Darmowa dostawa od 199 zł dla klientów z kontem i zgodą marketingową ✦ Załóż konto → +100 pkt na start ✦ Zgoda marketingowa = +150 pkt ✦ 2 000 pkt = 100 zł do wydania ✦

Kategoria: Poradnik Venomous

Poradniki Wojtka z Venomous Art: hodowla ptaszników, skakunów i innych bezkręgowców krok po kroku, oparte na filmach z naszej hodowli we Wrocławiu.

  • Kolczak zbrojny: dlaczego jego ukąszenie tak boli?

    Kolczak zbrojny: dlaczego jego ukąszenie tak boli?

    Kolczak zbrojny ma w Polsce złą sławę, bo jego ukąszenie naprawdę boli – piszą o tym artykuły prasowe, a ja mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia. W Polsce żyje dziewięć gatunków kolczakowatych, ale to kolczak zbrojny wywołuje najsilniejszy ból, a najnowsza praca naukowa tłumaczy dlaczego: jego jad służy przede wszystkim do obrony. Pojechałem na łąkę pod Wrocławiem sprawdzić, gdzie te pająki teraz siedzą.

    Czym jest kolczak zbrojny i skąd ta zła sława?

    Kolczak zbrojny (Cheiracanthium punctorium) to pająk z rodziny kolczakowatych o żółtopomarańczowym ciele i ciemnych szczękoczułkach. Kolczaki, a zwłaszcza on, są w Polsce znane i bardzo nielubiane – głównie dlatego, że ich ukąszenie boli. Ta zła sława nie bierze się znikąd, ale też nie jest tak prosta, jak sugerują nagłówki.

    Impulsem do tego materiału był artykuł prasowy z 20 sierpnia o mieszkańcu Poznania, który znalazł w domu pająka opisanego jako „najbardziej jadowity pająk w Polsce” – na zdjęciu była samica kolczaka zbrojnego. Artykuł dodawał, że to jedyny pająk w Polsce, którego jad wywołuje piekący ból i zawroty głowy, ale zaznaczał też, że te pająki raczej nie bytują w mieszkaniach, tylko w wysokiej trawie, gdzie składają jaja.

    We wcześniejszych materiałach starałem się pokazywać kolczaki jako zwykłe pająki, a nie „morderców” czyhających, by ugryźć w nocy. Więcej o tym, że pająki wcale nie muszą być takie straszne, piszę w swojej książce – „Pająki nie są takie straszne” Wojciech Kubiak (69 zł).

    Gdzie i kiedy szukać kolczaków zbrojnych?

    Przy ładnej pogodzie wyruszyłem w teren szukać kolczaka. Połowa września to wciąż dobry moment – kolczaki zbrojne można spotkać nawet do listopada, więc szansa na znalezienie samic pilnujących gniazd wciąż była spora.

    Na miejsce poszukiwań wybrałem łąkę pod Wrocławiem – idealny spot, bo wysoka trawa sprzyja gniazdom kolczaków. Miesiąc wcześniej na tej samej łące kolczaków zbrojnych było mnóstwo, rozsianych jeden obok drugiego, prawdopodobnie w liczbie kilkudziesięciu.

    • siedlisko: wysokie, nasłonecznione trawy na łąkach, nieużytkach i poboczach,
    • pora: dorosłe pająki od lata do jesieni, a samice pilnujące gniazd nawet do listopada,
    • w Polsce: dziewięć gatunków z rodziny kolczakowatych, z potencjalnym dziesiątym do odnalezienia; kolczak zbrojny jest spośród nich najlepiej znany.

    Jak rozpoznać gniazdo kolczaka w trawie?

    Gniazdo kolczaka wygląda jak widoczny z daleka zwitek na końcu źdźbła trawy. Samica zagina i splata pajęczyną górną część źdźbeł, tworząc kształt „odwróconego dzwonu”, wyściełany w środku przędzą, w którym pilnuje kokonu z jajami.

    Podobne gniazda budują też inne kolczaki, na przykład Cheiracanthium erraticum. W domach kolczaki budują za to kokonowaty oprzęd w rogach – między ścianą a sufitem albo ścianą a ścianą.

    To zupełnie inna konstrukcja niż kolista sieć krzyżaka łąkowego, rozpięta pomiędzy źdźbłami traw – jeśli widzicie okrągłą pajęczynę, to na pewno nie kolczak. Najbezpieczniej gniazd nie rozchylać palcami: samica broni ich zaciekle.

    Dlaczego ukąszenie kolczaka boli bardziej niż innych pająków?

    Długo zakładałem, że jad pająków służy głównie do szybkiego obezwładniania ofiary – dopóki nie przeczytałem pracy naukowej o jadzie kolczaka zbrojnego, opublikowanej w 2025 roku w „Communications Biology”.

    „Z tych wszystkich naprawdę najbardziej bolesne było ukąszenie kolczaka.” — z filmu, 11:44

    Ze wszystkich pająków, które mnie kiedykolwiek ukąsiły – skakuny, ptaszniki, krzyżaki, kolczak zbrojny – to właśnie kolczak bolał najbardziej. Według autorów jad większości pająków służy do polowania, ale u dorosłych Cheiracanthium punctorium w dużej mierze przystosował się do obrony, zwłaszcza w okresie rozrodu. Dorosłe kolczaki praktycznie przestają wtedy polować, a ich głównym zajęciem poza rozrodem staje się zacięta obrona gniazda z jajami i młodymi.

    Naukowcy zbadali gruczoły jadowe 20 dorosłych pająków (12 samic i 8 samców). W jadzie znaleźli 40 peptydów z 15 rodzin białek – relatywnie mało w porównaniu z jadami typowych pająków łowieckich, które mogą zawierać setki toksyn. Ponad 58% transkryptów jadowych to toksyny z rodziny CSTX, wśród nich dziesięć toksyn CPTX, z których wcześniej znana była tylko jedna.

    Znaczna część CPTX u kolczaka ma budowę dwudomenową (toksyna–łącznik–toksyna), co w przyrodzie zdarza się bardzo rzadko, a u kolczaka odpowiada za około 40% transkryptów jadowych. Ta podwójna budowa może tłumaczyć wyjątkową skuteczność i ból wywoływany przez ten jad. Ważnym składnikiem są też fosfolipazy PLA2, które rozkładają błony komórkowe i uwalniają związki odpowiedzialne za stan zapalny i ból – i są uderzająco podobne do PLA2 z jadu pszczół.

    Dla porównania: u przebadanego kostarykańskiego ptasznika P. reduncus (rodzaj Psalmopoeus) znaleziono ponad 600 toksyn, ale żadnej z rodziny CSTX. To sugeruje, że toksyny CSTX pojawiły się ponad 300 milionów lat temu, już po rozdzieleniu linii ptaszników i tzw. pająków właściwych.

    Czy kolczak zbrojny jest groźny dla człowieka i co zrobić po ukąszeniu?

    Dla zdrowego dorosłego człowieka ukąszenie jest bardzo bolesne, ale nie groźne dla życia – w opisanych przypadkach ludzie wracali do pełnej sprawności bez trwałych następstw. Samica kolczaka zaciekle broni gniazda w okresie rozrodu i to był zresztą bezpośredni powód mojego własnego ukąszenia.

    • typowe objawy: nagły, piekący ból, najsilniejszy w pierwszych minutach i utrzymujący się kilka godzin, a do tego zaczerwienienie, obrzęk, swędzenie, mrowienie lub drętwienie,
    • czasem objawy ogólne: osłabienie, ból głowy, nudności, dreszcze, stan podgorączkowy,
    • dolegliwości zwykle mijają w ciągu kilku dni, rzadko utrzymują się dłużej.

    Po ukąszeniu umyjcie skórę wodą z mydłem i przyłóżcie zimny okład. Jeśli pojawią się objawy ogólne, a zwłaszcza duszność albo obrzęk twarzy, skontaktujcie się z lekarzem – przy reakcji alergicznej dzwońcie pod 112. Ostrożniej trzeba też podchodzić do ukąszeń u dzieci i osób starszych.

    Co zrobić, gdy znajdziesz kolczaka w domu?

    Kolczaki są dziś tak pospolite, że regularnie trafiają do mieszkań – i szczerze mówiąc, niewiele da się z tym zrobić. Dla osób, które boją się pająków, zabicie go klapkiem to często jedyna opcja, jaką widzą.

    „Ja zawsze zachęcam, żeby delikatnie złapać te pajączki i wynieść je na dwór.” — z filmu, 10:41

    Zawsze zachęcam do tej drugiej opcji – nakryjcie pająka szklanką lub słoikiem, wsuńcie pod spód kartkę i wynieście go na zewnątrz, najlepiej w trawę. Nie łapcie go gołą ręką: przyciśnięty do skóry kolczak ugryzie, żeby się bronić.

    Po co kolczakowi jad, który tak boli?

    Jad kolczaka zbrojnego boli, bo ma boleć. Jest przystosowany do obrony gniazda, a nie do polowania – i szczerze mówiąc, nigdy nie widziałem dorosłego kolczaka żywiącego się ofiarą.

    „Jad kolczaka zbrojnego boli, bo ma boleć. On ma być używany do obrony, a nie stricte do polowania.” — z filmu, 16:31

    Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o tej teorii – link do pracy naukowej jest w opisie filmu. Wolicie zobaczyć pająki z bliska, bez ryzyka ukąszenia w trawie? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu – ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19.

  • Co zrobić, gdy pająk ucieknie z terrarium? Kontrola hodowli

    Co zrobić, gdy pająk ucieknie z terrarium? Kontrola hodowli

    Co zrobić, gdy pająk ucieknie z terrarium? Przede wszystkim nie gonić go w stronę kabli i szczelin, tylko spokojnie namierzyć i nakryć pojemnikiem – który najlepiej przygotować wcześniej. Przekonałem się o tym, gdy podczas kontroli hodowli uciekł mi szybki, silnie jadowity ptasznik z Singapuru. W tym samym materiale pokazuję też, jak sprawdzam pająki, których nie widuję miesiącami – od norowego Cyriopagopus lividus (L3 kupicie u nas za 70 zł) po ukrytą za klapką Typhochlaena seladonia.

    Dlaczego ptasznika można nie widzieć w terrarium miesiącami?

    U mnie bywa tak, że niektórych zwierząt – głównie ptaszników, czasem też skorpionów – nie widuję przez miesiąc, dwa, a czasem nawet pół roku. Dotyczy to głównie gatunków norowych i nadrzewnych, które większość czasu spędzają w ukryciu. W tym przeglądzie sprawdzam kolejno kilka pojemników, żeby zobaczyć, co się u nich dzieje.

    „Niestety z wieloma gatunkami, które mam aktualnie za plecami bywa tak, że nie widuję ich przez miesiąc, dwa, a czasami nawet pół roku.” — z filmu, 0:00

    Skorpiony potrafią być równie skryte jak norowe ptaszniki. Przy okazji trafiam na P. subfusca „Lowland”, która złożyła kokon – najpewniej niezapłodniony – a podłoże w jej terrarium okazało się za suche. Sprawdzam też Heteropoda lunula, pająka z grupy huntsmanów, którego wywabiam z ukrycia karaczanem; żyje i normalnie reaguje na pokarm.

    Brak kontaktu wzrokowego sam w sobie nie jest problemem. Martwić się trzeba dopiero wtedy, gdy z terrarium zaczyna czuć się rozkład, owady latami nie znikają albo nora jest otwarta, a pająka nigdzie nie ma – wtedy trzeba sprawdzić, czy nie uciekł.

    Jak sprawdzić, czy pająk ukryty w norze żyje?

    Wejście do nory Cyriopagopus lividus było całkowicie zaklejone, a samicy nie dało się dostrzec w prześwicie. Sprawdziłem ją, delikatnie naruszając norę pęsetą i czekając, aż sama wyjdzie na powierzchnię – choć samo działanie uważam za trochę bezczelne wobec zwierzęcia.

    „Jest pająk. Cała, zdrowa, piękna, całkiem nawet nabita, jakbym tak powiedział.” — z filmu, 2:44

    Samica wyszła cała, zdrowa i w dobrej kondycji, mimo że nie widziałem jej od dłuższego czasu. To zwykła, niebieska forma tego gatunku – w hobby krąży też forma „green femur”, ale akurat u mnie jej nie ma. Po kontroli zostawiłem pająkowi karaczana i pozwoliłem mu spokojnie odbudować rozgrzebaną norę.

    Cyriopagopus lividus – dziś zaliczany do rodzaju Melopoeus – pochodzi z Tajlandii i Mjanmy, prowadzi typowo norowy tryb życia i osiąga około 12–15 centymetrów rozstawu odnóży. Jad tego gatunku oceniam w innym filmie na jakieś 3–4 w mojej własnej, 10-stopniowej skali – wyraźnie słabiej niż u Poecilotheria, Heteroscodra czy Stromatopelma, ale mocniej niż u łagodnych ptaszników z Ameryki. Jeśli chcecie zacząć od podobnego okazu, w ofercie mamy Melopoeus (ex. Cyriopagopus) lividus – L3. Wolicie zobaczyć taki pająk na żywo? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63, otwartego codziennie od 10 do 19.

    Co się stało, gdy ptasznik uciekł mi podczas karmienia?

    Uciekł mi Omothymus violaceopes, czyli „singapurski niebieski” – duży, nadrzewny ptasznik. Opisuję go jako przepiękny, bardzo szybki, nieprzewidywalny i, mówiąc szczerze, tragiczny w obsłudze. Wymknął się, gdy próbowałem wygonić go z pojemnika, żeby go nakarmić – sam przyznaję, że to był bardzo kiepski pomysł.

    „To jest pająk przepiękny. Występuje w Singapurze. Jest absolutnie szybki i nieprzewidywalny. Jest tragiczny w obsłudze, ale i tak go uwielbiam.” — z filmu, 6:09

    Sytuacja była tym bardziej nieprzyjemna, że ten pająk jest silnie jadowity. Unikałem kierowania go w stronę kabli od komputera, a jako swojego rodzaju peryskopu do zajrzenia w trudno dostępne miejsce używałem gimbala z kamerą. Nie miałem za to przygotowanego pojemnika do szybkiego zgarnięcia zwierzęcia, co całą akcję mocno utrudniło.

    „Cześć, Bąbel. Czemu ty jesteś taki siaki? Czemu tak uciekasz?” — z filmu, 8:58

    Ostatecznie złapałem go na bezczela, odłożyłem do pojemnika, dałem dwa karaczany i zamknąłem terrarium. Dla porównania – efekt ukąszenia gatunków z rodzajów Poecilotheria, Heteroscodra czy Stromatopelma oceniam jako dużo poważniejszy niż w przypadku Cyriopagopus, a Omothymus też należy do grupy azjatyckich ptaszników o silnym jadzie.

    Co zrobić, gdy pająk ucieknie z terrarium – krok po kroku?

    Z tej akcji wyciągnąłem kilka lekcji, które sprawdzą się przy każdym pająku – od łagodnej Brachypelmy po szybki gatunek nadrzewny:

    1. Zachowajcie spokój i nie gońcie pająka – każdy gwałtowny ruch zagania go głębiej, w stronę kabli, szczelin i mebli.
    2. Zamknijcie drzwi i wyprowadźcie z pokoju dzieci i zwierzęta.
    3. Przygotujcie pojemnik z pokrywką, np. Pojemnik SpiderBox 20 × 20 × 25 cm (29 zł), i kawałek sztywnej tektury – mnie tego zabrakło.
    4. Namierzcie pająka latarką albo lusterkiem; w trudno dostępne miejsca zajrzyjcie telefonem lub kamerą, zamiast wkładać tam rękę.
    5. Nakryjcie pająka pojemnikiem i wsuńcie pod spód tekturę. Szybki gatunek nadrzewny podprowadźcie do pojemnika delikatnie, np. Pęseta zagięta z końcówką PCV (29 zł) – nigdy palcami.
    6. Jeśli pająk zniknął, szukajcie wieczorem i w nocy, gdy ptaszniki są najbardziej aktywne: przy listwach, za meblami, w ciemnych kątach, a przy gatunkach nadrzewnych – także wysoko.
    7. Zanim wpuścicie pająka z powrotem, sprawdźcie, którędy uciekł, i usuńcie tę drogę.

