ugryzieniu:

    1. Nie wyrywajcie ręki – zęby są zakrzywione do tyłu i szarpnięcie pogłębi ranę. Wąż zwykle sam puszcza po chwili.
    2. Umyjcie ranę wodą z mydłem i zdezynfekujcie.
    3. Przy głębokich ranach, silnym krwawieniu albo oznakach zakażenia skontaktujcie się z lekarzem i podajcie nazwę gatunku.

    Czy węża drzewnego można brać na ręce?

    Przełożenie nieoswojonego, dorosłego samca zapowiadałem jako coś nieprzewidywalnego, bo nie znam jeszcze jego reakcji. W trakcie wąż spadł z zaczepu i częściowo się zwinął, co utrudniło bezpieczne manewrowanie. Wyraźnie nie lubił, gdy dotykałem tylnej części jego ciała – wtedy reagował bardziej obronnie i syczał.

    Kontakt z nieoswojonym, dorosłym wężem drzewnym to proces powolny i pełen ostrożności, a nie chwytanie na chybił trafił. Kaninusy nie lubią być noszone. Najbezpieczniej przenosić węża razem z gałęzią, na której siedzi, albo delikatnie zdjąć go z niej hakiem – nie ciągnąć, bo trzyma się mocno ogonem. Im mniej zwierzę zna waszą rękę, tym więcej czasu trzeba mu dać na oswojenie się z samą sytuacją.

    Gdzie kupić zdrowego węża i na co zwrócić uwagę?

    Swojego kaninusa kupiłem na giełdzie terrarystycznej w Pradze, w sobotę, za pół ceny. Zdrowie oceniłem na miejscu, a przy przekładaniu do nowego terrarium jeszcze raz – wąż był nabity, ze zdrowym brzuszkiem. Mimo dobrego wyglądu i tak zrobiłem mu badanie u weterynarza.

    • brak obdartego, poranionego pyska,
    • wyraźne, mieniące się wybarwienie,
    • widoczna aktywność i reakcja na kontakt,
    • nabity, zaokrąglony brzuszek i czyste okolice kloaki,
    • badanie kału u weterynarza mimo dobrego wyglądu zewnętrznego,
    • dokument potwierdzający legalne pochodzenie – przy gatunkach z CITES obowiązkowy.

    Zdrowy wąż na giełdzie czy u hodowcy powinien się mienić, reagować na bodźce i mieć nienaruszony pysk. Wolicie obejrzeć okazy na żywo przed decyzją? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu, przy ul. Św. Mikołaja 63, codziennie od 10 do 19 – na miejscu doradzimy przy wyborze węża i terrarium.

    Czy wąż drzewny wymaga rejestracji i dokumentów CITES?

    Boa psiogłowy – jak wszystkie boowate (Boidae) – jest wpisany do załącznika II Konwencji Waszyngtońskiej, a w prawie Unii Europejskiej do załącznika B. W praktyce oznacza to dwie rzeczy:

    • przy zakupie musicie dostać dokument potwierdzający legalne pochodzenie węża – także wtedy, gdy kupujecie go na giełdzie w innym kraju UE, jak ja w Pradze,
    • gady z załączników A i B trzeba zarejestrować w starostwie właściwym dla miejsca ich trzymania – ustawa o ochronie przyrody daje na to 14 dni od wejścia w posiadanie.

    Boa psiogłowy nie jest natomiast wymieniony w rozporządzeniu o gatunkach zwierząt niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi, więc zezwolenie regionalnego dyrektora ochrony środowiska nie jest potrzebne. Te same zasady rejestracji dotyczą pytona królewskiego; wąż zbożowy nie jest objęty CITES i rejestracji nie wymaga.

    Co zrobić, gdy wąż ucieknie z terrarium?

    Węże są mistrzami ucieczek – wystarczy niedomknięte drzwiczki albo poluzowana siatka. Po każdym karmieniu i zraszaniu sprawdzajcie zamknięcie, a przy terrariach z drzwiczkami rozważcie zamek. Jeśli wąż jednak zniknie:

    1. Zamknijcie pokój i uszczelnijcie szparę pod drzwiami.
    2. Szukajcie w ciepłych, ciemnych miejscach: za lodówką, przy kaloryferach, w meblach i za szafkami, a węża drzewnego także wysoko – na karniszach i szafach.
    3. Zostawcie na podłodze miskę z wodą i ciepłą kryjówkę – wąż często sam do nich przychodzi.
    4. Posypcie mąką podłogę przy ścianach, żeby zobaczyć ślady.
    5. Sprawdzajcie wieczorem i w nocy, gdy wąż jest aktywny.

    Dlaczego wąż nie je?

    Odmowa jedzenia to u węży częsta sprawa i zwykle nie powód do paniki. Najczęstsze przyczyny to zbliżająca się wylinka, stres po transporcie i przeprowadzce, zbyt niska temperatura, okres godowy i zimowe spowolnienie. Dorosły boa psiogłowy potrafi bez szkody nie jeść kilka tygodni.

    Po przeprowadzce dajcie wężowi tydzień, dwa spokoju bez karmienia i dotykania. Sprawdźcie temperaturę pod lampą i na gałęziach, podawajcie pokarm wieczorem i nie próbujcie co dzień. Do weterynarza idźcie, gdy wąż wyraźnie chudnie, ma zapadnięte boki, śluz w pysku albo świszczy przy oddychaniu.

    Ile kosztuje terrarium dla węża drzewnego?

    Kompletne terrarium dla młodego węża drzewnego to wydatek około 860 zł, bez samego węża. Ceny z naszego sklepu (wrzesień 2026):

    Razem to około 860 zł, a z lampą UVB – około 960 zł. Najdroższy jest zwykle nie sam zbiornik, tylko ogrzewanie z termostatem – i na nim nie warto oszczędzać. Samego kaninusa kupiłem za pół ceny na giełdzie w Pradze, ale to jeden z droższych węży w hobby.

    Jakie błędy popełniają początkujący przy urządzaniu terrarium dla węża?

    Sam żartuję ze swojego sposobu mocowania gałęzi silikonem i taśmą. Prowizorka może zadziałać na krótką metę, ale nie zwalnia z myślenia o docelowych, większych rozmiarach terrarium. Drugim błędem, do którego się przyznaję, jest trzymanie dorosłego osobnika w zbyt małym, przejściowym zbiorniku.