    Ucieczkę łapiecie najszybciej, gdy pojemnik i tektura leżą obok, zanim w ogóle otworzycie terrarium. Przy gatunkach silnie jadowitych bądźcie szczególnie ostrożni, a w razie ukąszenia skontaktujcie się z lekarzem i podajcie nazwę gatunku.

    Jak zabezpieczyć terrarium przed ucieczką pająka?

    Najlepsza ucieczka to ta, do której nie dojdzie. Mój błąd polegał na tym, że próbowałem wygonić pająka z pojemnika, żeby go nakarmić – a karmić można przez małą szczelinę, podając owada pęsetą, bez wyciągania zwierzęcia. Terrarium musi być szczelne i dobrze zabezpieczone przed ucieczką zwierzęcia.

    • szybkie gatunki nadrzewne trzymajcie w terrariach otwieranych z przodu, np. Terrarium 20 × 20 × 30 cm (115 zł) – otwieracie tylko dolną część, a pająk siedzi zwykle u góry,
    • otwory wentylacyjne muszą być węższe niż ciało pająka – młode przeciskają się przez zaskakująco małe szczeliny,
    • prace przy szybkim gatunku róbcie w wannie albo w dużym, pustym pudle – wtedy nawet ucieczka kończy się w kontrolowanym miejscu,
    • po każdym karmieniu i zraszaniu sprawdzajcie zamknięcie – najlepiej dwa razy.

    Jak kontrolować pająka ukrytego za klapką (Typhochlaena seladonia)?

    Typhochlaena seladonia to niewielki nadrzewny ptasznik, endemit Brazylii, który żyje trochę jak pająk typu trapdoor – za zamykaną klapką z pajęczyny. Z takiej kryjówki poluje z zasadzki na owady przechodzące obok. Kontrolę robię, delikatnie unosząc klapkę pęsetą; po drugiej stronie widać odwłok pająka.

    Tej samicy nie widziałem dłużej niż miesiąc czy dwa, a mimo to cały czas żyje – jak na ten gatunek uważam to za spory sukces. Jedynym dowodem przez ten czas było to, że wkładane karaczany systematycznie znikały. Wilgotność utrzymuję, spryskując terrarium, a od czasu do czasu wlewam też większą ilość wody do podłoża, żeby parowała. Karmię ją, zostawiając rozgniecionego karaczana tuż przed wejściem do kryjówki – pająk sam wciąga go do środka.

    „I ona sobie teraz zamknie tą klapkę tak, jak lubi i będzie wszystko okej.” — z filmu, 15:35

    Pająki z tego przeglądu zestawiam w tabeli:

    Gatunek Jad Rozmiar Długość życia samicy Tryb życia Pochodzenie
    Cyriopagopus (Melopoeus) lividus wyraźny, 3–4/10 w mojej skali ok. 12–15 cm DLS kilkanaście lat norowy Tajlandia, Mjanma
    Omothymus violaceopes silny duży wiele lat nadrzewny Singapur, Malezja
    Typhochlaena seladonia słaby ok. 7 cm DLS ok. 12 lat nadrzewny Brazylia
    Heteropoda lunula słaby ok. 3 cm długości ciała 2–3 lata nadrzewny Azja Południowo-Wschodnia

    I tyle na ten przegląd. Napiszcie w komentarzu, których swoich zwierząt najdłużej nie widzieliście – i czy komuś z was też uciekł kiedyś pająk.

  • Giełda terrarystyczna za granicą: zakupy Wojtka w Pradze

    Giełda terrarystyczna za granicą: zakupy Wojtka w Pradze

    Giełda terrarystyczna za granicą potrafi kosztować więcej niż niejeden urlop. Z praskiej Živej Exotiki przywiozłem trzy młode gekony Nephrurus levis, boa psiogłowego i kilka mniejszych zakupów – razem za około 7 tysięcy złotych. Pokazuję, jak wygląda największa czeska giełda od środka, ile co kosztowało i dlaczego przy zwierzęciu z CITES dokument trzeba wymusić na sprzedawcy samemu.

    Co przywiozłem z giełdy Živá Exotika w Pradze?

    Pojechałem na Živą Exotikę głównie po gekony. Wróciłem z trzema młodymi Nephrurus levis z hodowli (CB), ale też z boa psiogłowym, parą zwierząt od innego wystawcy i jednym prezentem.

    Powodem dokupienia gekonów była śmierć mojego samca, Freddy’ego Kamionki – w hodowli została po nim samica Fifi. Za trzy młode Nephrurus levis zapłaciłem 22 000 koron czeskich, do czego doszła wcześniej wpłacona zaliczka 100 €.

    „Kupiłem trzy sztuki Nefrurus Levis, czyli Freddiego Kamionki, którego znacie z moich poprzednich filmów. Niestety Freddy Kamionka odszedł od nas.” — z filmu, 4:07

    • trzy młode gekony Nephrurus levis (CB) – 22 000 CZK plus 100 € zaliczki,
    • dorosły samiec boa psiogłowego (Corallus caninus), CB z 2019 roku – 600 €, czyli mniej więcej połowę zwykłej ceny,
    • para zwierząt – samiec i samica – od wystawcy, który miał je wyraźnie taniej niż inni; jedna sztuka od razu miała trafić do osoby, która wcześniej ją u mnie zamówiła,
    • zwierzę sprowadzone z Chin, które dostałem w prezencie i które u mnie nie zostaje.

    Najważniejszym zakupem, poza gekonami, okazał się kaninus – wąż drzewny, dla którego potem budowałem nowe terrarium. To też jedyne zwierzę z tej listy, przy którym przepisy CITES miały realne znaczenie.

    Ile kosztował wyjazd na giełdę terrarystyczną za granicą?

    Przed zakupami wymieniłem w kantorze pieniądze – miałem przy sobie około 26 000 koron czeskich z hakiem i około 1150 € z hakiem. Na czeskiej giełdzie płaci się głównie gotówką, w koronach albo w euro, więc warto przyjechać z jednym i drugim.

    Same gekony to 22 000 CZK, czyli mniej więcej 3,8 tys. zł, a zaliczka i kaninus to razem 700 €, czyli około 3 tys. zł. Z drobniejszymi zakupami wychodzi więc około 7 tysięcy złotych – stąd kwota w tytule filmu. Do tego trzeba doliczyć paliwo, bilet wstępu i cały dzień w drodze.

    Ceny na Živej Exotice są bardzo różne – od kilkuset koron za mniejsze zwierzęta po dziesiątki tysięcy za rzadkie gatunki. Waran szmaragdowy (Varanus prasinus) kosztował na przykład 33 000 CZK. Na poważniejsze zakupy trzeba się więc przygotować naprawdę solidnie.

    Jak wygląda największa czeska giełda od środka?

    Živá Exotika to największa giełda terrarystyczna w Czechach. Odbywa się kilka razy w roku, w soboty, na terenie praskiego Výstaviště w Holešovicach i ściąga ponad 170 wystawców. Główna hala jest ułożona w kształt ośmioboku, z alejkami między stoiskami, a tłok bywa taki, że trudno przecisnąć się z pudłem transportowym.

    • gekony i kameleony,
    • agamy i węże, w tym liczne pytony królewskie,
    • żółwie i żaby drzewołazy,
    • skorpiony, pająki i izopody,
    • owady karmowe i ślimaki,
    • sprzęt terrarystyczny.

    Wejściówka VIP pozwala wejść na halę wcześniej niż zwykłym gościom, a to na giełdzie ogromna przewaga – najciekawsze zwierzęta znikają w pierwszej godzinie. Część gadów na stoiskach pochodzi z odłowu z natury, a nie z hodowli (CB). Dla mnie to problem, bo szukam głównie zwierząt z hodowli, a to zwykle oznacza wyższą cenę. Druga sala to już głównie akwarystyka z niewielkim dodatkiem pająków – nic szczególnie ciekawego.

    Dlaczego przy zakupie zwierzęcia z CITES za granicą trzeba mieć dokument?

    Boa psiogłowy, jak wszystkie boowate, jest objęty załącznikiem II CITES, a w prawie Unii Europejskiej – załącznikiem B. W obrębie UE można go kupić bez zezwoleń, ale trzeba mieć dokument potwierdzający legalne pochodzenie. Na giełdzie w Czechach sprzedawca nie wyda go wam z automatu – o potwierdzenie trzeba poprosić samemu.

    „Tutaj z Citesami jest taki problem, że to są Czechy i oni nie muszą wydawać żadnego zaświadczenia. Nie ma czegoś takiego jak rejestracja zwierząt, nie ma nic, to wolna Amerykanka.” — z filmu, 11:30

    Poprosiłem sprzedawcę o „blankiet”, czyli pisemne potwierdzenie zakupu, jako podkładkę na przyszłość – na wypadek, gdyby kiedyś udało mi się tego węża rozmnożyć. Kupując jako firma, mam prostsze formalności niż osoba prywatna, ale i tak potrzebuję takiego dokumentu. Na zagranicznej giełdzie o dokument trzeba zadbać samemu, najlepiej na miejscu, zanim odejdziecie od stoiska.

    • dokument powinien zawierać dane sprzedawcy, datę, łacińską nazwę gatunku i informację o pochodzeniu (np. CB z danego roku),
    • po powrocie gady, płazy, ptaki i ssaki z załączników A i B trzeba zarejestrować w starostwie – ustawa o ochronie przyrody daje na to 14 dni od wejścia w posiadanie,
    • pająków, skorpionów i innych bezkręgowców rejestracja nie dotyczy, ale przy gatunkach z CITES dokument pochodzenia i tak jest obowiązkowy.

    Jak przygotować się do wyjazdu na giełdę za granicą?

    Giełda za granicą to cały dzień w drodze, więc większość rzeczy trzeba zaplanować jeszcze w domu. Z mojego doświadczenia najważniejsze są:

    1. Gotówka w lokalnej walucie i w euro – wymieniona wcześniej, bo przy stoiskach kart zwykle się nie używa.
    2. Lista konkretnych gatunków z maksymalną ceną – łatwo o zakupy pod wpływem chwili.
    3. Sprawdzone przepisy: które gatunki z listy są objęte CITES i które trzeba będzie zarejestrować w starostwie.
    4. Pojemniki transportowe i torba termoizolacyjna, a zimą także ogrzewacze – zwierzęta spędzą w samochodzie wiele godzin.
    5. Rezerwacje u wystawców przed giełdą – ja wpłaciłem zaliczkę za gekony wcześniej, dzięki czemu na miejscu tylko je odebrałem.
    6. Bilet VIP, jeśli zależy wam na rzadkich zwierzętach – liczy się pierwsza godzina.

    Przy każdym zwierzęciu pytajcie, czy pochodzi z hodowli, czy z odłowu, i oglądajcie je przed zapłatą: nabity brzuch, czysty pysk i żywa reakcja to podstawa, niezależnie od tego, czy kupujecie gada, czy pająka.

    Czy giełda terrarystyczna za granicą jest warta wyjazdu?

    Wyjazd na zagraniczną giełdę to kilka godzin drogi, tłok i upał – ale też dostęp do zwierząt, których na co dzień nie znajdziecie w Polsce. Sam podsumowuję ten wyjazd jako męczący, choć przynoszący naprawdę fajne zwierzaki.

    „Mam naprawdę fajne te fajne zwierzaki. Dajcie znać w ogóle, czy była spoko ta relacja, czy była zrobiona tak bardzo chaotycznie.” — z filmu, 21:31

    Zaraz po powrocie z Pragi pakowałem się na kolejną giełdę – tym razem w Warszawie, już następnego dnia. Nie każdy musi jednak jechać za granicę, żeby zobaczyć ciekawe okazy na żywo. Część zwierząt z giełd trafia potem do naszego sklepu – teraz macie u nas na przykład parę pająków Hogna radiata: Hogna radiata – samiec adult (150 zł) i Hogna radiata – samica adult (200 zł).

    Wolicie obejrzeć okazy na żywo bez wyjazdu za granicę? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu – ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19. Ja swoje już przywiozłem, teraz wasza kolej – jedziecie kiedyś na taką giełdę, czy wolicie kupować na miejscu?

  • Terrarium dla węża drzewnego: jak zbudować krok po kroku

    Terrarium dla węża drzewnego: jak zbudować krok po kroku

    Terrarium dla węża drzewnego musi być przede wszystkim wysokie, dobrze wentylowane i ogrzewane od góry – wąż spędza życie na gałęziach, a nie na dnie. Pokazuję to na przykładzie mojego boa psiogłowego (Corallus caninus), dla którego przykleiłem gałęzie do szkła silikonem akwarystycznym i czekałem dobę, aż zwiąże. Jego terrarium ma 40×40×60 cm i sam przyznaję, że dla dorosłego samca to za mało – dlatego rozpisuję też, jakie wymiary, ogrzewanie i wyposażenie są potrzebne docelowo i ile to kosztuje.

    Jaki wąż drzewny nadaje się do hodowli i czy to dobry wybór na start?

    Mój bohater to Corallus caninus, po polsku boa psiogłowy, a w hobby po prostu kaninus – intensywnie zielony wąż z dorzecza Amazonki i Gujany, który całe dnie spędza zwinięty na poziomej gałęzi. Dorosłe osobniki mają zwykle 1,2–1,8 m długości, a formy z południa zasięgu bywają jeszcze większe. Przy dobrej opiece żyje ponad 20 lat.

    Kaninus to wąż wymagający i raczej nie na pierwszy kontakt z wężami. Mój dorosły samiec jest nieoswojony i sam przyznaję, że nie wiem, na co mogę sobie przy nim pozwolić ani jak zareaguje. Kaninus to gatunek dla kogoś, kto ma już za sobą doświadczenie z łatwiejszym wężem drzewnym lub naziemnym. Jest wrażliwy na przegrzanie, odwodnienie i zbyt dużą wilgoć bez wentylacji, a do tego potrafi boleśnie gryźć.

    Jeśli marzy wam się wąż drzewny, a to wasz pierwszy wąż, zacznijcie od gatunku naziemnego, który wybacza drobne błędy: Wąż zbożowy Red Factor Snow (800 zł) albo Pyton królewski ♀ Black Head Enchi+ (I51/25) (1000 zł). Pełny wybór znajdziecie w kategoriach Węże zbożowe i Pytony królewskie.

    Jak duże terrarium dla węża drzewnego?

    Na przejściowy dom dla kaninusa wybrałem terrarium 40×40×60 cm z boczną siatką wentylacyjną. To rozwiązanie tymczasowe – dla dorosłego osobnika jest po prostu za małe.

    „No jest trochę za małe dla niego. No nie ma się co oszukiwać, to w ogóle nie ma o czym dyskutować.” — z filmu, 19:26

    Dla węża drzewnego liczy się wysokość, ale równie ważna jest szerokość: wąż musi mieć gdzie rozłożyć kilka poziomych gałęzi na różnych wysokościach, żeby wybierać między cieplejszym i chłodniejszym miejscem. Terrarium 40×40×60 cm sprawdza się jako rozwiązanie przejściowe, nie docelowe dla dorosłego kaninusa.

    Pozostałe zbiorniki, w tym większe modele, znajdziecie w kategorii Terraria. Kupujcie terrarium pod docelowy rozmiar węża, a nie pod obecny – przeprowadzka co rok kosztuje więcej niż jeden większy zbiornik na start.

    Przy wężu tropikalnym liczy się też materiał. Terrarium szklane z dużą siatką w dachu szybko traci ciepło i wilgoć, więc w chłodnym mieszkaniu trzeba je częściej zraszać i mocniej grzać. Terraria z PCV lepiej trzymają temperaturę i wilgotność, są lżejsze i łatwiej przykręcić w nich gałęzie, za to gorzej widać w nich zwierzę. Przy szklanym zbiorniku sprawdza się prosty trik: część siatki w dachu przykryjcie płytą, zostawiając wentylację boczną – wilgoć nie ucieka wtedy tak szybko, a powietrze nadal się wymienia.

    Czym różni się terrarium dla węża drzewnego od naziemnego?

    Wąż naziemny potrzebuje przede wszystkim powierzchni dna, a drzewny – wysokości i gałęzi. Różni się też sposób grzania: naziemnego można grzać matą lub kablem pod częścią dna, drzewnego trzeba grzać od góry, bo ciepło z podłoża nie dociera do gałęzi, na których spędza cały czas.

    Cecha Wąż drzewny (np. boa psiogłowy) Wąż naziemny (np. wąż zbożowy, pyton królewski)
    Kształt terrarium wysokie długie i niskie
    Wymiary dla dorosłego min. ok. 90 × 60 × 90 cm min. ok. 100 × 50 × 50 cm (wąż zbożowy), 120 × 60 × 60 cm (pyton królewski)
    Najważniejszy wystrój poziome gałęzie na kilku wysokościach dwie kryjówki: w ciepłej i chłodnej strefie
    Ogrzewanie od góry, z termostatem i osłoną od góry lub mata/kabel pod częścią dna
    Wilgotność wysoka, 65–80%, z dobrą wentylacją umiarkowana, zależnie od gatunku

    Dla dorosłego węża zbożowego sprawdzi się np. Terrarium 100 × 40 × 40 cm (450 zł), a dla dorosłej samicy pytona królewskiego – Terrarium PCV Repti-Zoo – 120 × 60 × 60 cm (1950 zł), które dobrze trzyma ciepło i wilgoć.

    Jak zbudować terrarium dla węża drzewnego krok po kroku?

    Moje terrarium powstało w pięciu krokach – od czyszczenia po dobę oczekiwania na silikon. Oto cała procedura tak, jak pokazałem ją w filmie.

    1. Usunięcie starego podłoża po poprzednim lokatorze – odkurzaczem i ręcznie.
    2. Montaż gałęzi, na których wąż będzie się zwijał – bezbarwnym silikonem akwarystycznym, z taśmą jako tymczasowym usztywnieniem. Silikon musi schnąć przez dobę.
    3. Zamaskowanie zaschniętych sopli silikonu włóknem kokosowym, które posłużyło jednocześnie jako podłoże i baza pod ewentualne żywe rośliny.
    4. Po dobie: zraszanie podłoża i dodanie dużej miski jako basenika, bo wilgoć szybko ucieka przez wentylację.
    5. Zdjęcie taśmy i test wytrzymałości – silikon trzymał gałęzie mocno.

    „Jakby to zobaczył mój profesor z budownictwa, to by mnie wywalił na zbity pysk z wykładu. Chociaż jak coś jest głupie i działa, to nie jest głupie z drugiej strony.” — z filmu, 14:46

    Przy budowie docelowego terrarium zaplanujcie gałęzie tak, żeby miały mniej więcej grubość ciała węża i leżały poziomo: jedna pod lampą grzewczą, druga niżej, w chłodniejszej strefie. Mocowanie musi utrzymać ciężar dorosłego węża – silikon wystarczy przy lekkich gałęziach, cięższe lepiej oprzeć na listwach albo wkręcić w ścianki terrarium z PCV.

    Jak ogrzewać i oświetlać terrarium dla węża drzewnego?

    Boa psiogłowy potrzebuje w dzień temperatury ok. 28–29°C, a pod lampą, na najwyższej gałęzi – 31–33°C. W nocy temperatura może spaść do ok. 24–26°C. Grzeje się od góry, zawsze przez termostat i zawsze z osłoną, bo wąż owija się wokół wszystkiego, co jest w jego zasięgu, i łatwo o poparzenie.

    Oświetlenie UVB nie jest dla boa psiogłowego absolutnie niezbędne, ale słabe UVB dla gatunków leśnych, np. Arcadia D3 UVB 7% Forest (95 zł), wyznacza rytm dnia i nocy i jest dla węża korzystne. Świećcie 10–12 godzin na dobę i dajcie wężowi możliwość schowania się w cieniu roślin.

    Jaka wilgotność i wentylacja są potrzebne wężowi drzewnemu?

    Kaninus pochodzi z lasu deszczowego, więc potrzebuje wilgotności ok. 65–80%. Jednocześnie źle znosi stęchłe, mokre powietrze – dlatego moje terrarium ma boczną siatkę, która daje przewiew i zapobiega pleśni na podłożu. Minus jest taki, że wilgoć szybko ucieka przez wentylację pionową i boczną, więc terrarium trzeba dużo zraszać.

    • zraszajcie wieczorem, gdy wąż jest aktywny – kaninus chętnie pije krople z ciała i liści,
    • do dużego terrarium wygodny jest Spryskiwacz 500 ml (19 zł),
    • do rana wilgotność może spaść – terrarium nie powinno być mokre przez całą dobę,
    • na ściankach nie może stale stać skroplona woda.

    Zbyt wysoka wilgotność bez wentylacji to u węży prosta droga do infekcji dróg oddechowych i zmian na skórze, a zbyt sucho – do problemów z wylinką i odwodnienia. Higrometr w terrarium to więc nie gadżet, tylko podstawowe narzędzie.

    Jakie podłoże i wystrój wybrać do terrarium dla węża?

    Ja użyłem włókna kokosowego – trzyma wilgoć, dobrze wygląda i nadaje się pod żywe rośliny. Podobnie zadziała Torf kokosowy rozrobiony 5 l (19,90 zł) albo Podłoże tropikalne do terrarium – Tropical Substrate Soil (29,90 zł).

    Warstwa mchu, np. Mech torfowiec (35 zł), pomaga dłużej utrzymać wilgoć. Podłoża nie musi być dużo – wąż drzewny rzadko schodzi na dno – ale kilka centymetrów wilgotnej warstwy stabilizuje wilgotność w całym terrarium.

    • poziome gałęzie na co najmniej dwóch wysokościach,
    • gęste rośliny – żywe albo sztuczne, np. Sztuczna roślina – fikus drobnolistny (55,90 zł) – dają wężowi poczucie bezpieczeństwa,
    • miska z wodą na dnie, np. Miska na wodę / pokarm – piaskowiec (12,90 zł), albo większy „basenik”, jak u mnie,
    • brak ostrych krawędzi i szczelin, w których wąż mógłby się zaklinować.

    Czym i jak często karmić węża drzewnego?

    Boa psiogłowy to drapieżnik polujący na drobne kręgowce, a w terrarium je gryzonie – mrożone i rozmrożone myszy lub szczury, podawane wieczorem na pęsecie, np. Pęseta zagięta 30 cm (25 zł). Przy pierwszym kontakcie po rozpakowaniu mój wąż niemal spróbował ugryźć moją rękę – z pęsetą zachowujecie bezpieczny dystans.

    • młode węże: co 10–14 dni,
    • dorosłe: co 3–4 tygodnie,
    • wielkość ofiary: nie większa niż najgrubsze miejsce ciała węża – kaninusy lepiej znoszą mniejsze posiłki,
    • po karmieniu: co najmniej dwie doby bez dotykania węża, bo łatwo wtedy o zwrócenie pokarmu.

    Kaninusy mają skłonność do otyłości i zwracania zbyt dużych ofiar, dlatego przekarmianie jest u nich groźniejsze niż głodówka.

    Jak wygląda wylinka u węża i kiedy się niepokoić?

    Przed wylinką wąż matowieje, jego oczy robią się mleczno-niebieskie, a on sam jest bardziej nerwowy i często przestaje jeść. Po kilku dniach oczy się przejaśniają, a wąż zrzuca skórę w całości, ocierając się o gałęzie. Młode linieją nawet co kilka tygodni, dorosłe rzadziej.

    Przy oglądaniu węża po transporcie zauważyłem u niego zawinięty ząb – u tego gatunku, o bardzo długich przednich zębach, to częsty widok.

    „Aha, ząb ci się zawinął. No czyli klasyka u nich.” — z filmu, 8:02

    Niepokoić powinna was wylinka schodząca w kawałkach, zalegające łuski na ogonie albo „czapeczki” na oczach. Najczęstszą przyczyną jest za niska wilgotność – podnieście ją na czas wylinki. Jeśli resztki skóry nie schodzą po kilku dniach, idźcie z wężem do weterynarza, zamiast zrywać je na siłę. Po każdej wylince obejrzyjcie zrzuconą skórę: powinna być w jednym kawałku, z widocznymi „okularami” z oczu. To najprostszy sposób, żeby sprawdzić, czy wilgotność w terrarium jest ustawiona dobrze.

    Czy boa psiogłowy jest jadowity i co zrobić po ugryzieniu?

    Nie – boa psiogłowy to dusiciel i nie ma jadu. Ma za to jedne z najdłuższych przednich zębów wśród węży niejadowitych i mocny chwyt. Łeb mojego dorosłego samca jest mniej więcej dwa razy większy niż u mojej samicy, a więc i zęby są dwa razy dłuższe. Nawet u niejadowitego dusiciela ugryzienie dorosłego samca to realna rana kłuta, nie drobne draśnięcie.

    Nie chciałbym, żeby zatopił zęby w mojej ręce, dlatego przy przekładaniu zachowuję ostrożność – w trakcie wąż syczał w reakcji obronnej. Po ugryzieniu:

    1. Nie wyrywajcie ręki – zęby są zakrzywione do tyłu i szarpnięcie pogłębi ranę. Wąż zwykle sam puszcza po chwili.
    2. Umyjcie ranę wodą z mydłem i zdezynfekujcie.
    3. Przy głębokich ranach, silnym krwawieniu albo oznakach zakażenia skontaktujcie się z lekarzem i podajcie nazwę gatunku.

    Czy węża drzewnego można brać na ręce?

    Przełożenie nieoswojonego, dorosłego samca zapowiadałem jako coś nieprzewidywalnego, bo nie znam jeszcze jego reakcji. W trakcie wąż spadł z zaczepu i częściowo się zwinął, co utrudniło bezpieczne manewrowanie. Wyraźnie nie lubił, gdy dotykałem tylnej części jego ciała – wtedy reagował bardziej obronnie i syczał.

    Kontakt z nieoswojonym, dorosłym wężem drzewnym to proces powolny i pełen ostrożności, a nie chwytanie na chybił trafił. Kaninusy nie lubią być noszone. Najbezpieczniej przenosić węża razem z gałęzią, na której siedzi, albo delikatnie zdjąć go z niej hakiem – nie ciągnąć, bo trzyma się mocno ogonem. Im mniej zwierzę zna waszą rękę, tym więcej czasu trzeba mu dać na oswojenie się z samą sytuacją.

    Gdzie kupić zdrowego węża i na co zwrócić uwagę?

    Swojego kaninusa kupiłem na giełdzie terrarystycznej w Pradze, w sobotę, za pół ceny. Zdrowie oceniłem na miejscu, a przy przekładaniu do nowego terrarium jeszcze raz – wąż był nabity, ze zdrowym brzuszkiem. Mimo dobrego wyglądu i tak zrobiłem mu badanie u weterynarza.

    • brak obdartego, poranionego pyska,
    • wyraźne, mieniące się wybarwienie,
    • widoczna aktywność i reakcja na kontakt,
    • nabity, zaokrąglony brzuszek i czyste okolice kloaki,
    • badanie kału u weterynarza mimo dobrego wyglądu zewnętrznego,
    • dokument potwierdzający legalne pochodzenie – przy gatunkach z CITES obowiązkowy.

    Zdrowy wąż na giełdzie czy u hodowcy powinien się mienić, reagować na bodźce i mieć nienaruszony pysk. Wolicie obejrzeć okazy na żywo przed decyzją? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu, przy ul. Św. Mikołaja 63, codziennie od 10 do 19 – na miejscu doradzimy przy wyborze węża i terrarium.

    Czy wąż drzewny wymaga rejestracji i dokumentów CITES?

    Boa psiogłowy – jak wszystkie boowate (Boidae) – jest wpisany do załącznika II Konwencji Waszyngtońskiej, a w prawie Unii Europejskiej do załącznika B. W praktyce oznacza to dwie rzeczy:

    • przy zakupie musicie dostać dokument potwierdzający legalne pochodzenie węża – także wtedy, gdy kupujecie go na giełdzie w innym kraju UE, jak ja w Pradze,
    • gady z załączników A i B trzeba zarejestrować w starostwie właściwym dla miejsca ich trzymania – ustawa o ochronie przyrody daje na to 14 dni od wejścia w posiadanie.

    Boa psiogłowy nie jest natomiast wymieniony w rozporządzeniu o gatunkach zwierząt niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi, więc zezwolenie regionalnego dyrektora ochrony środowiska nie jest potrzebne. Te same zasady rejestracji dotyczą pytona królewskiego; wąż zbożowy nie jest objęty CITES i rejestracji nie wymaga.

    Co zrobić, gdy wąż ucieknie z terrarium?

    Węże są mistrzami ucieczek – wystarczy niedomknięte drzwiczki albo poluzowana siatka. Po każdym karmieniu i zraszaniu sprawdzajcie zamknięcie, a przy terrariach z drzwiczkami rozważcie zamek. Jeśli wąż jednak zniknie:

    1. Zamknijcie pokój i uszczelnijcie szparę pod drzwiami.
    2. Szukajcie w ciepłych, ciemnych miejscach: za lodówką, przy kaloryferach, w meblach i za szafkami, a węża drzewnego także wysoko – na karniszach i szafach.
    3. Zostawcie na podłodze miskę z wodą i ciepłą kryjówkę – wąż często sam do nich przychodzi.
    4. Posypcie mąką podłogę przy ścianach, żeby zobaczyć ślady.
    5. Sprawdzajcie wieczorem i w nocy, gdy wąż jest aktywny.

    Dlaczego wąż nie je?

    Odmowa jedzenia to u węży częsta sprawa i zwykle nie powód do paniki. Najczęstsze przyczyny to zbliżająca się wylinka, stres po transporcie i przeprowadzce, zbyt niska temperatura, okres godowy i zimowe spowolnienie. Dorosły boa psiogłowy potrafi bez szkody nie jeść kilka tygodni.

    Po przeprowadzce dajcie wężowi tydzień, dwa spokoju bez karmienia i dotykania. Sprawdźcie temperaturę pod lampą i na gałęziach, podawajcie pokarm wieczorem i nie próbujcie co dzień. Do weterynarza idźcie, gdy wąż wyraźnie chudnie, ma zapadnięte boki, śluz w pysku albo świszczy przy oddychaniu.

    Ile kosztuje terrarium dla węża drzewnego?

    Kompletne terrarium dla młodego węża drzewnego to wydatek około 860 zł, bez samego węża. Ceny z naszego sklepu (wrzesień 2026):

    Razem to około 860 zł, a z lampą UVB – około 960 zł. Najdroższy jest zwykle nie sam zbiornik, tylko ogrzewanie z termostatem – i na nim nie warto oszczędzać. Samego kaninusa kupiłem za pół ceny na giełdzie w Pradze, ale to jeden z droższych węży w hobby.

    Jakie błędy popełniają początkujący przy urządzaniu terrarium dla węża?

    Sam żartuję ze swojego sposobu mocowania gałęzi silikonem i taśmą. Prowizorka może zadziałać na krótką metę, ale nie zwalnia z myślenia o docelowych, większych rozmiarach terrarium. Drugim błędem, do którego się przyznaję, jest trzymanie dorosłego osobnika w zbyt małym, przejściowym zbiorniku.

    1. Terrarium kupione pod obecny rozmiar węża, a nie pod docelowy.
    2. Grzanie węża drzewnego matą pod podłożem – ciepło nie dociera do gałęzi.
    3. Lampa bez osłony i bez termostatu – ryzyko poparzeń i przegrzania.
    4. Wysoka wilgotność bez wentylacji – pleśń i infekcje dróg oddechowych.
    5. Pionowe albo zbyt cienkie gałęzie – kaninus odpoczywa na poziomych, grubych konarach.
    6. Przekarmianie i dotykanie węża tuż po karmieniu.
    7. Brak dokumentu pochodzenia i rejestracji w starostwie przy gatunku z CITES.