    1. Terrarium kupione pod obecny rozmiar węża, a nie pod docelowy.
    2. Grzanie węża drzewnego matą pod podłożem – ciepło nie dociera do gałęzi.
    3. Lampa bez osłony i bez termostatu – ryzyko poparzeń i przegrzania.
    4. Wysoka wilgotność bez wentylacji – pleśń i infekcje dróg oddechowych.
    5. Pionowe albo zbyt cienkie gałęzie – kaninus odpoczywa na poziomych, grubych konarach.
    6. Przekarmianie i dotykanie węża tuż po karmieniu.
    7. Brak dokumentu pochodzenia i rejestracji w starostwie przy gatunku z CITES.

    Czy prowizorka w terrarium ma sens?

    Na koniec żartobliwie zagaduję do węża i zachwycam się jego niebieskawym, metalicznym połyskiem.

    „Nie czaisz się na moją rękę? Nie.” — z filmu, 19:50

    Terrarium dla węża drzewnego można na chwilę zbudować z silikonu i taśmy – pytanie tylko, na jak długo starczy wam cierpliwości, zanim przesiądziecie się na docelowy, większy zbiornik. A wy – ile razy przerabialiście terrarium, zanim wyszło tak, jak chcieliście?

  • Grammostola pulchra: hodowla, cena i wygląd dorosłej samicy

    Grammostola pulchra: hodowla, cena i wygląd dorosłej samicy

    Grammostola pulchra, czyli ptasznik węglany, to spokojny, masywny ptasznik z Brazylii o srebrzysto-czarnym ubarwieniu – i mój sentymentalny ulubieniec, bo pierwszą samicą tego gatunku była moja Zosia. Dorosła samica dorasta do około 16 cm rozstawu odnóży, ale rośnie wyjątkowo wolno, a żyje 20–30 lat. Pokazuję, jak ją trzymać i poić, czy trzeba się bać jej jadu, ile kosztuje i jak takie pająki trzyma hodowla z 50 tysiącami sztuk.

    Czym jest Grammostola pulchra i skąd pochodzi?

    Grammostola pulchra to naziemny ptasznik z Ameryki Południowej, opisany w 1921 roku przez brazylijskiego zoologa Mello-Leitão – tego samego, który opisał znaną w hobby Lasiodora parahybana. Pochodzi z południa Brazylii, ze stanu Rio Grande do Sul, a w Polsce bywa nazywany ptasznikiem węglanym.

    „Udało się po długim czasie zdobyć kolejną samicę dorosłą Grammostola pulchra.” — z filmu, 6:53

    Przy zakupie zaznaczałem, że okaz może być klasyczną pulchrą albo opisaną w 2016 roku Grammostola quirogai z Urugwaju i Brazylii. Oba gatunki są duże, czarne i niemal identyczne z wyglądu, a pewnie rozróżnia się je dopiero po budowie narządów kopulacyjnych i badaniach genetycznych – w hobby bywają mylone od lat. Ostatecznie po obejrzeniu pająka stwierdziłem, że trafiła się pulchra.

    Cecha Grammostola pulchra
    Pochodzenie południowa Brazylia
    Rozmiar dorosłej samicy ok. 16 cm rozstawu odnóży (DLS)
    Długość życia samicy 20–30 lat
    Tempo wzrostu bardzo wolne
    Tryb życia naziemny
    Jad słaby
    CITES nie

    Jak wygląda dorosła samica Grammostola pulchra?

    Kolor dorosłej samicy to nie czerń, a wyraźny srebrzysto-szary połysk – porównuję go do umaszczenia silverbacka, czyli dorosłego samca goryla. Do tego dochodzi bardzo masywna, „grubaśna” budowa ciała.

    „Ten kolor jej to wcale nie jest czerń, tylko to jest aż taki srebrzysto-szary. Trochę mi przypomina te silverbacki, czyli dorosłe samce goryli.” — z filmu, 8:37

    Już przy pierwszym kontakcie z pojemnikiem transportowym komentuję, że samica jest „grubiutka”, a chwilę później powtarzam to dobitniej: „one są tak grubaśne”. To gatunek, który bardziej niż smukłością imponuje masą i budową.

    • kolor: srebrzysto-szary, w zależności od światła prawie czarny,
    • budowa: masywna, z grubymi odnóżami,
    • rozmiar: ok. 16 cm rozstawu odnóży u dorosłej samicy,
    • charakter: bardzo spokojny, rzadko wyczesuje włoski.

    Jak szybko rośnie Grammostola pulchra?

    Wyjątkowo wolno – dorośnięcie do dużych rozmiarów zajmuje lata, nie miesiące, i to cecha całego gatunku.

    „One są tak grubaśne, no i wybitnie wolno rosną. To jest niestety cecha tego gatunku.” — z filmu, 9:18

    Moja wcześniejsza samica, Zosia, wyliniała pierwszy raz dopiero jakieś trzy lata po zakupie. Odhodowanie tego pająka do dużych rozmiarów zajmuje co najmniej 5–7 lat, a przy jednym z młodszych osobników szacowałem, że poczekam jeszcze ze 8 lat, zanim dorośnie. Jeśli szukacie gatunku „na już”, pulchra się do tego nie nadaje. Dlatego dorosłe samice są tak rzadkie i drogie – ktoś musiał na nie czekać wiele lat.

    Czy Grammostola pulchra nadaje się na pierwszego ptasznika?

    Charakterem – jak najbardziej. To jeden z najspokojniejszych ptaszników, jakie znam: rzadko ucieka, rzadko wyczesuje włoski, a nowa samica od pierwszego kontaktu zachowywała się u mnie super spokojnie, bez oznak nerwowości. Wymagania ma proste: temperatura pokojowa, trochę wilgoci w podłożu i miseczka z wodą.

    Minusem jest cena i cierpliwość. Młoda pulchra rośnie latami, więc na efektownego, dużego pająka trzeba poczekać, a dorosłe samice kosztują wielokrotnie więcej niż maluchy. Jeśli zależy wam na spokojnym pająku i nie przeszkadza wam, że przez pierwsze lata niewiele się zmienia, to świetny wybór na start. Jeśli chcecie szybciej zobaczyć dużego ptasznika, zacznijcie od szybciej rosnącego gatunku, a pulchrę dokupcie później.

    W czym trzymać Grammostola pulchra?