    Czy prowizorka w terrarium ma sens?

    Na koniec żartobliwie zagaduję do węża i zachwycam się jego niebieskawym, metalicznym połyskiem.

    „Nie czaisz się na moją rękę? Nie.” — z filmu, 19:50

    Terrarium dla węża drzewnego można na chwilę zbudować z silikonu i taśmy – pytanie tylko, na jak długo starczy wam cierpliwości, zanim przesiądziecie się na docelowy, większy zbiornik. A wy – ile razy przerabialiście terrarium, zanim wyszło tak, jak chcieliście?

  • Grammostola pulchra: hodowla, cena i wygląd dorosłej samicy

    Grammostola pulchra: hodowla, cena i wygląd dorosłej samicy

    Grammostola pulchra, czyli ptasznik węglany, to spokojny, masywny ptasznik z Brazylii o srebrzysto-czarnym ubarwieniu – i mój sentymentalny ulubieniec, bo pierwszą samicą tego gatunku była moja Zosia. Dorosła samica dorasta do około 16 cm rozstawu odnóży, ale rośnie wyjątkowo wolno, a żyje 20–30 lat. Pokazuję, jak ją trzymać i poić, czy trzeba się bać jej jadu, ile kosztuje i jak takie pająki trzyma hodowla z 50 tysiącami sztuk.

    Czym jest Grammostola pulchra i skąd pochodzi?

    Grammostola pulchra to naziemny ptasznik z Ameryki Południowej, opisany w 1921 roku przez brazylijskiego zoologa Mello-Leitão – tego samego, który opisał znaną w hobby Lasiodora parahybana. Pochodzi z południa Brazylii, ze stanu Rio Grande do Sul, a w Polsce bywa nazywany ptasznikiem węglanym.

    „Udało się po długim czasie zdobyć kolejną samicę dorosłą Grammostola pulchra.” — z filmu, 6:53

    Przy zakupie zaznaczałem, że okaz może być klasyczną pulchrą albo opisaną w 2016 roku Grammostola quirogai z Urugwaju i Brazylii. Oba gatunki są duże, czarne i niemal identyczne z wyglądu, a pewnie rozróżnia się je dopiero po budowie narządów kopulacyjnych i badaniach genetycznych – w hobby bywają mylone od lat. Ostatecznie po obejrzeniu pająka stwierdziłem, że trafiła się pulchra.

    Cecha Grammostola pulchra
    Pochodzenie południowa Brazylia
    Rozmiar dorosłej samicy ok. 16 cm rozstawu odnóży (DLS)
    Długość życia samicy 20–30 lat
    Tempo wzrostu bardzo wolne
    Tryb życia naziemny
    Jad słaby
    CITES nie

    Jak wygląda dorosła samica Grammostola pulchra?

    Kolor dorosłej samicy to nie czerń, a wyraźny srebrzysto-szary połysk – porównuję go do umaszczenia silverbacka, czyli dorosłego samca goryla. Do tego dochodzi bardzo masywna, „grubaśna” budowa ciała.

    „Ten kolor jej to wcale nie jest czerń, tylko to jest aż taki srebrzysto-szary. Trochę mi przypomina te silverbacki, czyli dorosłe samce goryli.” — z filmu, 8:37

    Już przy pierwszym kontakcie z pojemnikiem transportowym komentuję, że samica jest „grubiutka”, a chwilę później powtarzam to dobitniej: „one są tak grubaśne”. To gatunek, który bardziej niż smukłością imponuje masą i budową.

    • kolor: srebrzysto-szary, w zależności od światła prawie czarny,
    • budowa: masywna, z grubymi odnóżami,
    • rozmiar: ok. 16 cm rozstawu odnóży u dorosłej samicy,
    • charakter: bardzo spokojny, rzadko wyczesuje włoski.

    Jak szybko rośnie Grammostola pulchra?

    Wyjątkowo wolno – dorośnięcie do dużych rozmiarów zajmuje lata, nie miesiące, i to cecha całego gatunku.

    „One są tak grubaśne, no i wybitnie wolno rosną. To jest niestety cecha tego gatunku.” — z filmu, 9:18

    Moja wcześniejsza samica, Zosia, wyliniała pierwszy raz dopiero jakieś trzy lata po zakupie. Odhodowanie tego pająka do dużych rozmiarów zajmuje co najmniej 5–7 lat, a przy jednym z młodszych osobników szacowałem, że poczekam jeszcze ze 8 lat, zanim dorośnie. Jeśli szukacie gatunku „na już”, pulchra się do tego nie nadaje. Dlatego dorosłe samice są tak rzadkie i drogie – ktoś musiał na nie czekać wiele lat.

    Czy Grammostola pulchra nadaje się na pierwszego ptasznika?

    Charakterem – jak najbardziej. To jeden z najspokojniejszych ptaszników, jakie znam: rzadko ucieka, rzadko wyczesuje włoski, a nowa samica od pierwszego kontaktu zachowywała się u mnie super spokojnie, bez oznak nerwowości. Wymagania ma proste: temperatura pokojowa, trochę wilgoci w podłożu i miseczka z wodą.

    Minusem jest cena i cierpliwość. Młoda pulchra rośnie latami, więc na efektownego, dużego pająka trzeba poczekać, a dorosłe samice kosztują wielokrotnie więcej niż maluchy. Jeśli zależy wam na spokojnym pająku i nie przeszkadza wam, że przez pierwsze lata niewiele się zmienia, to świetny wybór na start. Jeśli chcecie szybciej zobaczyć dużego ptasznika, zacznijcie od szybciej rosnącego gatunku, a pulchrę dokupcie później.

    W czym trzymać Grammostola pulchra?

    Swoją samicę trzymam w akrylowym terrarium, które wcześniej zajmowała moja Brachypelma boehmei – pulchra po prostu urosła większa. Dla ptasznika naziemnego liczy się powierzchnia, a nie wysokość: podstawa to mniej więcej dwa–trzy rozstawy odnóży na długość i dwa na szerokość, a wysokość nad podłożem nie powinna przekraczać półtora rozstawu, bo upadek grozi pęknięciem odwłoka.

    Pulchra dobrze znosi temperaturę pokojową, 20–26°C, i nie potrzebuje mokrego terrarium – wystarczy podłoże lekko wilgotne od spodu albo w jednym rogu i stały dostęp do wody. Zawilgocone, źle wentylowane terrarium szkodzi jej bardziej niż lekka suchość.

    Jak poić dużego ptasznika – miseczka czy zraszanie?

    Przy tak dużej samicy stawiam na miseczkę z wodą, a nie na samo zraszanie – i nagranie pokazuje, że pająk faktycznie z niej korzysta. W nowym pojemniku od razu przygotowuję miseczkę i wlewam do niej wodę. Po dwóch dniach transportu bez wody samica sama kieruje się do miseczki i pije.

    „Ona sobie właśnie elegancko chłepcze wodę […] pająki korzystają z miseczki, jak się okazuje.” — z filmu, 8:58

    Obok miseczki, np. Miseczka szklana okrągła (14,90 zł), nawilżam podłoże z Spryskiwacz 200 ml (15 zł) – torf z wermikulitem długo trzyma wilgoć od spodu. Przy dużych ptasznikach miseczka to często lepszy wybór niż samo zraszanie.

    1. Przygotujcie płytką miseczkę i nalejcie świeżej wody.
    2. Ustawcie ją w miejscu dostępnym dla pająka, najlepiej wkopaną w podłoże.
    3. Obserwujcie, czy pająk z niej korzysta – szczególnie po transporcie.
    4. Wymieniajcie wodę co kilka dni i czyśćcie miseczkę z resztek.

    Czym karmić Grammostola pulchra?

    Swoją samicę karmiłem karaczanem madagaskarskim i poradziła sobie z nim bez problemu. Dorosła pulchra zje dużego karaczana albo kilka świerszczy mniej więcej raz w tygodniu, a przy jej tempie wzrostu – często rzadziej. Młode karmi się drobniejszymi owadami, dobranymi do wielkości odwłoka pająka.

    Dorosłej samicy dobrze posłuży Karaczan argentyński duży (3-5 cm) (od 10 zł). Niezjedzonego owada wyjmijcie po dobie, a przed wylinką i tuż po niej nie karmcie wcale – pulchra, jak każdy ptasznik, potrafi wtedy odmawiać jedzenia tygodniami i to nie powód do paniki.

    Czy Grammostola pulchra jest niebezpieczna?

    Grammostola pulchra ma opinię spokojnego gatunku, ale mam dla was wyraźne zastrzeżenie – chodzi o jej pazury jadowe, nie tylko o sam jad.

    „Broń Boże nie chciałbym zostać ugryzionym przez takiego pająka, bo te grammostole mają przepotężne pazury jadowe.” — z filmu, 8:16

    Pająki z rodzaju Grammostola mają dość słaby jad, słabszy niż na przykład ptaszniki azjatyckie. Nawet w spokojnych rodzajach, jak Grammostola czy Aphonopelma, zawsze może się jednak trafić „czarna owca” i dojść do ukąszenia – a przy tak dużych pazurach samo mechaniczne ukłucie jest bolesne. Silne pazury i parzące włoski to u tego gatunku większe ryzyko niż sam jad.

    Włoski parzące pulchra wyczesuje rzadko, ale gdy już to zrobi, podrażniają skórę i oczy – przy pracach w terrarium nie nachylajcie się nad pająkiem. Po ukąszeniu dowolnego ptasznika jedyna sensowna rada to kontakt z lekarzem i podanie nazwy gatunku.

    Jak trzyma ptaszniki hodowla z 50 tysiącami pająków?

    Pulchrę spotkałem też podczas wizyty w hodowli Argiope Terra pod Białymstokiem, którą prowadzą Daniel i Piotrek – Piotrek hoduje pająki od jakichś 20 lat, Daniel od 18–19. Żeby ją zobaczyć, pokonałem około 500 kilometrów w jedną stronę, a na pytanie, ile mają pająków, usłyszałem: około 50 tysięcy. To osobna, partnerska hodowla, a nie nasz sklep.

    „Na początek moja ukochana ulubienica… Pająk, którego też znacie z mojego kanału i to tak bardzo dobrze. Jest to Grammostola pulchra. Ptasznik węglany.” — z filmu, 23:13

    Dorosła samica pulchry, którą mi tam pokazano, kopulowała już wielokrotnie i przy tej okazji zjadła kilku dużych samców – u tego gatunku to nic niezwykłego.

    „Pulchra też zjada samce. Zdarza się normalnie, że zjadają samce.” — z filmu, 23:36

    Duże ptaszniki trzymają tam głównie w głębokich plastikowych wiaderkach z małą wentylacją, a nie w szklanych terrariach. Doszli do tego przez lata testów: w pojemnikach z dużą wentylacją wysychały kokony, przy szkle łatwiej o uszkodzenie odnóża, a torf częściej się wysypuje. Sami przyznają jednak, że przy niewielkiej, domowej hodowli wybraliby szkło.

    „W domu, jakbym miał mało tych pająków, hodowałbym na 100% szkle. Ale na dużej hodowli nie ma co. Chyba jednak wygra plastik.” — z filmu, 17:58

    Czy Grammostola pulchra jest objęta CITES?

    Nie. Grammostola pulchra nie jest wymieniona w załącznikach Konwencji Waszyngtońskiej ani w polskim rozporządzeniu o gatunkach niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi. Jej zakup i hodowla nie wymagają więc zezwolenia, dokumentu CITES ani rejestracji w starostwie. Warto za to zachować dowód zakupu i zapytać sprzedawcę, czy pająk pochodzi z hodowli.

    Ile kosztuje Grammostola pulchra i gdzie ją kupić?

    W naszym sklepie młoda samica to Grammostola pulchra – samica 2 DC za 320 zł – gdy akurat jest wyprzedana, zapiszcie się na powiadomienie o dostępności. Duże, dorosłe samice tego gatunku, jak moja Zosia, praktycznie nie występują w handlu, bo na taki rozmiar czeka się wiele lat. Wcześniejsze osobniki kupowałem między innymi na giełdzie w Krakowie. Na dorosłą samicę Grammostola pulchra trzeba czasem długo polować.

    Szukacie równie spokojnego ptasznika naziemnego od ręki? Podobnie łagodne i łatwe w hodowli są Brachypelma hamorii – samica 2-2,5 DC (220 zł) i Tliltocatl albopilosus "Nicaragua" – samica 2 DC (100 zł). Wolicie obejrzeć okazy na żywo? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu – ul. Św. Mikołaja 63, codziennie 10–19.

    Kim była Zosia, moja pierwsza pulchra?

    Zanim trafiła do mnie nowa samica, miałem już jedną Grammostola pulchra – Zosię, moją pierwszą przedstawicielkę tego gatunku, która była ze mną przez wiele lat.

    „Trzy lata temu miałem pewnego pająka o imieniu Zosia. Zosia odeszła. Zosia była ze mną bardzo długo i to był mój pierwszy pająk z tego gatunku.” — z filmu, 6:33

    Ta strata i długie poszukiwania to część tego, dlaczego nowa samica tyle dla mnie znaczy. W jednym z wcześniejszych filmów pokazywałem wylinkę Zosi i przyznawałem, że byłem nią trochę w szoku – przyszła szybciej niż poprzednia. A wy macie w hodowli pająka, na którego czekaliście latami? Dajcie znać w komentarzu.

  • Największy skakun świata? Hyllus diardi – hodowla i cena

    Największy skakun świata? Hyllus diardi – hodowla i cena

    Największy skakun świata należy do rodzaju Hyllus – to azjatyckie skakuny o ciele długości nawet 2–2,5 cm. W hodowli najłatwiej o Hyllus diardi: dorosłą samicę kupicie u nas za 300 zł. Pokazuję, jak odróżnić go od Hyllus giganteus, w czym go trzymać, czym karmić i co zrobić, gdy wyskoczy z pojemnika – bo mnie się to zdarzyło przed kamerą.

    Jaki jest największy skakun na świecie?

    Za największego skakuna świata uchodzi Hyllus giganteus, którego ciało osiąga 1,8–2,5 cm długości. Jego bliski krewny, Hyllus diardi, jest niewiele mniejszy i to on najczęściej trafia do hodowli – samica dorasta do mniej więcej 1,5–2 cm. Jak na pająki skaczące to olbrzymy: większość skakunów mieści się w kilku milimetrach.

    „Rodzaj Hyllus to jest taki rodzaj południowo-wschodnioazjatyckich skakunów, które są duże, co więcej, nie są duże, tylko są największe na świecie.” — z filmu, 1:45

    Już w jednym z Q&A mówiłem, że marzy mi się skakun z rodzaju Hyllus – diardi albo giganteus. W końcu u mnie osiadł dorosły samiec, największy skakun, jakiego dotąd hodowałem, a w hodowli mam też samice Hyllus diardi.

    „może tego największego skakuna świata, czyli skakuna z rodzaju hyllus na przykład, nie wiem, diardi albo giganteus jak się pojawia” — z filmu, 1:50

    Jeśli temat was zaciekawił, u nas czeka Hyllus diardi – samica adult za 300 zł.

    Jak rozpoznać Hyllus diardi i czym różni się od Hyllus giganteus?

    Z wyglądu – często nijak. Samce obu gatunków bywają ciemno ubarwione i bardzo do siebie podobne, a różnią się głównie wielkością, która zależy też od kondycji konkretnego osobnika. Mojego nowego samca oceniam na Hyllus giganteus, bo wielkością pasuje, ale pewności nie mam.

    „No otóż nie wiem i się najprawdopodobniej nie dowiem, bo też nie będę się chciał w to zagłębiać.” — z filmu, 4:52

    W rodzaju Hyllus większości gatunków nie da się pewnie oznaczyć po samym wyglądzie. Rozstrzyga budowa aparatów kopulacyjnych: spermateki samicy i bulbusów samca, oglądanych pod mikroskopem. Do precyzyjnego oznaczenia potrzebny byłby mikroskop, narzędzia do preparowania i martwy, identyczny okaz – a ja nie chcę zabijać żywego pająka w tym celu.

    „Musiałbym mieć takiego osobnika identycznego, tylko że martwego. W skrócie musiałbym go utłuc, a tego nie chcę robić.” — z filmu, 3:48

    Łatwiej rozpoznać płeć. Dorosłego samca skakuna poznacie po bulbusach, czyli zgrubiałych narządach kopulacyjnych na końcach nogogłaszczek. Mój samiec jest do tego smukły, ma mały odwłok, bardzo grube przednie odnóża i duże szczękoczułki. Samice są masywniejsze, z wyraźnie większym odwłokiem.

    Skąd pochodzi Hyllus diardi i czy skakuny żyją w Polsce?

    Hyllus diardi pochodzi z tropikalnej Azji Południowo-Wschodniej, więc w polskiej przyrodzie go nie spotkacie. Skakuny jako rodzina żyją za to także u nas – w Polsce występuje kilkadziesiąt gatunków, ale wszystkie są małe, zwykle kilkumilimetrowe. Jeśli znajdziecie skakuna na parapecie, to na pewno rodzimy gatunek, a nie zbiegły Hyllus.

    Tropikalne pochodzenie tłumaczy wymagania Hyllus diardi w terrarium: potrzebuje więcej ciepła i wilgoci niż popularne skakuny z rodzaju Phidippus, które pochodzą z Ameryki Północnej.

    W czym trzymać Hyllus diardi i jakie warunki zapewnić?

    Skakuny polują wzrokiem i chętnie wspinają się wysoko, a na noc i do wylinki budują pod sufitem gęsty „namiot” z nici. Terrarium powinno więc być wyższe niż szersze, dobrze wentylowane i otwierane z boku albo od dołu – żeby otwierając je, nie rozrywać pająkowi schronienia.

    Parametr Hyllus diardi
    Pochodzenie Azja Południowo-Wschodnia
    Wielkość samicy ok. 1,5–2 cm długości ciała
    Temperatura 26–29°C
    Wilgotność 70–80%
    Terrarium dla dorosłej min. ok. 20 × 20 × 25–30 cm, wysokie
    Jad słaby
    Długość życia samicy 1–2 lata
    CITES nie

    Temperaturę 26–29°C w polskim mieszkaniu najłatwiej utrzymać małą matą grzewczą przyklejoną z boku, np. Mata grzewcza z regulacją – Terrario Premium Repti Pad (29 zł). Wilgotność podtrzymujecie, zraszając co dzień lub dwa jedną ściankę – skakun pije krople wody, a nie z miseczki. Do tego wystarczy Spryskiwacz 50 ml (11 zł). Nie zalewajcie jednak terrarium: stojąca woda i brak wentylacji to prosta droga do pleśni.

    Czym i jak często karmić Hyllus diardi?

    Na pytanie widza, czym karmię małe pająki, odpowiedziałem wprost: wylęgiem karaczana tureckiego albo wylęgiem świerszcza.

    „Czym karmisz małe pająki? No wylęgiem turka albo wylęgiem tego świerszcza.” — z filmu, 2:02

    Skakun poluje wzrokiem, więc potrzebuje ruchliwej zdobyczy – świerszczy, karaczanów albo much – mniej więcej wielkości swojego ciała lub mniejszej. Ogólna zasada z mojej książki mówi o karmieniu pająków raz, dwa razy w tygodniu. Młode, szybko rosnące skakuny jedzą częściej, co dwa–trzy dni, a dorosła samica zje jednego–dwa owady tygodniowo.

    Karmę w odpowiednich rozmiarach znajdziecie w kategorii Owady karmowe. Niedoszłą ofiarę zawsze wyjmuję z pojemnika następnego dnia, bo swobodnie biegające owady mogą skrzywdzić pająka, na przykład podczas linienia.

    Jak wygląda wylinka u skakuna i ile żyje Hyllus diardi?

    Linienie to zrzucanie przez stawonogi starego oskórka w celu wzrostu. Skakun linieje w swoim jedwabnym „namiocie”: kilka dni wcześniej przestaje jeść, zamyka się w nim i może nie wychodzić nawet przez tydzień czy dwa. To normalne – nie rozrywajcie schronienia i nie wrzucajcie w tym czasie owadów.

    • przed wylinką: pająk buduje gęsty oprzęd i odmawia jedzenia,
    • w trakcie: zostawcie go w spokoju i nie zraszajcie bezpośrednio namiotu,
    • po wylince: poczekajcie kilka dni, aż pancerz stwardnieje, i dopiero wtedy karmcie.

    Podczas linienia zostawiam zwierzę w spokoju, niezależnie od gatunku. Dorosłe skakuny już nie linieją. Samica Hyllus diardi żyje zwykle 1–2 lata, a dorosły samiec znacznie krócej – po osiągnięciu dojrzałości płciowej zostaje mu zwykle kilka miesięcy. O moim samcu mówię w filmie wprost, że długo nie pożyje, właśnie dlatego, że jest już dorosły.

    Czy Hyllus diardi jest jadowity i czy gryzie?

    Jad ma, jak niemal każdy pająk, ale słaby. Skakuny gryzą rzadko – przestraszony Hyllus raczej ucieknie albo skoczy, niż zaatakuje. Na pytanie, czy zostałem ugryziony przez pająki z własnej hodowli, odpowiedziałem krótko:

    „Zostałeś ugryziony przez tych z hodowli? Nie.” — z filmu, 2:38

    Gdyby do ukąszenia jednak doszło, najczęściej kończy się ono miejscowym bólem i zaczerwienieniem. Przy jakiejkolwiek silniejszej reakcji skontaktujcie się z lekarzem i podajcie nazwę gatunku – uczulenie jest możliwe zawsze. Skakuny nie mają włosków parzących, więc ten problem, znany z ptaszników, tu nie występuje.

    Mój samiec ma zdeformowany jeden z pazurów jadowych, ale poza tym jest w pełni sprawny i mógłby skopulować. Pochodzi z odłowu z Azji – do zwierząt z natury można mieć różne podejście, a takie drobne uszkodzenia to jedno z ryzyk, które się z tym wiążą.

    Czy skakuna można brać na ręce?

    Skakuny to najbardziej „interaktywne” pająki, jakie znam – dużo bardziej niż ptaszniki. Mają cztery pary oczu, które dają im niemal dookólne pole widzenia, więc śledzą wzrokiem rękę, palec i obiektyw kamery. W filmie łapię palcem koniec nici mojego samca, a on reaguje na moją obecność i „macha” w moją stronę.

    Wiele osób pozwala skakunom przejść po dłoni – róbcie to jednak na własną odpowiedzialność, w zamkniętym pokoju i nisko nad stołem. Hyllus jest szybki i potrafi skoczyć daleko. Chroni go za to nić asekuracyjna, którą przyczepia do podłoża przed każdym skokiem.

    „To jest też kolejna super cecha, że one mają tę nić asekuracyjną i praktycznie nie da się tak zrobić, żeby one sobie coś zrobiły.” — z filmu, 7:18

    Co zrobić krok po kroku, gdy skakun ucieknie z terrarium?

    Ten fragment dokumentuje prawdziwą ucieczkę mojej samicy Hyllus diardi i akcję jej odnalezienia – od wyskoku z pojemnika do ponownego złapania minęło około pięciu minut.

    „ten skakun wyprół z pojemnika i naprawdę z jego prędkością wskoczył na podłogę i słuchajcie, momentalnie schował się pod tę szafkę” — z filmu, 1:32

    1. Zauważenie ucieczki – pająk wyskakuje z pojemnika i chowa się pod szafką (1:32).
    2. Przygotowanie sprzętu – statyw, latarka, pusty pojemnik (2:14).
    3. Przesunięcie mebla, pod którym schował się pająk.
    4. Lokalizacja pająka za szafką.
    5. Próba złapania – pająk wychodzi i na chwilę znika z pola widzenia (4:19).
    6. Ponowne poszukiwania po zgubieniu tropu.
    7. Schwytanie pająka do pojemnika (6:12).

    Ucieczkę skakuna łapiecie najszybciej, gdy macie pod ręką latarkę i pusty pojemnik, zanim jeszcze zaczniecie szukać. Skakuna nie łapcie palcami – nakryjcie go pojemnikiem albo delikatnie podprowadźcie do środka, np. Pęseta tęczowa prosta 27 cm. Po wszystkim sprawdźcie, którędy uciekł, i dopiero wtedy wpuście go z powrotem.

    Czy Hyllus diardi podlega CITES i gdzie go kupić?

    Nie – rodzaj Hyllus nie jest objęty Konwencją Waszyngtońską ani polską listą gatunków niebezpiecznych, więc przy zakupie nie potrzebujecie ani zezwolenia, ani dokumentu CITES. Hyllus diardi kupicie w sklepach terrarystycznych, na giełdach i u hodowców. Zwróćcie uwagę na:

    • płeć i stadium – dorosły samiec żyje już tylko kilka miesięcy, na dłuższą hodowlę wybierzcie samicę albo młodego pająka,
    • pochodzenie – zwierzęta z odłowu bywają poobijane, jak mój samiec z uszkodzonym pazurem jadowym,
    • kondycję – pełny odwłok, sprawne odnóża i żywa reakcja na ruch.

    Wolicie obejrzeć okaz na żywo przed zakupem? W naszym sklepie terrarystycznym we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63 obejrzycie Hyllus diardi – samica adult codziennie w godzinach 10–19.

    Ile kosztuje hodowla Hyllus diardi?

    Cały start z dorosłą samicą i szklanym terrarium kosztuje około 495 zł, a z plastikowym SpiderBoxem zamiast terrarium – około 410 zł. Ceny z naszego sklepu (wrzesień 2026):

    Stałe koszty są niewielkie: karma dla skakuna to kilka złotych miesięcznie.

    Jakie błędy popełniają początkujący hodowcy skakunów?

    1. Nieszczelny pojemnik – mój film o ucieczce pokazuje, jak szybko skakun to wykorzysta.
    2. Terrarium otwierane od góry – przy każdym otwarciu niszczycie pająkowi namiot pod sufitem.
    3. Za mało wentylacji przy wysokiej wilgotności – pleśń i choroby.
    4. Za zimno – Hyllus to pająk tropikalny, w 20°C będzie apatyczny i przestanie jeść.
    5. Karmienie w trakcie wylinki i zostawianie żywych owadów na dłużej niż dobę.
    6. Zakup dorosłego samca z myślą o wieloletniej hodowli.

    Niedoszczelny pojemnik to najprostszy sposób, żeby wasz skakun zrobił sobie wycieczkę po mieszkaniu. Po złapaniu mojej samicy podsumowałem krótko: „Klasa. Elegancko poszło.” A wy – łapaliście kiedyś na gorąco uciekającego skakuna? Dajcie znać w komentarzu pod filmem.

  • Pająk ptasznik w domu: oprowadzam po swojej hodowli

    Pająk ptasznik w domu: oprowadzam po swojej hodowli

    Mam u siebie kilkadziesiąt pająków, nie licząc kilkunastu kokonów – tak wychodzi z liczenia na oko, kiedy pół roku po materiale dla wspierających w końcu otwieram hodowlę dla wszystkich. Każdy pająk ptasznik w tej kolekcji ma swoją historię, więc zamiast pokazywać każdą szafę, biorę was przez najciekawsze kąty: od Brachypelma auratum za 90 zł, przez wylinkę największego pająka w kolekcji, po trzy puste terraria czekające na nowego lokatora.

    Ile pająków i innych bezkręgowców mam naprawdę w hodowli?

    Pół roku wcześniej pokazałem całą hodowlę tylko osobom wspierającym kanał, a w komentarzach ciągle wracało pytanie, kiedy pokażę ją publicznie. W końcu robię to teraz – bez kamery zaglądającej do każdej szafy, bo to wydłużyłoby nagranie o jakieś dwa dni.

    Kiedy próbuję policzyć wszystko na koniec, wychodzi mi „kilkadziesiąt pająków” – i to bez kokonów, których mam kilkanaście. Nie liczę też preparatów wiszących na ścianie ani owadów karmowych trzymanych w osobnej szafie – to zupełnie inna, mniej efektowna część hodowli.

    • preparaty na ścianie – niewliczone,
    • owady karmowe w szafie – niewliczone,
    • kokony – kilkanaście sztuk, liczone osobno.

    „Mam może, nie wiem, kilkadziesiąt pająków. Jeżeli chcecie, możecie policzyć i dajcie znać, ile pająków i innych stworków wam wyszło. Nie licząc kokonów, bo tam jest ich kilkanaście.” — z filmu, 28:44

    Jakie ptaszniki z rodzaju Brachypelma mam w hodowli?

    Na jednym z regałów stoi kilka gatunków z rodzaju Brachypelma i przy nim lubię zatrzymać się najdłużej. Jest „prawdziwa” B. smithi – gatunek rzadki w hodowlach – i jej kuzynka, Brachypelma hamorii, jedyny ptasznik należący do mojej mamy, mniej kontrastowa od smithi.

    Obok mieszka Anabelle, moja ulubienica znana z kanału – samica Brachypelma auratum, która liniała dwa tygodnie przed tym nagraniem. Ten rodzaj poleca się początkującym najczęściej, bo jad Brachypelm jest słaby, a ukąszenie przypomina użądlenie pszczoły. Czwarty gatunek na regale to Brachypelma boehmei z Meksyku – u mnie charakterna i zawsze chętna do jedzenia.

    Rodzaj liczy osiem gatunków o jaskrawym ubarwieniu, żyje głównie w Meksyku i cały jest objęty CITES, więc przy zakupie dostajecie dokument legalnego pochodzenia. Samice żyją ponad 20 lat, samce po ostatniej wylince już tylko rok–trzy lata, a na odwłoku mają włoski parzące. W terrarium liczy się więc pozioma powierzchnia i warstwa podłoża, a nie wysokość.

    Na start w sam raz będzie Brachypelma auratum – L2/3 (90 zł) – dokładnie taka, jaką była Anabelle na początku. Jeśli wolicie gatunek mojej mamy, jest też Brachypelma hamorii – L3 (50 zł).

    Wolicie zobaczyć takiego pająka na żywo przed zakupem? W naszym sklepie terrarystycznym we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63 obejrzycie okazy na własne oczy codziennie w godzinach 10–19, a na miejscu doradzimy, który gatunek Brachypelma pasuje do waszego terrarium.

    Dlaczego wylinka Theraphosa apophysis jest tak niebezpieczna dla hodowcy?

    Największy pająk w mojej hodowli to samica Theraphosa apophysis i akurat przed tym nagraniem zaczęła linieć – mimo że się tego spodziewałem, i tak mnie zaskoczyła. Cała pokryła się „dywanikiem” z włosków parzących, które mają chronić ją przed drapieżnikami, w tym przede mną.

    „Ten dywanik, ten meszek, trochę jak na mojej klacie jak już będę siwy, to jest dywanik z włosków parzących, które chronią pająka podczas procesu linienia przed potencjalnymi drapieżnikami, w tym przypadku przede mną.” — z filmu, 8:41

    Ustawiłem pojemnik tak, żeby mieć nad całym procesem kontrolę, i planowałem złapać to linienie na timelapse. W hodowli mam więcej niż jedną taką samicę – druga mieszka w osobnym terrarium. Ten gatunek potrafi wręcz „zagnieździć się” w podłożu, pokrywając je włoskami parzącymi, więc wkładanie tam ręki bywa ryzykowne.

    Włoski parzące nie zawierają jadu – działają mechanicznie, drażniąc skórę i błony śluzowe, i występują głównie u ptaszników z Nowego Świata, do których należy Theraphosa. Na zdjęciu w mojej książce widać pazury jadowe tego gatunku zestawione z palcami dorosłego człowieka – różnica w skali robi wrażenie. Zbyt mało wody w organizmie samicy z rodzaju Theraphosa może sprawić, że utknie ona w starej skórze w trakcie linienia, co bywa śmiertelne. Dorosłą samicę tego olbrzyma mamy teraz w sklepie: Theraphosa apophysis – samica 4 DC (590 zł).