    Swoją samicę trzymam w akrylowym terrarium, które wcześniej zajmowała moja Brachypelma boehmei – pulchra po prostu urosła większa. Dla ptasznika naziemnego liczy się powierzchnia, a nie wysokość: podstawa to mniej więcej dwa–trzy rozstawy odnóży na długość i dwa na szerokość, a wysokość nad podłożem nie powinna przekraczać półtora rozstawu, bo upadek grozi pęknięciem odwłoka.

    Pulchra dobrze znosi temperaturę pokojową, 20–26°C, i nie potrzebuje mokrego terrarium – wystarczy podłoże lekko wilgotne od spodu albo w jednym rogu i stały dostęp do wody. Zawilgocone, źle wentylowane terrarium szkodzi jej bardziej niż lekka suchość.

    Jak poić dużego ptasznika – miseczka czy zraszanie?

    Przy tak dużej samicy stawiam na miseczkę z wodą, a nie na samo zraszanie – i nagranie pokazuje, że pająk faktycznie z niej korzysta. W nowym pojemniku od razu przygotowuję miseczkę i wlewam do niej wodę. Po dwóch dniach transportu bez wody samica sama kieruje się do miseczki i pije.

    „Ona sobie właśnie elegancko chłepcze wodę […] pająki korzystają z miseczki, jak się okazuje.” — z filmu, 8:58

    Obok miseczki, np. Miseczka szklana okrągła (14,90 zł), nawilżam podłoże z Spryskiwacz 200 ml (15 zł) – torf z wermikulitem długo trzyma wilgoć od spodu. Przy dużych ptasznikach miseczka to często lepszy wybór niż samo zraszanie.

    1. Przygotujcie płytką miseczkę i nalejcie świeżej wody.
    2. Ustawcie ją w miejscu dostępnym dla pająka, najlepiej wkopaną w podłoże.
    3. Obserwujcie, czy pająk z niej korzysta – szczególnie po transporcie.
    4. Wymieniajcie wodę co kilka dni i czyśćcie miseczkę z resztek.

    Czym karmić Grammostola pulchra?

    Swoją samicę karmiłem karaczanem madagaskarskim i poradziła sobie z nim bez problemu. Dorosła pulchra zje dużego karaczana albo kilka świerszczy mniej więcej raz w tygodniu, a przy jej tempie wzrostu – często rzadziej. Młode karmi się drobniejszymi owadami, dobranymi do wielkości odwłoka pająka.

    Dorosłej samicy dobrze posłuży Karaczan argentyński duży (3-5 cm) (od 10 zł). Niezjedzonego owada wyjmijcie po dobie, a przed wylinką i tuż po niej nie karmcie wcale – pulchra, jak każdy ptasznik, potrafi wtedy odmawiać jedzenia tygodniami i to nie powód do paniki.

    Czy Grammostola pulchra jest niebezpieczna?

    Grammostola pulchra ma opinię spokojnego gatunku, ale mam dla was wyraźne zastrzeżenie – chodzi o jej pazury jadowe, nie tylko o sam jad.

    „Broń Boże nie chciałbym zostać ugryzionym przez takiego pająka, bo te grammostole mają przepotężne pazury jadowe.” — z filmu, 8:16

    Pająki z rodzaju Grammostola mają dość słaby jad, słabszy niż na przykład ptaszniki azjatyckie. Nawet w spokojnych rodzajach, jak Grammostola czy Aphonopelma, zawsze może się jednak trafić „czarna owca” i dojść do ukąszenia – a przy tak dużych pazurach samo mechaniczne ukłucie jest bolesne. Silne pazury i parzące włoski to u tego gatunku większe ryzyko niż sam jad.

    Włoski parzące pulchra wyczesuje rzadko, ale gdy już to zrobi, podrażniają skórę i oczy – przy pracach w terrarium nie nachylajcie się nad pająkiem. Po ukąszeniu dowolnego ptasznika jedyna sensowna rada to kontakt z lekarzem i podanie nazwy gatunku.

    Jak trzyma ptaszniki hodowla z 50 tysiącami pająków?

    Pulchrę spotkałem też podczas wizyty w hodowli Argiope Terra pod Białymstokiem, którą prowadzą Daniel i Piotrek – Piotrek hoduje pająki od jakichś 20 lat, Daniel od 18–19. Żeby ją zobaczyć, pokonałem około 500 kilometrów w jedną stronę, a na pytanie, ile mają pająków, usłyszałem: około 50 tysięcy. To osobna, partnerska hodowla, a nie nasz sklep.

    „Na początek moja ukochana ulubienica… Pająk, którego też znacie z mojego kanału i to tak bardzo dobrze. Jest to Grammostola pulchra. Ptasznik węglany.” — z filmu, 23:13

    Dorosła samica pulchry, którą mi tam pokazano, kopulowała już wielokrotnie i przy tej okazji zjadła kilku dużych samców – u tego gatunku to nic niezwykłego.

    „Pulchra też zjada samce. Zdarza się normalnie, że zjadają samce.” — z filmu, 23:36

    Duże ptaszniki trzymają tam głównie w głębokich plastikowych wiaderkach z małą wentylacją, a nie w szklanych terrariach. Doszli do tego przez lata testów: w pojemnikach z dużą wentylacją wysychały kokony, przy szkle łatwiej o uszkodzenie odnóża, a torf częściej się wysypuje. Sami przyznają jednak, że przy niewielkiej, domowej hodowli wybraliby szkło.

    „W domu, jakbym miał mało tych pająków, hodowałbym na 100% szkle. Ale na dużej hodowli nie ma co. Chyba jednak wygra plastik.” — z filmu, 17:58

    Czy Grammostola pulchra jest objęta CITES?

    Nie. Grammostola pulchra nie jest wymieniona w załącznikach Konwencji Waszyngtońskiej ani w polskim rozporządzeniu o gatunkach niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi. Jej zakup i hodowla nie wymagają więc zezwolenia, dokumentu CITES ani rejestracji w starostwie. Warto za to zachować dowód zakupu i zapytać sprzedawcę, czy pająk pochodzi z hodowli.

    Ile kosztuje Grammostola pulchra i gdzie ją kupić?

    W naszym sklepie młoda samica to Grammostola pulchra – samica 2 DC za 320 zł – gdy akurat jest wyprzedana, zapiszcie się na powiadomienie o dostępności. Duże, dorosłe samice tego gatunku, jak moja Zosia, praktycznie nie występują w handlu, bo na taki rozmiar czeka się wiele lat. Wcześniejsze osobniki kupowałem między innymi na giełdzie w Krakowie. Na dorosłą samicę Grammostola pulchra trzeba czasem długo polować.

    Szukacie równie spokojnego ptasznika naziemnego od ręki? Podobnie łagodne i łatwe w hodowli są Brachypelma hamorii – samica 2-2,5 DC (220 zł) i Tliltocatl albopilosus "Nicaragua" – samica 2 DC (100 zł). Wolicie obejrzeć okazy na żywo? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu – ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19.

    Kim była Zosia, moja pierwsza pulchra?

    Zanim trafiła do mnie nowa samica, miałem już jedną Grammostola pulchra – Zosię, moją pierwszą przedstawicielkę tego gatunku, która była ze mną przez wiele lat.

    „Trzy lata temu miałem pewnego pająka o imieniu Zosia. Zosia odeszła. Zosia była ze mną bardzo długo i to był mój pierwszy pająk z tego gatunku.” — z filmu, 6:33

    Ta strata i długie poszukiwania to część tego, dlaczego nowa samica tyle dla mnie znaczy. W jednym z wcześniejszych filmów pokazywałem wylinkę Zosi i przyznawałem, że byłem nią trochę w szoku – przyszła szybciej niż poprzednia. A wy macie w hodowli pająka, na którego czekaliście latami? Dajcie znać w komentarzu.

  • Największy skakun świata? Hyllus diardi – hodowla i cena

    Największy skakun świata? Hyllus diardi – hodowla i cena

    Największy skakun świata należy do rodzaju Hyllus – to azjatyckie skakuny o ciele długości nawet 2–2,5 cm. W hodowli najłatwiej o Hyllus diardi: dorosłą samicę kupicie u nas za 300 zł. Pokazuję, jak odróżnić go od Hyllus giganteus, w czym go trzymać, czym karmić i co zrobić, gdy wyskoczy z pojemnika – bo mnie się to zdarzyło przed kamerą.

    Jaki jest największy skakun na świecie?

    Za największego skakuna świata uchodzi Hyllus giganteus, którego ciało osiąga 1,8–2,5 cm długości. Jego bliski krewny, Hyllus diardi, jest niewiele mniejszy i to on najczęściej trafia do hodowli – samica dorasta do mniej więcej 1,5–2 cm. Jak na pająki skaczące to olbrzymy: większość skakunów mieści się w kilku milimetrach.

    „Rodzaj Hyllus to jest taki rodzaj południowo-wschodnioazjatyckich skakunów, które są duże, co więcej, nie są duże, tylko są największe na świecie.” — z filmu, 1:45

    Już w jednym z Q&A mówiłem, że marzy mi się skakun z rodzaju Hyllus – diardi albo giganteus. W końcu u mnie osiadł dorosły samiec, największy skakun, jakiego dotąd hodowałem, a w hodowli mam też samice Hyllus diardi.

    „może tego największego skakuna świata, czyli skakuna z rodzaju hyllus na przykład, nie wiem, diardi albo giganteus jak się pojawia” — z filmu, 1:50

    Jeśli temat was zaciekawił, u nas czeka Hyllus diardi – samica adult za 300 zł.

    Jak rozpoznać Hyllus diardi i czym różni się od Hyllus giganteus?

    Z wyglądu – często nijak. Samce obu gatunków bywają ciemno ubarwione i bardzo do siebie podobne, a różnią się głównie wielkością, która zależy też od kondycji konkretnego osobnika. Mojego nowego samca oceniam na Hyllus giganteus, bo wielkością pasuje, ale pewności nie mam.

    „No otóż nie wiem i się najprawdopodobniej nie dowiem, bo też nie będę się chciał w to zagłębiać.” — z filmu, 4:52

    W rodzaju Hyllus większości gatunków nie da się pewnie oznaczyć po samym wyglądzie. Rozstrzyga budowa aparatów kopulacyjnych: spermateki samicy i bulbusów samca, oglądanych pod mikroskopem. Do precyzyjnego oznaczenia potrzebny byłby mikroskop, narzędzia do preparowania i martwy, identyczny okaz – a ja nie chcę zabijać żywego pająka w tym celu.

    „Musiałbym mieć takiego osobnika identycznego, tylko że martwego. W skrócie musiałbym go utłuc, a tego nie chcę robić.” — z filmu, 3:48

    Łatwiej rozpoznać płeć. Dorosłego samca skakuna poznacie po bulbusach, czyli zgrubiałych narządach kopulacyjnych na końcach nogogłaszczek. Mój samiec jest do tego smukły, ma mały odwłok, bardzo grube przednie odnóża i duże szczękoczułki. Samice są masywniejsze, z wyraźnie większym odwłokiem.

    Skąd pochodzi Hyllus diardi i czy skakuny żyją w Polsce?

    Hyllus diardi pochodzi z tropikalnej Azji Południowo-Wschodniej, więc w polskiej przyrodzie go nie spotkacie. Skakuny jako rodzina żyją za to także u nas – w Polsce występuje kilkadziesiąt gatunków, ale wszystkie są małe, zwykle kilkumilimetrowe. Jeśli znajdziecie skakuna na parapecie, to na pewno rodzimy gatunek, a nie zbiegły Hyllus.

    Tropikalne pochodzenie tłumaczy wymagania Hyllus diardi w terrarium: potrzebuje więcej ciepła i wilgoci niż popularne skakuny z rodzaju Phidippus, które pochodzą z Ameryki Północnej.

    W czym trzymać Hyllus diardi i jakie warunki zapewnić?

    Skakuny polują wzrokiem i chętnie wspinają się wysoko, a na noc i do wylinki budują pod sufitem gęsty „namiot” z nici. Terrarium powinno więc być wyższe niż szersze, dobrze wentylowane i otwierane z boku albo od dołu – żeby otwierając je, nie rozrywać pająkowi schronienia.