    Gatunek Jad Rozmiar dorosłej samicy (DLS) Długość życia samicy
    Brachypelma auratum słaby ok. 14–15 cm 20–30 lat
    Brachypelma boehmei słaby ok. 14–15 cm 20–30 lat
    Brachypelma hamorii słaby ok. 15–16 cm 20–30 lat
    Theraphosa apophysis słaby do ok. 26 cm 15–20 lat

    Jak organizuję tak dużą hodowlę – pojemniki, terraria, regały?

    Najmłodsze pająki trzymam w najróżniejszych małych pojemniczkach – to pierwsza i najmniej efektowna część hodowli, ale właśnie od niej zaczyna się każdy nowy gatunek. Na górnej półce z pojemniczkami mieszka między innymi dorosły samiec Pamphobeteus platyomma i Melopoeus lividus (dawniej Cyriopagopus lividus), który podczas nagrania próbował mi uciec.

    Cała reszta stoi na trzech regałach ze szklanymi terrariami, a na samej górze jednego z nich trzymam woliery z kokonami motyli czekającymi na wylęg. Osobno, we własnym terrarium, mieszka Ephebopus murinus, czyli mój „szkieletor” z Gujany Francuskiej – broni swojej norki i nie lubi, jak ktoś zagląda za blisko.

    • małe pojemniczki – najmłodsze pająki,
    • większe pudła – dorastające osobniki,
    • górna półka z pojemniczkami – dorosłe okazy, jak platyomma czy lividus,
    • trzy regały ze szklanymi terrariami – reszta kolekcji.

    Oba „trudniejsze” gatunki z tej półki macie też u nas: Melopoeus (ex. Cyriopagopus) lividus – L3 (70 zł) i dorosłą Ephebopus murinus – samica 4,5 DC (450 zł). To pająki dla osób, które mają już za sobą pierwszego, spokojniejszego ptasznika.

    Który pająk ptasznik jest dobry na początek, a którego unikać?

    Jeden z pająków w hodowli nie ma nawet polskiej nazwy – to Vitalius chromatus, znany wcześniej jako Nhandu chromatus. Jest bardzo charakterny, ale chętnie je, szybko rośnie i dobrze znosi drobne błędy, dlatego polecam go jako pierwszego ptasznika dla kogoś, kto zaczyna.

    „Bardzo charakterne pająki, ale polecam jako na przykład pierwszy do hodowli. Super wybór.” — z filmu, 21:12

    Młodego pająka tego gatunku kupicie u nas za 25 zł: Vitalius (ex. Nhandu) chromatus – L4. Zupełnie inaczej jest z Pamphobeteus sp. „tigris” – to najbardziej defensywny pająk, jakiego mam. Gryzie, drapie, szczypie i naprawdę przebija w tym wszystkie inne moje zwierzęta.

    „On gryzie, on drapie, on szczypie. To jest najbardziej defensywny pająk, jakiego mam. Serio, on przebija wszystkie inne rzeczy. Chory na umyśle. Dramat.” — z filmu, 26:59

    Co dalej z pustymi terrariami?

    Trzy terraria w mojej hodowli stoją teraz puste i szczerze nie wiem jeszcze, kogo tam wstawić. Piszcie w komentarzach pod filmem, co powinno tam zamieszkać – czytam wszystko.

    Jedno zastrzeżenie: wolałbym, żeby to nie był kolejny wąż, bo węża i tak szykuję już na grudzień albo styczeń. Zobaczymy, co wymyślicie.

  • Pająk trapdoor: rok bez kontaktu z Cyclocosmia ricketti

    Pająk trapdoor: rok bez kontaktu z Cyclocosmia ricketti

    Mój pająk trapdoor – Cyclocosmia ricketti o przydomku „pająk Oreo” – siedział w norze i przez rok nikt go nie widział, łącznie ze mną, choć to ja go hoduję. Pojemnik ma tylko 12 na 25 na 20 centymetrów, a mimo to przez cały ten czas nic nie wskazywało, że coś jest nie tak. Pokazuję, po czym poznać, że taki „niewidzialny” pająk żyje, i co się dzieje, gdy w końcu trzeba go wykopać z nory.

    Co to jest pająk trapdoor i skąd nazwa „zapadnia”?

    Trapdoor to nie jeden gatunek, tylko potoczna nazwa pająków z kilku rodzin, które całe życie spędzają pod ziemią, w tunelach wykopanych przez siebie. Nazwę zawdzięczają klapce zamykającej wejście do nory – stąd zapadnia, czyli po angielsku trapdoor. Ten odcinek nagrałem, bo swojej samicy nie widziałem prawie rok.

    Kupiłem ją blisko dwanaście miesięcy wcześniej i przez cały ten czas ani razu nie pokazała mi się na oczy. Klapka działa prosto: pająk albo ją uchyla i wypatruje zdobyczy, albo wyskakuje błyskawicznie, łapie owada i chowa się z powrotem do środka.

    Moją samicę opisuję jako „CF ricketti” – nie jestem do końca przekonany, czy to na pewno Cyclocosmia ricketti, i wolę zostawić ten znak zapytania, niż zgadywać na siłę. Z tego, co udało mi się wyczytać, tunele i klapki tych pająków powstają z pajęczyny wymieszanej z błotem, bo w miejscach ich występowania podłoże jest gliniaste. Systematycznie rodzaj Cyclocosmia należy do rodziny Halonoproctidae.

    Kim jest Cyclocosmia ricketti i dlaczego to „pająk Oreo”?

    Cyclocosmia ricketti to rzadko spotykany pająk trapdoor z Chin, rozpoznawalny po ściętym, mocno schitynizowanym odwłoku przypominającym pieczęć albo monetę. Ten kształt dał mu przydomki „pająk Oreo”, a po angielsku money albo coin trapdoor spider. Ten sam ścięty odwłok to nie ozdoba, tylko system obronny.

    Gdy klapka nory zawiedzie i drapieżnik dostanie się do środka, pająk zatyka tunel własnym odwłokiem jak korkiem i chroni w ten sposób resztę ciała. Gatunek jest niewielki – dorosła samica ma około 3 cm długości ciała – i prowadzi norowy tryb życia. Nie jest objęty CITES ani polską listą gatunków niebezpiecznych, więc jego hodowla nie wymaga żadnych dokumentów ani zezwoleń.

    Cecha Cyclocosmia ricketti
    Rodzina Halonoproctidae
    Wielkość samicy ok. 3 cm długości ciała
    Tryb życia norowy, nora zamykana klapką
    Pochodzenie Chiny
    Przepisy bez CITES, bez zezwoleń

    Akurat teraz mam w sklepie Cyclocosmia ricketti – samica adult – Pająk "OREO" – dorosłą samicę za 400 zł. Wolicie obejrzeć okaz na żywo, zanim zdecydujecie? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63, otwartego codziennie od 10 do 19 – pokażemy pająka na miejscu i podpowiemy, czy taki gatunek pasuje do waszej hodowli.

    Jak wygląda hodowla pająka, którego nie widać przez rok?

    Hodowla pająka, którego nie widać, brzmi trochę absurdalnie – patrząc z boku, to tylko trochę szkła i trochę ziemi. Są jednak trzy poszlaki, po których wiem, że moja samica żyje, mimo że jej nie widzę. Żadnej z nich nie trzeba sprawdzać, wyciągając pająka z nory.

    • ten gatunek jest odporny na drobne błędy hodowcy,
    • z pojemnika nie unosi się nieprzyjemny zapach, który towarzyszyłby rozkładowi,
    • wrzucane karaczany znikają, więc ktoś musi je zjadać.

    Pojemnik, w którym siedzi, ma 12 centymetrów szerokości, 25 centymetrów wysokości i 20 centymetrów głębokości. Ziemię nasypałem pod kątem, żeby pająk mógł sam zrobić sobie klapkę i tunel w tylnej części – resztę zrobił sam. Podobne proporcje ma Pojemnik SpiderBox 20 × 20 × 25 cm (29 zł): liczy się wysoka warstwa podłoża, a nie powierzchnia.

    Za wiele do szczęścia taki pająk nie potrzebuje: głębokiej, lekko wilgotnej ziemi, temperatury pokojowej i owada wrzucanego raz na jakiś czas. Owad nie może być większy od samego pająka, a jeśli nie zniknie w ciągu doby, wyjmijcie go – w norze może trwać wylinka.

    Czy pająk trapdoor jest niebezpieczny dla człowieka?

    Nie słyszałem o żadnym potwierdzonym przypadku ukąszenia człowieka przez ten gatunek. Trudno zresztą o ukąszenie, skoro pająk żyje pod ziemią i nikt go stamtąd na siłę nie wyciąga. Dokładnych, potwierdzonych danych o sile jadu rodzaju Cyclocosmia po prostu nie ma.

    Z moich obserwacji pająk jest bardziej wystraszony niż skłonny do ataku, a jad nie wydaje się szczególnie groźny dla człowieka – ale to obserwacja hodowcy, nie badanie toksykologiczne. Gdyby doszło do ukąszenia przez jakiegokolwiek pająka, jedyna sensowna rada to kontakt z lekarzem i podanie nazwy gatunku, bez zgadywania objawów na własną rękę.

    Jak urządzić nowe terrarium po wykopaniu pająka z nory?

    Stare podłoże z rozebranego tunelu w dużej mierze dało się odzyskać – nie znalazłem w nim żadnych „syfów”. Skoczogonki, które w nim mieszkały, zostawiłem, bo są pożądane, a nie szkodliwe: zjadają resztki i pleśń. Wilgotne podłoże jest po prostu bardziej stabilne niż suche – nora się w nim nie sypie.

    Do nowego podłoża dołożyłem sporo włókna kokosowego i lekko je zwilżyłem – podobnie zadziała Torf kokosowy rozrobiony 5 l (19,90 zł). Palcem zrobiłem też wstępny otwór, taką „próbną dziurę”, żeby ułatwić pająkowi start nowej nory zamiast kopania całkowicie od zera. Dokładnych proporcji starego i nowego podłoża nie mierzyłem co do grama.

    Dlaczego warto hodować pająka, którego się nie widuje?

    Przy przekładaniu do nowego terrarium samica okazała się bardziej wredna niż zwykle w tym gatunku – zestresowała się i na chwilę wypadła z pojemnika. Musiałem podejść do tematu jeszcze raz, spokojniej. Finalnie trafiła do nowego domu bez szwanku.

    „Bardzo się cieszę, że żyje, co oznacza, że za wiele mu tutaj do szczęścia nie potrzeba. Wystarczy wrzucać karaczana raz na jakiś czas i on będzie znikał — i dziura w ziemi będzie żyć.” — z filmu, 21:40

    I to chyba najlepiej podsumowuje ten gatunek. Pająka, którego nie widać, można lubić dokładnie tak samo jak takiego, który codziennie spaceruje po szybie. Wy hodujecie coś, czego prawie nie widujecie? Dajcie znać, co to za gatunek.

  • Brachypelma boehmei: hodowla, cena i legalność (CITES)

    Brachypelma boehmei: hodowla, cena i legalność (CITES)

    Brachypelma boehmei to meksykański ptasznik o pomarańczowo-czarnym ubarwieniu, z łagodnego i słabo jadowitego rodzaju – u nas młode L2 kupicie za 50 zł. Hodowla jest w Polsce legalna bez zezwoleń, ale jako gatunek z CITES boehmei musi mieć dokument potwierdzający legalne pochodzenie. Pokazuję, jak ją trzymać, czym karmić i na co uważać – na przykładzie mojej samicy.

    Czy Brachypelma boehmei to dobry gatunek na pierwszego ptasznika?

    Tak – to jeden z klasycznych ptaszników na start. Brachypelma boehmei pochodzi z Meksyku, z wybrzeża Pacyfiku, i jest ptasznikiem naziemnym: nie wspina się wysoko, nie buduje skomplikowanych sieci i dobrze znosi warunki pokojowe. Dorosła samica osiąga około 14–15 cm rozstawu odnóży (DLS) i ma charakterystyczne, jaskrawopomarańczowe odnóża na czarnym tle.

    Rodzaj Brachypelma ma opinię łagodnego i słabo jadowitego, ale to cecha całego rodzaju, a nie gwarancja dla konkretnego osobnika. Widziałem to na przykładzie mojej samicy Brachypelma auratum, z tego samego „potulnego” rodzaju, która bywała bardziej nerwowa niż reszta moich pająków. Cały rodzaj może mieć łagodną opinię, a mimo to pojedynczy pająk zaskoczy własnym charakterem. Boehmei do tego chętnie wyczesuje z odwłoka włoski parzące – o tym niżej.

    Jeśli szukacie pierwszego ptasznika, młodą Brachypelma boehmei – L2 znajdziecie w naszej ofercie. Rośnie powoli, więc przez pierwsze miesiące wystarczy jej mały pojemnik.

    Gatunek Jad Rozmiar dorosłej samicy (DLS) Długość życia samicy Tryb życia Pochodzenie
    Brachypelma boehmei słaby ok. 14–15 cm 20–30 lat naziemny Meksyk
    Brachypelma auratum słaby ok. 14–15 cm 20–30 lat naziemny Meksyk
    Brachypelma emilia słaby ok. 13–15 cm 20–30 lat naziemny Meksyk
    Brachypelma hamorii słaby ok. 15–16 cm 20–30 lat naziemny Meksyk

    W czym trzymać Brachypelma boehmei? (wymiary pojemnika)

    Moja samica Brachypelma boehmei mieszka w plastikowym pojemniku, nie w dużym terrarium – bo jest po prostu mniejsza od innych moich pająków. Większe, akrylowe terrarium, które wcześniej zajmowała, przejęła samica Grammostola pulchra, sporo od niej większa.

    „To jest terrarium, które poprzednio zamieszkiwała moja samiczka Brachypelma boehmei, która teraz jest w plastikowym pojemniku z tego względu, że ona jest mniejsza.” — z filmu, 9:57

    Wielkość zbiornika dobiera się do rozstawu odnóży pająka. Dla ptasznika naziemnego długość podstawy to mniej więcej dwa–trzy rozstawy odnóży, szerokość – dwa, a wysokość nad podłożem nie powinna przekraczać półtora rozstawu, bo upadek z wysoka może skończyć się pęknięciem odwłoka.

    Zbyt duży zbiornik dla malucha to częsty błąd – młody pająk gubi się w nim i ma kłopot ze znalezieniem pokarmu.

    Jakie wyposażenie terrarium dla Brachypelma boehmei?

    Boehmei pochodzi z Meksyku, ale terrarium nie robię jej „na pustynię”. Potrzebuje podłoża, które da się lekko nawilżyć, kryjówki i stałego dostępu do wody. Podłoże, woda i kryjówka to trzy elementy, bez których żadne terrarium dla boehmei się nie obejdzie.

    Parametry są proste: temperatura pokojowa, 22–27°C, a podłoże przez większość czasu suche, z jednym lekko wilgotnym rogiem. Stojąca wilgoć i zawilgocone ściany szkodzą Brachypelmom bardziej niż lekka suchość – woda z miseczki w zupełności wystarcza do picia. Ogrzewanie przydaje się tylko w chłodnym mieszkaniu.

    Czym i jak często karmić Brachypelma boehmei?

    W rodzaju Brachypelma rodzaj pokarmu – świerszcze czy karaczany – nie ma większego znaczenia. Swoją świeżo powyliniałą samicę boehmei nakarmiłem bez problemu, gdy tylko stwardniał jej pancerz.

    „No i w międzyczasie zrobimy sobie jeszcze małe karmienie, bo mam kilka pająków do nakarmienia, między innymi świeżutką samicę Brachypelma boehmei.” — z filmu, 3:24

    Ptaszniki karmi się zwykle raz, dwa razy w tygodniu, dobierając pokarm do wielkości pająka – to ogólna zasada dla całej grupy. Młode rosną i jedzą częściej, dorosła samica zje jednego większego owada co tydzień albo rzadziej. Niezjedzony pokarm wyjmujcie po dobie.

    Dorosłej samicy możecie podać Karaczan argentyński duży (3-5 cm) (od 10 zł), a młodym – drobniejsze owady z kategorii Owady karmowe. Pokarm najwygodniej podawać pęsetą, ja najczęściej sięgam po Pęseta prosta 20 cm.

    A jeśli boehmei nie je? Moja samica bywa prawdziwym głodomorem, choć przy dobrych warunkach Brachypelmy raczej nie robią sobie długich przerw.

    „A głodomorem tym jest samica Brachypelma boehmei, która też ma niezły burdel w mi serce.” — z filmu, 5:47

    Krótsza głodówka u ptasznika to zjawisko naturalne, nie powód do paniki – tydzień, dwa, a nawet miesiąc bez jedzenia to u ptaszników nic niezwykłego. Najczęściej zapowiada wylinkę. Jeśli pająk nie je, a odwłok nie jest pomarszczony, a miska z wodą jest pełna, po prostu czekajcie.

    Jak wygląda wylinka Brachypelma boehmei i na co uważać?

    Wylinka to dla każdego ptasznika moment ryzykowny, dlatego podczas linienia pająkowi zapewnia się spokój. Zapowiadają ją odmowa jedzenia, spowolnienie i ciemniejąca, łysa plama na odwłoku w miejscu wyczesanych włosków.

    • ptasznik linieje, leżąc na plecach – to nie martwy pająk, nie dotykajcie go i nie przewracajcie,
    • w terrarium nie może wtedy być żywego pokarmu, bo nawet świerszcz potrafi zranić bezbronnego pająka,
    • po wylince kły są jasne i miękkie – pająk je, dopiero gdy ściemnieją i stwardnieją.

    Po zakończeniu wylinki pająk staje się bardzo delikatny, a jego ciało jest miękkie i podatne na uszkodzenia. W tym czasie nie należy go karmić ani niepokoić, a jedynie zapewnić odpowiednią wilgotność oraz dostęp do wody. Młode wracają do jedzenia po kilku dniach, dorosła samica – zwykle po tygodniu, dwóch.

    Czy Brachypelma boehmei jest jadowita i czy parzy włoskami?

    Jad ma, jak każdy ptasznik, ale słaby – ukąszenie Brachypelmy przypomina użądlenie pszczoły: ból, zaczerwienienie i obrzęk w miejscu ukąszenia. To jeden z powodów, dla których ten rodzaj poleca się początkującym. Jedyna odpowiedzialna porada po ukąszeniu to kontakt z lekarzem i podanie mu nazwy gatunku.

    Częstszym problemem niż ukąszenie są włoski parzące. Zaniepokojona boehmei wyczesuje je tylnymi odnóżami z odwłoka, a te wbijają się w skórę i powodują swędzącą wysypkę. Najgroźniejsze są dla oczu – przy pracach w terrarium nie nachylajcie się nad pająkiem, a po wszystkim myjcie ręce.

    Słaby jad nie znaczy brak ryzyka – reakcja alergiczna zawsze jest możliwa, niezależnie od gatunku.

    Czy można brać Brachypelma boehmei na ręce?

    Można, ale nie polecam i sam tego nie robię. Branie pająka na rękę zawsze odbywa się na własną odpowiedzialność, a boehmei, wystraszona, szybciej sypnie włoskami, niż ukąsi. Większe ryzyko grozi zresztą pająkowi: upadek z wysokości dłoni może skończyć się dla niego pęknięciem odwłoka.

    Do przenoszenia używajcie pojemnika i kawałka tektury, a do prac w terrarium – pęsety.

    Czy Brachypelma boehmei jest legalna w Polsce? Prawo i CITES

    Tak – Brachypelma boehmei nie figuruje w polskim rozporządzeniu o gatunkach niebezpiecznych, więc jej hodowla nie wymaga zezwolenia. Dopóki moje pająki pozostają zamknięte i pod moją kontrolą, wszystko jest w porządku.

    „Sytuacja wygląda tak, że jest legalne. Oczywiście, że jest legalne, mogę to trzymać jak chcę, gdzie chcę, byle by było to pod kontrolą moją.” — z filmu, 1:31

    Które gatunki wymagają zezwolenia, określa rozporządzenie Ministra Środowiska z 3 sierpnia 2011 r. w sprawie gatunków zwierząt niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi. Z pająków obejmuje ono m.in. rodzaje Phoneutria, Hadronyche, Loxosceles i Sicarius, gatunek Atrax robustus oraz pięć gatunków wdów z rodzaju Latrodectus – Brachypelmy tam nie ma.

    Legalność hodowli i przynależność do CITES to dwie osobne sprawy, które łatwo pomylić. Cały rodzaj Brachypelma jest wpisany do załącznika II Konwencji Waszyngtońskiej (w prawie UE – załącznik B), więc kupując boehmei, musicie dostać dokument potwierdzający legalne pochodzenie zwierzęcia.

    „Musicie otrzymać dokument potwierdzający legalne pochodzenie danego pajączka.” — z filmu, 9:51

    Rejestracji w starostwie podlegają tylko płazy, gady, ptaki i ssaki z załączników A i B – na przykład pyton królewski. Pająków ten obowiązek nie dotyczy, wystarczy dokument od sprzedawcy, który trzeba zachować.

    „Jeżeli kupicie brachypelmę czy jakąś peciloterię czy innego pająka, to takiego pająka nie musicie rejestrować, nie musicie z nim chodzić z żadnymi papierami do urzędu.” — z filmu, 7:55

    Gdzie i jak kupić Brachypelma boehmei? Co oznaczają L2 i DC?

    Zakup pająka w Polsce nie wymaga zezwolenia – formalności jest mniej niż przy kupnie psa z rodowodem. Przy gatunkach z CITES, jak Brachypelma, sprzedawca musi jednak wydać dokument potwierdzający legalne pochodzenie. Przy zakupie:

    • poproście o dokument pochodzenia – bez niego nie macie pewności, skąd naprawdę pochodzi pająk,
    • sprawdźcie stadium: L2 oznacza pająka po drugiej wylince, DC – długość ciała w centymetrach, a DLS – rozstaw odnóży,
    • zapytajcie o płeć – samice żyją 20–30 lat, samce po osiągnięciu dojrzałości zwykle jeszcze tylko rok, dwa,
    • dopytajcie o ostatnie karmienie i ostatnią wylinkę.

    Młoda Brachypelma boehmei – L2 kosztuje u nas 50 zł. Wolicie obejrzeć okaz na żywo przed decyzją? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu, przy ul. Św. Mikołaja 63, czynnego codziennie od 10 do 19 – obejrzycie tam boehmei i inne ptaszniki, a my podpowiemy, na co zwrócić uwagę.

    Ile kosztuje hodowla Brachypelma boehmei? (pająk + wyposażenie)

    Start z młodą boehmei zamknie się w około 130 zł. Ceny z naszego sklepu (wrzesień 2026):

    Z czasem dochodzą większe zbiorniki: Pojemnik PetBox 26 × 18 × 12 cm dla podrostka (29 zł), a potem Terrarium 30 × 30 × 20 cm dla dorosłej samicy (115 zł). Dorosłe samice z rodzaju Brachypelma są dużo droższe od młodych – moja dorosła samica Brachypelma auratum jest warta około 500–600 zł.

    „Jak jest twój najdroższy ptasznik? […] jednym z kandydatów jest dorosła samica Brachypelma auratum […] będzie sobie czuła, nie wiem, 500-600 złotych, […] para za powiedzmy 800.” — z filmu, 1:52

    Hodowla boehmei to maraton na 20–30 lat, nie sprint na jeden sezon.

    Jakie błędy popełniają początkujący przy Brachypelma boehmei?

    1. Zakup bez dokumentu pochodzenia – przy gatunku z CITES to podstawa legalności.
    2. Za duży zbiornik dla młodego pająka – maluch nie znajduje pokarmu.
    3. Za wysokie terrarium dla dorosłej samicy – upadek grozi pęknięciem odwłoka.
    4. Mokre, zawilgocone podłoże albo odwrotnie – brak miski z wodą.
    5. Karmienie w trakcie wylinki i zostawianie żywych owadów w terrarium.
    6. Nachylanie się nad pająkiem i branie go na rękę – kończy się włoskami na skórze albo w oku.
    7. Panika przy głodówce i „przewracanie” pająka, który linieje na plecach.

    Trzymam się prostej kolejności: najpierw poznać gatunek, potem skompletować wyposażenie, na końcu kupić pająka. Ta kolejność sama eliminuje większość z tych błędów.

    Czy pająki są naprawdę takie straszne?

    Ten materiał zaczął się od pytania o legalność, a skończył na tym, co dla mnie w tym hobby najważniejsze – odpowiedzialności za zwierzę, które trafia do domu na dekady.

    „Pająki nie są aż tak straszne, skorpiony nie są aż tak straszne.” — z filmu, 8:50

    Macie już swoją Brachypelma boehmei, czy dopiero zastanawiacie się nad pierwszym pająkiem? Dajcie znać, co was jeszcze powstrzymuje.

  • Czy w Polsce żyją skorpiony? Fakty, mity i hodowla

    Czy w Polsce żyją skorpiony? Fakty, mity i hodowla

    Nie – w polskiej przyrodzie nie żyją dziko prawdziwe skorpiony, czyli pajęczaki z rzędu Scorpiones. „Wodny skorpion” znad stawu to owad – płoszczyca szara (Nepa cinerea), a maleńkie „skorpiony” ze starych książek to niegroźne zaleszczotki. W tym artykule rozprawiam się z mitami i pokazuję, jak zacząć hodowlę prawdziwego skorpiona – startowy Heterometrus silenus kosztuje u mnie 150 zł.

    Czy w Polsce żyją skorpiony?

    Na świecie opisano ponad 2,5 tysiąca gatunków skorpionów, ale żaden nie tworzy w Polsce stałych, dzikich populacji. To zwierzęta ciepłolubne. Najbliżej naszych granic żyją niewielkie, kilkucentymetrowe skorpiony z rodzaju Euscorpius – między innymi w ciepłych dolinach Austrii i w rumuńskich Karpatach. Dla zdrowego człowieka są niegroźne.

    Zdarza się za to, że skorpion przyjedzie do Polski na gapę: w walizce po urlopie na południu Europy albo w transporcie owoców. Pojedynczy przywleczony osobnik to jednak ciekawostka, a nie populacja. Jeśli ktoś pokazuje wam zdjęcie „skorpiona” znalezionego nad polskim stawem, prawie na pewno patrzycie na owada.

    Najczęściej jest to płoszczyca szara, po łacinie Nepa cinerea – owad z rzędu pluskwiaków, a nie pajęczak z rzędu Scorpiones.

    „To jest owad, nie skorpion, nie pająk, nie żadne inne dziwne cudo, znane jako Nepa cinerea.” — z filmu, 0:42

    Egzemplarz z filmu trafił do mnie po tym, jak ktoś znalazł go w donicy z deszczówką – nie w jeziorze ani w rzece. Musiał więc do niej przylecieć, a to u płoszczycy rzadkość: większość osobników nie lata wcale. Pokazuje to polimorfizm w populacji tego gatunku – część osobników ma w pełni sprawne skrzydła, a reszta nie.

    Czym jest „wodny skorpion” spotykany w Polsce?

    Płoszczyca szara to owad wodny długości około 2 cm, o spłaszczonym ciele przypominającym suchy liść. Skojarzenie ze skorpionem budują przednie odnóża, przekształcone w chwytne „kleszcze”, którymi łapie zdobycz.

    Ma głowę, tułów i odwłok oraz trzy pary odnóży, ale tylko dwie pary stóp – na drugiej i trzeciej parze. Te dwie pary są słabo przystosowane do pływania, dlatego płoszczyca, mimo wodnego trybu życia, pływa fatalnie i woli chodzić po dnie i roślinach.

    Rurka na końcu odwłoka to rurka oddechowa – przez nią płoszczyca pobiera powietrze znad powierzchni, dlatego trzyma się płytkich, stojących zbiorników. Płaskie ciało to mimetyzm, czyli upodobnienie do suchego liścia, które owad dodatkowo wzmacnia, obklejając się mułem lub piaskiem.

    Po czym odróżnicie płoszczycę od prawdziwego skorpiona?

    • płoszczyca ma trzy pary odnóży, skorpion – cztery pary odnóży krocznych i parę szczypiec (nogogłaszczków),
    • płoszczyca ma skrzydła złożone na grzbiecie, skorpion nigdy nie ma skrzydeł,
    • na końcu odwłoka płoszczycy jest rurka oddechowa, u skorpiona – kolec jadowy,
    • płoszczyca ma kłująco-ssący aparat gębowy, skorpion rozdrabnia zdobycz szczękoczułkami.

    Płoszczyca należy do rodziny płoszczycowatych (Nepidae) i jest jedynym przedstawicielem swojego rodzaju w Polsce. Drugi krajowy gatunek z tej rodziny to topielica, zwana też topielnicą (Ranatra linearis) – smukła, patyczkowata, z bardzo długą rurką oddechową i tak samo chwytnymi odnóżami przednimi.

    Płoszczyca poluje z zasadzki – czeka nieruchomo, aż ofiara znajdzie się w zasięgu jej chwytnych odnóży. Łowi drobne bezkręgowce, a czasem kijanki i małe rybki. Po schwytaniu wkłuwa aparat gębowy i wprowadza substancję, którą w filmie nazywam „jadem” w cudzysłowie – nie mam pewności, czy to odpowiednik jadu pająków i os, czy raczej toksyczna ślina. Działa w każdym razie skutecznie: zabija zdobycz i rozpuszcza jej tkanki, a owad wysysa płynną treść. To trawienie zewnętrzne, czyli rozkład pokarmu poza ciałem, za pomocą enzymów.

    Dla człowieka płoszczyca nie jest groźna, ale lepiej nie brać jej gołą ręką i nie chodzić boso po mulistym dnie jej siedlisk. Wkłucie wodnych pluskwiaków bywa bardzo bolesne – ich pokrewni, tropikalni kuzyni z rodzaju Lethocerus mają nawet przydomek „gryzacze palców u stóp”.

    Jakie inne zwierzęta w Polsce wyglądają jak skorpiony?

    Poza płoszczycą w polskiej przyrodzie są jeszcze dwie grupy zwierząt, które regularnie dostają łatkę „skorpiona”. Jedna z nich to prawdziwi krewni skorpionów, druga – zwykłe owady.

    Zaleszczotki – mali krewni skorpionów bez ogona

    Zaleszczotki (Pseudoscorpiones) to pajęczaki, a w Polsce żyje ich około 40 gatunków. Mają duże szczypce jak skorpion, ale nie mają ogona ani kolca jadowego, a większość mierzy zaledwie kilka milimetrów. Gruczoły jadowe noszą w szczypcach i obezwładniają nimi roztocza czy skoczogonki – człowiekowi nie zrobią krzywdy.

    Najłatwiej spotkać zaleszczotka książkowego (Chelifer cancroides), który mieszka w domach: w starych książkach, szafach i szczelinach, gdzie poluje na gryzki i roztocza. Jeśli znajdziecie takiego „miniskorpiona” w mieszkaniu, zostawcie go w spokoju – to sprzymierzeniec, a nie szkodnik.

    Wojsiłka – „latający skorpion”

    Wojsiłka pospolita (Panorpa communis) to owad z wydłużoną głową i dwiema parami plamistych skrzydeł. Samce mają koniec odwłoka zagięty ku górze i zakończony czerwonymi kleszczykami, co wygląda jak ogon skorpiona. To jednak narząd kopulacyjny, a nie kolec – wojsiłka nie żądli i jest niegroźna. Spotkacie ją latem w zaroślach i na zacienionych skrajach lasów.