    Parametr Hyllus diardi
    Pochodzenie Azja Południowo-Wschodnia
    Wielkość samicy ok. 1,5–2 cm długości ciała
    Temperatura 26–29°C
    Wilgotność 70–80%
    Terrarium dla dorosłej min. ok. 20 × 20 × 25–30 cm, wysokie
    Jad słaby
    Długość życia samicy 1–2 lata
    CITES nie

    Temperaturę 26–29°C w polskim mieszkaniu najłatwiej utrzymać małą matą grzewczą przyklejoną z boku, np. Mata grzewcza z regulacją – Terrario Premium Repti Pad (29 zł). Wilgotność podtrzymujecie, zraszając co dzień lub dwa jedną ściankę – skakun pije krople wody, a nie z miseczki. Do tego wystarczy Spryskiwacz 50 ml (11 zł). Nie zalewajcie jednak terrarium: stojąca woda i brak wentylacji to prosta droga do pleśni.

    Czym i jak często karmić Hyllus diardi?

    Na pytanie widza, czym karmię małe pająki, odpowiedziałem wprost: wylęgiem karaczana tureckiego albo wylęgiem świerszcza.

    „Czym karmisz małe pająki? No wylęgiem turka albo wylęgiem tego świerszcza.” — z filmu, 2:02

    Skakun poluje wzrokiem, więc potrzebuje ruchliwej zdobyczy – świerszczy, karaczanów albo much – mniej więcej wielkości swojego ciała lub mniejszej. Ogólna zasada z mojej książki mówi o karmieniu pająków raz, dwa razy w tygodniu. Młode, szybko rosnące skakuny jedzą częściej, co dwa–trzy dni, a dorosła samica zje jednego–dwa owady tygodniowo.

    Karmę w odpowiednich rozmiarach znajdziecie w kategorii Owady karmowe. Niedoszłą ofiarę zawsze wyjmuję z pojemnika następnego dnia, bo swobodnie biegające owady mogą skrzywdzić pająka, na przykład podczas linienia.

    Jak wygląda wylinka u skakuna i ile żyje Hyllus diardi?

    Linienie to zrzucanie przez stawonogi starego oskórka w celu wzrostu. Skakun linieje w swoim jedwabnym „namiocie”: kilka dni wcześniej przestaje jeść, zamyka się w nim i może nie wychodzić nawet przez tydzień czy dwa. To normalne – nie rozrywajcie schronienia i nie wrzucajcie w tym czasie owadów.

    • przed wylinką: pająk buduje gęsty oprzęd i odmawia jedzenia,
    • w trakcie: zostawcie go w spokoju i nie zraszajcie bezpośrednio namiotu,
    • po wylince: poczekajcie kilka dni, aż pancerz stwardnieje, i dopiero wtedy karmcie.

    Podczas linienia zostawiam zwierzę w spokoju, niezależnie od gatunku. Dorosłe skakuny już nie linieją. Samica Hyllus diardi żyje zwykle 1–2 lata, a dorosły samiec znacznie krócej – po osiągnięciu dojrzałości płciowej zostaje mu zwykle kilka miesięcy. O moim samcu mówię w filmie wprost, że długo nie pożyje, właśnie dlatego, że jest już dorosły.

    Czy Hyllus diardi jest jadowity i czy gryzie?

    Jad ma, jak niemal każdy pająk, ale słaby. Skakuny gryzą rzadko – przestraszony Hyllus raczej ucieknie albo skoczy, niż zaatakuje. Na pytanie, czy zostałem ugryziony przez pająki z własnej hodowli, odpowiedziałem krótko:

    „Zostałeś ugryziony przez tych z hodowli? Nie.” — z filmu, 2:38

    Gdyby do ukąszenia jednak doszło, najczęściej kończy się ono miejscowym bólem i zaczerwienieniem. Przy jakiejkolwiek silniejszej reakcji skontaktujcie się z lekarzem i podajcie nazwę gatunku – uczulenie jest możliwe zawsze. Skakuny nie mają włosków parzących, więc ten problem, znany z ptaszników, tu nie występuje.

    Mój samiec ma zdeformowany jeden z pazurów jadowych, ale poza tym jest w pełni sprawny i mógłby skopulować. Pochodzi z odłowu z Azji – do zwierząt z natury można mieć różne podejście, a takie drobne uszkodzenia to jedno z ryzyk, które się z tym wiążą.

    Czy skakuna można brać na ręce?

    Skakuny to najbardziej „interaktywne” pająki, jakie znam – dużo bardziej niż ptaszniki. Mają cztery pary oczu, które dają im niemal dookólne pole widzenia, więc śledzą wzrokiem rękę, palec i obiektyw kamery. W filmie łapię palcem koniec nici mojego samca, a on reaguje na moją obecność i „macha” w moją stronę.

    Wiele osób pozwala skakunom przejść po dłoni – róbcie to jednak na własną odpowiedzialność, w zamkniętym pokoju i nisko nad stołem. Hyllus jest szybki i potrafi skoczyć daleko. Chroni go za to nić asekuracyjna, którą przyczepia do podłoża przed każdym skokiem.

    „To jest też kolejna super cecha, że one mają tę nić asekuracyjną i praktycznie nie da się tak zrobić, żeby one sobie coś zrobiły.” — z filmu, 7:18

    Co zrobić krok po kroku, gdy skakun ucieknie z terrarium?

    Ten fragment dokumentuje prawdziwą ucieczkę mojej samicy Hyllus diardi i akcję jej odnalezienia – od wyskoku z pojemnika do ponownego złapania minęło około pięciu minut.

    „ten skakun wyprół z pojemnika i naprawdę z jego prędkością wskoczył na podłogę i słuchajcie, momentalnie schował się pod tę szafkę” — z filmu, 1:32

    1. Zauważenie ucieczki – pająk wyskakuje z pojemnika i chowa się pod szafką (1:32).
    2. Przygotowanie sprzętu – statyw, latarka, pusty pojemnik (2:14).
    3. Przesunięcie mebla, pod którym schował się pająk.
    4. Lokalizacja pająka za szafką.
    5. Próba złapania – pająk wychodzi i na chwilę znika z pola widzenia (4:19).
    6. Ponowne poszukiwania po zgubieniu tropu.
    7. Schwytanie pająka do pojemnika (6:12).

    Ucieczkę skakuna łapiecie najszybciej, gdy macie pod ręką latarkę i pusty pojemnik, zanim jeszcze zaczniecie szukać. Skakuna nie łapcie palcami – nakryjcie go pojemnikiem albo delikatnie podprowadźcie do środka, np. Pęseta tęczowa prosta 27 cm. Po wszystkim sprawdźcie, którędy uciekł, i dopiero wtedy wpuście go z powrotem.

    Czy Hyllus diardi podlega CITES i gdzie go kupić?

    Nie – rodzaj Hyllus nie jest objęty Konwencją Waszyngtońską ani polską listą gatunków niebezpiecznych, więc przy zakupie nie potrzebujecie ani zezwolenia, ani dokumentu CITES. Hyllus diardi kupicie w sklepach terrarystycznych, na giełdach i u hodowców. Zwróćcie uwagę na:

    • płeć i stadium – dorosły samiec żyje już tylko kilka miesięcy, na dłuższą hodowlę wybierzcie samicę albo młodego pająka,
    • pochodzenie – zwierzęta z odłowu bywają poobijane, jak mój samiec z uszkodzonym pazurem jadowym,
    • kondycję – pełny odwłok, sprawne odnóża i żywa reakcja na ruch.

    Wolicie obejrzeć okaz na żywo przed zakupem? W naszym sklepie terrarystycznym we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63 obejrzycie Hyllus diardi – samica adult codziennie w godzinach 10–19.

    Ile kosztuje hodowla Hyllus diardi?

    Cały start z dorosłą samicą i szklanym terrarium kosztuje około 495 zł, a z plastikowym SpiderBoxem zamiast terrarium – około 410 zł. Ceny z naszego sklepu (wrzesień 2026):

    Stałe koszty są niewielkie: karma dla skakuna to kilka złotych miesięcznie.

    Jakie błędy popełniają początkujący hodowcy skakunów?

    1. Nieszczelny pojemnik – mój film o ucieczce pokazuje, jak szybko skakun to wykorzysta.
    2. Terrarium otwierane od góry – przy każdym otwarciu niszczycie pająkowi namiot pod sufitem.
    3. Za mało wentylacji przy wysokiej wilgotności – pleśń i choroby.
    4. Za zimno – Hyllus to pająk tropikalny, w 20°C będzie apatyczny i przestanie jeść.
    5. Karmienie w trakcie wylinki i zostawianie żywych owadów na dłużej niż dobę.
    6. Zakup dorosłego samca z myślą o wieloletniej hodowli.

    Niedoszczelny pojemnik to najprostszy sposób, żeby wasz skakun zrobił sobie wycieczkę po mieszkaniu. Po złapaniu mojej samicy podsumowałem krótko: „Klasa. Elegancko poszło.” A wy – łapaliście kiedyś na gorąco uciekającego skakuna? Dajcie znać w komentarzu pod filmem.

  • Pająk ptasznik w domu: oprowadzam po swojej hodowli

    Pająk ptasznik w domu: oprowadzam po swojej hodowli

    Mam u siebie kilkadziesiąt pająków, nie licząc kilkunastu kokonów – tak wychodzi z liczenia na oko, kiedy pół roku po materiale dla wspierających w końcu otwieram hodowlę dla wszystkich. Każdy pająk ptasznik w tej kolekcji ma swoją historię, więc zamiast pokazywać każdą szafę, biorę was przez najciekawsze kąty: od Brachypelma auratum za 90 zł, przez wylinkę największego pająka w kolekcji, po trzy puste terraria czekające na nowego lokatora.

    Ile pająków i innych bezkręgowców mam naprawdę w hodowli?

    Pół roku wcześniej pokazałem całą hodowlę tylko osobom wspierającym kanał, a w komentarzach ciągle wracało pytanie, kiedy pokażę ją publicznie. W końcu robię to teraz – bez kamery zaglądającej do każdej szafy, bo to wydłużyłoby nagranie o jakieś dwa dni.

    Kiedy próbuję policzyć wszystko na koniec, wychodzi mi „kilkadziesiąt pająków” – i to bez kokonów, których mam kilkanaście. Nie liczę też preparatów wiszących na ścianie ani owadów karmowych trzymanych w osobnej szafie – to zupełnie inna, mniej efektowna część hodowli.

    • preparaty na ścianie – niewliczone,
    • owady karmowe w szafie – niewliczone,
    • kokony – kilkanaście sztuk, liczone osobno.

    „Mam może, nie wiem, kilkadziesiąt pająków. Jeżeli chcecie, możecie policzyć i dajcie znać, ile pająków i innych stworków wam wyszło. Nie licząc kokonów, bo tam jest ich kilkanaście.” — z filmu, 28:44

    Jakie ptaszniki z rodzaju Brachypelma mam w hodowli?

    Na jednym z regałów stoi kilka gatunków z rodzaju Brachypelma i przy nim lubię zatrzymać się najdłużej. Jest „prawdziwa” B. smithi – gatunek rzadki w hodowlach – i jej kuzynka, Brachypelma hamorii, jedyny ptasznik należący do mojej mamy, mniej kontrastowa od smithi.

    Obok mieszka Anabelle, moja ulubienica znana z kanału – samica Brachypelma auratum, która liniała dwa tygodnie przed tym nagraniem. Ten rodzaj poleca się początkującym najczęściej, bo jad Brachypelm jest słaby, a ukąszenie przypomina użądlenie pszczoły. Czwarty gatunek na regale to Brachypelma boehmei z Meksyku – u mnie charakterna i zawsze chętna do jedzenia.

    Rodzaj liczy osiem gatunków o jaskrawym ubarwieniu, żyje głównie w Meksyku i cały jest objęty CITES, więc przy zakupie dostajecie dokument legalnego pochodzenia. Samice żyją ponad 20 lat, samce po ostatniej wylince już tylko rok–trzy lata, a na odwłoku mają włoski parzące. W terrarium liczy się więc pozioma powierzchnia i warstwa podłoża, a nie wysokość.

    Na start w sam raz będzie Brachypelma auratum – L2/3 (90 zł) – dokładnie taka, jaką była Anabelle na początku. Jeśli wolicie gatunek mojej mamy, jest też Brachypelma hamorii – L3 (50 zł).

    Wolicie zobaczyć takiego pająka na żywo przed zakupem? W naszym sklepie terrarystycznym we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63 obejrzycie okazy na własne oczy codziennie w godzinach 10–19, a na miejscu doradzimy, który gatunek Brachypelma pasuje do waszego terrarium.

    Dlaczego wylinka Theraphosa apophysis jest tak niebezpieczna dla hodowcy?

    Największy pająk w mojej hodowli to samica Theraphosa apophysis i akurat przed tym nagraniem zaczęła linieć – mimo że się tego spodziewałem, i tak mnie zaskoczyła. Cała pokryła się „dywanikiem” z włosków parzących, które mają chronić ją przed drapieżnikami, w tym przede mną.

    „Ten dywanik, ten meszek, trochę jak na mojej klacie jak już będę siwy, to jest dywanik z włosków parzących, które chronią pająka podczas procesu linienia przed potencjalnymi drapieżnikami, w tym przypadku przede mną.” — z filmu, 8:41

    Ustawiłem pojemnik tak, żeby mieć nad całym procesem kontrolę, i planowałem złapać to linienie na timelapse. W hodowli mam więcej niż jedną taką samicę – druga mieszka w osobnym terrarium. Ten gatunek potrafi wręcz „zagnieździć się” w podłożu, pokrywając je włoskami parzącymi, więc wkładanie tam ręki bywa ryzykowne.

    Włoski parzące nie zawierają jadu – działają mechanicznie, drażniąc skórę i błony śluzowe, i występują głównie u ptaszników z Nowego Świata, do których należy Theraphosa. Na zdjęciu w mojej książce widać pazury jadowe tego gatunku zestawione z palcami dorosłego człowieka – różnica w skali robi wrażenie. Zbyt mało wody w organizmie samicy z rodzaju Theraphosa może sprawić, że utknie ona w starej skórze w trakcie linienia, co bywa śmiertelne. Dorosłą samicę tego olbrzyma mamy teraz w sklepie: Theraphosa apophysis – samica 4 DC (590 zł).

    Gatunek Jad Rozmiar dorosłej samicy (DLS) Długość życia samicy
    Brachypelma auratum słaby ok. 14–15 cm 20–30 lat
    Brachypelma boehmei słaby ok. 14–15 cm 20–30 lat
    Brachypelma hamorii słaby ok. 15–16 cm 20–30 lat
    Theraphosa apophysis słaby do ok. 26 cm 15–20 lat

    Jak organizuję tak dużą hodowlę – pojemniki, terraria, regały?

    Najmłodsze pająki trzymam w najróżniejszych małych pojemniczkach – to pierwsza i najmniej efektowna część hodowli, ale właśnie od niej zaczyna się każdy nowy gatunek. Na górnej półce z pojemniczkami mieszka między innymi dorosły samiec Pamphobeteus platyomma i Melopoeus lividus (dawniej Cyriopagopus lividus), który podczas nagrania próbował mi uciec.

    Cała reszta stoi na trzech regałach ze szklanymi terrariami, a na samej górze jednego z nich trzymam woliery z kokonami motyli czekającymi na wylęg. Osobno, we własnym terrarium, mieszka Ephebopus murinus, czyli mój „szkieletor” z Gujany Francuskiej – broni swojej norki i nie lubi, jak ktoś zagląda za blisko.

    • małe pojemniczki – najmłodsze pająki,
    • większe pudła – dorastające osobniki,
    • górna półka z pojemniczkami – dorosłe okazy, jak platyomma czy lividus,
    • trzy regały ze szklanymi terrariami – reszta kolekcji.

    Oba „trudniejsze” gatunki z tej półki macie też u nas: Melopoeus (ex. Cyriopagopus) lividus – L3 (70 zł) i dorosłą Ephebopus murinus – samica 4,5 DC (450 zł). To pająki dla osób, które mają już za sobą pierwszego, spokojniejszego ptasznika.

    Który pająk ptasznik jest dobry na początek, a którego unikać?

    Jeden z pająków w hodowli nie ma nawet polskiej nazwy – to Vitalius chromatus, znany wcześniej jako Nhandu chromatus. Jest bardzo charakterny, ale chętnie je, szybko rośnie i dobrze znosi drobne błędy, dlatego polecam go jako pierwszego ptasznika dla kogoś, kto zaczyna.

    „Bardzo charakterne pająki, ale polecam jako na przykład pierwszy do hodowli. Super wybór.” — z filmu, 21:12

    Młodego pająka tego gatunku kupicie u nas za 25 zł: Vitalius (ex. Nhandu) chromatus – L4. Zupełnie inaczej jest z Pamphobeteus sp. „tigris” – to najbardziej defensywny pająk, jakiego mam. Gryzie, drapie, szczypie i naprawdę przebija w tym wszystkie inne moje zwierzęta.

    „On gryzie, on drapie, on szczypie. To jest najbardziej defensywny pająk, jakiego mam. Serio, on przebija wszystkie inne rzeczy. Chory na umyśle. Dramat.” — z filmu, 26:59

    Co dalej z pustymi terrariami?

    Trzy terraria w mojej hodowli stoją teraz puste i szczerze nie wiem jeszcze, kogo tam wstawić. Piszcie w komentarzach pod filmem, co powinno tam zamieszkać – czytam wszystko.

    Jedno zastrzeżenie: wolałbym, żeby to nie był kolejny wąż, bo węża i tak szykuję już na grudzień albo styczeń. Zobaczymy, co wymyślicie.

  • Pająk trapdoor: rok bez kontaktu z Cyclocosmia ricketti

    Pająk trapdoor: rok bez kontaktu z Cyclocosmia ricketti

    Mój pająk trapdoor – Cyclocosmia ricketti o przydomku „pająk Oreo” – siedział w norze i przez rok nikt go nie widział, łącznie ze mną, choć to ja go hoduję. Pojemnik ma tylko 12 na 25 na 20 centymetrów, a mimo to przez cały ten czas nic nie wskazywało, że coś jest nie tak. Pokazuję, po czym poznać, że taki „niewidzialny” pająk żyje, i co się dzieje, gdy w końcu trzeba go wykopać z nory.

    Co to jest pająk trapdoor i skąd nazwa „zapadnia”?

    Trapdoor to nie jeden gatunek, tylko potoczna nazwa pająków z kilku rodzin, które całe życie spędzają pod ziemią, w tunelach wykopanych przez siebie. Nazwę zawdzięczają klapce zamykającej wejście do nory – stąd zapadnia, czyli po angielsku trapdoor. Ten odcinek nagrałem, bo swojej samicy nie widziałem prawie rok.

    Kupiłem ją blisko dwanaście miesięcy wcześniej i przez cały ten czas ani razu nie pokazała mi się na oczy. Klapka działa prosto: pająk albo ją uchyla i wypatruje zdobyczy, albo wyskakuje błyskawicznie, łapie owada i chowa się z powrotem do środka.

    Moją samicę opisuję jako „CF ricketti” – nie jestem do końca przekonany, czy to na pewno Cyclocosmia ricketti, i wolę zostawić ten znak zapytania, niż zgadywać na siłę. Z tego, co udało mi się wyczytać, tunele i klapki tych pająków powstają z pajęczyny wymieszanej z błotem, bo w miejscach ich występowania podłoże jest gliniaste. Systematycznie rodzaj Cyclocosmia należy do rodziny Halonoproctidae.

    Kim jest Cyclocosmia ricketti i dlaczego to „pająk Oreo”?

    Cyclocosmia ricketti to rzadko spotykany pająk trapdoor z Chin, rozpoznawalny po ściętym, mocno schitynizowanym odwłoku przypominającym pieczęć albo monetę. Ten kształt dał mu przydomki „pająk Oreo”, a po angielsku money albo coin trapdoor spider. Ten sam ścięty odwłok to nie ozdoba, tylko system obronny.

    Gdy klapka nory zawiedzie i drapieżnik dostanie się do środka, pająk zatyka tunel własnym odwłokiem jak korkiem i chroni w ten sposób resztę ciała. Gatunek jest niewielki – dorosła samica ma około 3 cm długości ciała – i prowadzi norowy tryb życia. Nie jest objęty CITES ani polską listą gatunków niebezpiecznych, więc jego hodowla nie wymaga żadnych dokumentów ani zezwoleń.

    Cecha Cyclocosmia ricketti
    Rodzina Halonoproctidae
    Wielkość samicy ok. 3 cm długości ciała
    Tryb życia norowy, nora zamykana klapką
    Pochodzenie Chiny
    Przepisy bez CITES, bez zezwoleń

    Akurat teraz mam w sklepie Cyclocosmia ricketti – samica adult – Pająk "OREO" – dorosłą samicę za 400 zł. Wolicie obejrzeć okaz na żywo, zanim zdecydujecie? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63, otwartego codziennie od 10 do 19 – pokażemy pająka na miejscu i podpowiemy, czy taki gatunek pasuje do waszej hodowli.

    Jak wygląda hodowla pająka, którego nie widać przez rok?

    Hodowla pająka, którego nie widać, brzmi trochę absurdalnie – patrząc z boku, to tylko trochę szkła i trochę ziemi. Są jednak trzy poszlaki, po których wiem, że moja samica żyje, mimo że jej nie widzę. Żadnej z nich nie trzeba sprawdzać, wyciągając pająka z nory.

    • ten gatunek jest odporny na drobne błędy hodowcy,
    • z pojemnika nie unosi się nieprzyjemny zapach, który towarzyszyłby rozkładowi,
    • wrzucane karaczany znikają, więc ktoś musi je zjadać.

    Pojemnik, w którym siedzi, ma 12 centymetrów szerokości, 25 centymetrów wysokości i 20 centymetrów głębokości. Ziemię nasypałem pod kątem, żeby pająk mógł sam zrobić sobie klapkę i tunel w tylnej części – resztę zrobił sam. Podobne proporcje ma Pojemnik SpiderBox 20 × 20 × 25 cm (29 zł): liczy się wysoka warstwa podłoża, a nie powierzchnia.

    Za wiele do szczęścia taki pająk nie potrzebuje: głębokiej, lekko wilgotnej ziemi, temperatury pokojowej i owada wrzucanego raz na jakiś czas. Owad nie może być większy od samego pająka, a jeśli nie zniknie w ciągu doby, wyjmijcie go – w norze może trwać wylinka.

    Czy pająk trapdoor jest niebezpieczny dla człowieka?

    Nie słyszałem o żadnym potwierdzonym przypadku ukąszenia człowieka przez ten gatunek. Trudno zresztą o ukąszenie, skoro pająk żyje pod ziemią i nikt go stamtąd na siłę nie wyciąga. Dokładnych, potwierdzonych danych o sile jadu rodzaju Cyclocosmia po prostu nie ma.

    Z moich obserwacji pająk jest bardziej wystraszony niż skłonny do ataku, a jad nie wydaje się szczególnie groźny dla człowieka – ale to obserwacja hodowcy, nie badanie toksykologiczne. Gdyby doszło do ukąszenia przez jakiegokolwiek pająka, jedyna sensowna rada to kontakt z lekarzem i podanie nazwy gatunku, bez zgadywania objawów na własną rękę.

    Jak urządzić nowe terrarium po wykopaniu pająka z nory?

    Stare podłoże z rozebranego tunelu w dużej mierze dało się odzyskać – nie znalazłem w nim żadnych „syfów”. Skoczogonki, które w nim mieszkały, zostawiłem, bo są pożądane, a nie szkodliwe: zjadają resztki i pleśń. Wilgotne podłoże jest po prostu bardziej stabilne niż suche – nora się w nim nie sypie.

    Do nowego podłoża dołożyłem sporo włókna kokosowego i lekko je zwilżyłem – podobnie zadziała Torf kokosowy rozrobiony 5 l (19,90 zł). Palcem zrobiłem też wstępny otwór, taką „próbną dziurę”, żeby ułatwić pająkowi start nowej nory zamiast kopania całkowicie od zera. Dokładnych proporcji starego i nowego podłoża nie mierzyłem co do grama.

    Dlaczego warto hodować pająka, którego się nie widuje?

    Przy przekładaniu do nowego terrarium samica okazała się bardziej wredna niż zwykle w tym gatunku – zestresowała się i na chwilę wypadła z pojemnika. Musiałem podejść do tematu jeszcze raz, spokojniej. Finalnie trafiła do nowego domu bez szwanku.

    „Bardzo się cieszę, że żyje, co oznacza, że za wiele mu tutaj do szczęścia nie potrzeba. Wystarczy wrzucać karaczana raz na jakiś czas i on będzie znikał — i dziura w ziemi będzie żyć.” — z filmu, 21:40

    I to chyba najlepiej podsumowuje ten gatunek. Pająka, którego nie widać, można lubić dokładnie tak samo jak takiego, który codziennie spaceruje po szybie. Wy hodujecie coś, czego prawie nie widujecie? Dajcie znać, co to za gatunek.