    „Skorpion” Kim jest naprawdę Gdzie go spotkacie Czy jest groźny?
    płoszczyca szara owad wodny (pluskwiak) płytkie, stojące wody, oczka wodne nie, ale wkłucie boli
    topielica owad wodny (pluskwiak) zarośnięte stawy i starorzecza nie, ale wkłucie boli
    zaleszczotki pajęczaki, krewni skorpionów ściółka, kora, domy, stare książki nie
    wojsiłka owad latający zarośla, skraje lasów nie

    Jaki gatunek skorpiona wybrać na start?

    Na pierwszego skorpiona polecam cały rodzaj Heterometrus, czyli azjatyckie skorpiony leśne. W mojej ofercie znajdziecie teraz Heterometrus silenus semi/sub za 150 zł. To gatunek z lasów tropikalnych Azji Południowo-Wschodniej, który dorasta do 10–12 cm.

    Za Heterometrus na start przemawia kilka rzeczy. To duże i wytrzymałe zwierzęta, jad mają słaby w porównaniu ze skorpionami z rodziny Buthidae, a w obronie polegają głównie na silnych szczypcach. Potrzebują wilgotnego podłoża i kryjówki, więc ich terrarium urządzicie z typowego wyposażenia. Nie liczcie jednak na przytulankę – przestraszony Heterometrus uszczypnie, a w ostateczności użądli.

    Heterometrus silenus Smeringurus mesaensis Centruroides edwardsii
    Pochodzenie lasy tropikalne Azji Płd.-Wsch. pustynie Mojave i Sonora (USA, Meksyk) Ameryka Środkowa i północ Ameryki Płd.
    Rodzina Scorpionidae Vaejovidae Buthidae
    Wielkość dorosłego 10–12 cm ok. 7 cm 6–10,5 cm
    Tryb życia naziemny, kopie nory pustynny, kopie w piasku wspina się, bardzo szybki
    Jad słaby słaby do umiarkowanego silny, potencjalnie groźny
    Dla kogo na start średnio zaawansowani tylko doświadczeni

    Smeringurus mesaensis – subadult (200 zł) to skorpion pustynny: szybki, nerwowy i chętnie używa kolca, choć jego jad dla zdrowego człowieka nie jest groźny – ból porównuje się do użądlenia szerszenia. To dobry drugi krok, kiedy opanujecie podstawy.

    Centruroides edwardsii – adult (200 zł) to zupełnie inna liga. Należy do rodziny Buthidae, w której są najgroźniejsze skorpiony świata, a kolumbijscy toksykolodzy zaliczają go do gatunków niebezpiecznych dla zdrowia człowieka. Jest szybki i świetnie się wspina, dlatego polecam go wyłącznie osobom z doświadczeniem w hodowli jadowitych pajęczaków. Pełną, aktualną dostępność sprawdzicie w kategorii Skorpiony.

    W czym trzymać skorpiona i jakie terrarium wybrać?

    Małego, młodocianego skorpiona najlepiej trzymać w niewielkim pojemniku – sprawdzonym rozmiarem jest u mnie Braplast 19×12,5×7,5 cm. W dużym terrarium maluch ma kłopot ze znalezieniem pokarmu, a wy – z obserwacją zwierzęcia. Taki pojemnik przyda się też później jako box transportowy albo kwarantannowy. Gdy akurat go nie ma, zamienniki o podobnych wymiarach znajdziecie w kategorii Plastikowe pojemniki.

    Dorosłemu skorpionowi wystarczy terrarium o podstawie mniej więcej trzy razy dłuższej i dwa razy szerszej niż długość zwierzęcia. Przy gatunkach kopiących ważniejsza od wysokości jest głębokość podłoża, a przy wspinających się – wysokość i pionowe elementy wystroju.

    • Heterometrus (naziemny, kopiący): podstawa minimum 30×20 cm, wygodnie 40×30 cm, 10–15 cm wilgotnego podłoża,
    • Smeringurus mesaensis (pustynny, kopiący): podstawa około 30×20 cm lub większa, minimum 10 cm piasku,
    • Centruroides edwardsii (wspinający się): terrarium wyższe niż szersze, z pionowo ustawioną korą lub gałęziami.

    Dla dorosłego Heterometrus albo Smeringurus dobrze sprawdzi się Terrarium pustynne 40 × 30 × 30 cm (od 350 zł). Niezależnie od zbiornika pokrywa musi być szczelna, a otwory wentylacyjne węższe niż ciało zwierzęcia. Szklane terrarium z drzwiczkami zabezpieczcie dodatkowo zamkiem do terrarium.

    Jakie wyposażenie kupić do terrarium skorpiona?

    Podstawowy zestaw jest krótki i przypomina wyposażenie terrarium dla ptasznika naziemnego. Poniżej lista z rzeczami, które mam w sklepie:

    Matę grzewczą ustawcie tak, żeby grzała najwyżej jedną trzecią zbiornika – skorpion sam wybierze cieplejszy albo chłodniejszy kąt. Nie kładźcie jej pod podłożem: kopiący skorpion ucieka przed upałem w głąb, a przy macie od spodu właśnie tam byłoby najgoręcej. Oświetlenie UVB nie jest skorpionom potrzebne, bo to zwierzęta aktywne nocą.

    Jaka temperatura i wilgotność są potrzebne skorpionowi?

    Parametry zależą od tego, skąd pochodzi gatunek. Poniżej wartości dla trzech skorpionów z mojej oferty.

    Gatunek Temperatura Wilgotność Podłoże
    Heterometrus silenus 24–28°C 70–80% 10–15 cm torfu kokosowego lub ziemi, stale lekko wilgotne
    Smeringurus mesaensis 24–30°C, nocą chłodniej niska, zraszany tylko jeden róg minimum 10 cm piasku, najniższa warstwa lekko wilgotna
    Centruroides edwardsii 24–28°C umiarkowana kilka cm lekko wilgotnego podłoża, pionowa kora do wspinania

    Wilgotność u Heterometrus najłatwiej utrzymać, podlewając podłoże w jednym rogu co kilka dni, zamiast zraszać cały zbiornik – mokre ściany i stojąca woda sprzyjają pleśni. U pustynnego Smeringurus lekko wilgotna dolna warstwa piasku sprawia, że nory się nie zasypują. Zimą w chłodnym mieszkaniu mata grzewcza jest konieczna, latem często można ją wyłączyć. Temperaturę kontrolujcie termometrem, a nie „na oko”.

    Czym i jak często karmić skorpiona?

    Skorpiony to drapieżniki, które jedzą wyłącznie żywe owady. W rozdziale o hodowli z mojej książki piszę o pajęczakach hodowlanych ogólnie: to drapieżniki karmione żywymi owadami, zwykle raz, dwa razy w tygodniu, z ofiarą dobraną rozmiarem do zwierzęcia. Przy skorpionach ta zasada się sprawdza, z jedną poprawką – dorosłe osobniki jedzą rzadziej.

    • młode skorpiony: 1–2 małe owady dwa razy w tygodniu,
    • dorosłe: 1–3 owady co 7–10 dni,
    • wielkość ofiary: nie większa niż tułów skorpiona,
    • niezjedzone owady wyjmujcie po 24 godzinach, a przed wylinką nie wpuszczajcie ich wcale.

    Na karmę najlepiej sprawdzają się karaczany i świerszcze. Dorosłym Heterometrus u mnie najczęściej idzie Karaczan argentyński duży (3-5 cm) (od 10 zł), a mniejszym skorpionom możecie podawać drobniejsze owady z kategorii Owady karmowe.

    Gatunkom leśnym dajcie płytką miseczkę z wodą. Pustynne pobierają wodę głównie z pokarmu – wystarczy im od czasu do czasu zrosić jeden róg terrarium.

    Jak wygląda wylinka u skorpiona?

    Skorpion, jak każdy stawonóg, ma twardy, chitynowy egzoszkielet, który nie rośnie razem z nim. Żeby urosnąć, musi go zrzucić – to właśnie linienie. Większość skorpionów linieje 5–7 razy, zanim osiągnie dorosłość, a dorosłe osobniki już nie linieją. Zbliżającą się wylinkę poznacie po tym, że skorpion:

    • przestaje jeść,
    • chowa się w kryjówce albo zakopuje w podłożu,
    • ma wyraźnie „napompowany” odwłok i matowy pancerz.

    Sama wylinka trwa kilka godzin. Świeżo wylinkowany skorpion jest jasny i miękki, a jego pancerz twardnieje przez kilka dni. W tym czasie nie karmcie go i nie wpuszczajcie do terrarium żywych owadów – nawet świerszcz potrafi zranić bezbronne zwierzę. Podczas linienia trzeba zapewnić zwierzęciu spokój – tej zasady pilnuję u każdego pajęczaka w hodowli, nie tylko u pająków. Stary pancerz, który zostanie w terrarium, możecie potem wyjąć pęsetą.

    Czy jad skorpiona jest niebezpieczny dla człowieka?

    U większości gatunków użądlenie oznacza dla zdrowego dorosłego człowieka ból i obrzęk, porównywalne z użądleniem pszczoły lub szerszenia. Groźnych dla życia jest kilkadziesiąt gatunków, niemal wszystkie z rodziny Buthidae – między innymi z rodzajów Androctonus, Leiurus, Tityus i część Centruroides.

    Wśród hodowców krąży reguła: „duże szczypce – słaby jad, cienkie szczypce i gruby ogon – silny jad”. To przydatna wskazówka, ale nie gwarancja, więc nie opierajcie na niej decyzji o bezpieczeństwie. Zawsze sprawdzajcie konkretny gatunek. Tak to wygląda przy skorpionach z mojej oferty:

    • Heterometrus silenus – jad słaby, użądlenie boli miejscowo; w obronie częściej używa szczypiec niż kolca,
    • Smeringurus mesaensis – jad słaby do umiarkowanego, ból porównywany do użądlenia szerszenia,
    • Centruroides edwardsii – jad działający na układ nerwowy; kolumbijscy toksykolodzy zaliczają ten gatunek do groźnych dla zdrowia człowieka.

    Osobną sprawą jest alergia – u osoby uczulonej nawet słaby jad może wywołać wstrząs anafilaktyczny. Dlatego terrarium ze skorpionem nie stoi w pokoju małego dziecka ani tam, gdzie łatwo o przypadkowy kontakt.

    Co zrobić po użądleniu skorpiona?

    Najważniejsza rada: w razie użądlenia skontaktujcie się z lekarzem i podajcie dokładną, łacińską nazwę gatunku. Zanim to zrobicie:

    1. Zachowajcie spokój i odsuńcie się od zwierzęcia – zamknijcie terrarium albo przykryjcie skorpiona pojemnikiem.
    2. Zdejmijcie pierścionki, zegarek i bransoletki z użądlonej ręki, zanim pojawi się obrzęk.
    3. Umyjcie miejsce użądlenia wodą z mydłem i przyłóżcie zimny okład – lód zawinięty w materiał.
    4. Nie nacinajcie rany, nie wysysajcie jadu i nie zakładajcie opaski uciskowej.
    5. Zapiszcie nazwę gatunku i godzinę użądlenia, a potem obserwujcie objawy przez kilka godzin.

    Dzwońcie pod 112, jeśli pojawi się cokolwiek poza bólem i obrzękiem w miejscu użądlenia: drętwienie rozchodzące się po ciele, drżenie lub skurcze mięśni, ślinotok, zaburzenia widzenia, kołatanie serca, duszność albo obrzęk twarzy. Po użądleniu przez skorpiona z rodziny Buthidae, na przykład z rodzaju Centruroides, skontaktujcie się z lekarzem lub ośrodkiem toksykologicznym nawet wtedy, gdy na początku czujecie tylko ból. Dzieci, osoby starsze i uczulone reagują na jad silniej.

    Czy skorpiona można brać na ręce?

    Da się, ale nie polecam. Skorpion nie ma z tego żadnej przyjemności, a przestraszony broni się szczypcami albo kolcem.

    „Jeśli zdecydujesz się wziąć pająka czy skorpiona na rękę, to pamiętaj, że robisz to na własną odpowiedzialność!” — z książki Wojtka „Pająki nie są takie straszne”, s. 36

    Płoszczyca z filmu, złapana do ręki, zastygła w bezruchu, udając martwą – to jej sposób na drapieżniki. Skorpion zachowa się inaczej: Heterometrus uniesie otwarte szczypce i ogon w pozycji obronnej, a szybkie gatunki, jak Centruroides czy Smeringurus, w ułamku sekundy uciekną albo użądlą.

    Przy jadowitych pajęczakach unikam bezpośredniego kontaktu ręką – prace w terrarium wykonuję narzędziami, jak Pęseta prosta 20 cm albo Pęseta tęczowa prosta 27 cm. Do przenoszenia skorpiona najwygodniej użyć pojemnika i kawałka sztywnej tektury: nakrywacie zwierzę pojemnikiem, wsuwacie tekturę pod spód i gotowe.

    Co zrobić, gdy skorpion ucieknie z terrarium?

    Terrarium musi być szczelne i dobrze zabezpieczone przed ucieczką zwierzęcia – spokój i ostrożność to podstawa udanej hodowli. Po każdym karmieniu sprawdzajcie zamknięcie – lepiej dwa razy za dużo niż raz za mało. Jeśli skorpion jednak zniknie:

    1. Zamknijcie pomieszczenie i uszczelnijcie szparę pod drzwiami ręcznikiem.
    2. Wyprowadźcie z pokoju dzieci i zwierzęta.
    3. Szukajcie w ciemnych, ciepłych i ciasnych miejscach: pod meblami, za terrarium, w butach, pod leżącymi ubraniami.
    4. Poszukiwania powtórzcie w nocy z latarką UV – pancerz skorpiona świeci pod nią na niebiesko-zielono, więc łatwo go wypatrzeć.
    5. Złapcie go pojemnikiem i tekturą albo długą pęsetą – nigdy gołą ręką.
    6. Zanim wpuścicie go z powrotem, znajdźcie i usuńcie drogę ucieczki.

    Skorpion w mieszkaniu szuka kryjówki, a nie człowieka. Nie ma powodu do paniki, ale jest powód do dokładności – zwłaszcza przy gatunku takim jak Centruroides edwardsii.

    Dlaczego skorpion nie je i kiedy się martwić?

    Brak apetytu to najczęstszy powód niepokoju początkujących – i zwykle niepotrzebny. Skorpiony mają bardzo wolny metabolizm, a dorosły osobnik potrafi nie jeść tygodniami bez szkody dla zdrowia. Najczęstsze przyczyny to:

    • zbliżająca się wylinka,
    • stres po transporcie albo przeprowadzce do nowego terrarium,
    • zbyt niska temperatura,
    • zwykła sytość po ostatnim karmieniu.

    Widziałem ten efekt nawet na płoszczycy z filmu – świeżo pozyskana była „w szoku” po transporcie i przez pierwszy dzień nie chciała jeść. Ptaszniki potrafią nie jeść przez tydzień, dwa, a nawet miesiąc – to u nich nic niezwykłego, nie panikuję, tylko cierpliwie obserwuję. Przy skorpionie podejście jest takie samo: sprawdźcie temperaturę, nie wrzucajcie codziennie nowych owadów i dajcie zwierzęciu czas.

    Martwcie się wtedy, gdy skorpion ma wyraźnie pomarszczony, zapadnięty odwłok, jest apatyczny poza okresem wylinki albo ma kłopot z utrzymaniem się na nogach. Odwodnienie jest dla niego groźniejsze niż głód, więc najpierw zadbajcie o wodę i właściwą temperaturę.

    Czy na skorpiona trzeba mieć zezwolenie?

    Na trzy gatunki z mojej oferty – Heterometrus silenus, Smeringurus mesaensis i Centruroides edwardsii – nie potrzebujecie zezwolenia ani dokumentów CITES. Nie ma ich na polskiej liście gatunków niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi ani w załącznikach Konwencji Waszyngtońskiej (stan na wrzesień 2026).

    W książce piszę, że w większości przypadków posiadanie pająka nie wymaga zezwolenia, z wyjątkiem gatunków niebezpiecznych oraz tych objętych Konwencją Waszyngtońską. Przy skorpionach jest dokładnie tak samo:

    • gatunki niebezpieczne – art. 73 ustawy o ochronie przyrody zakazuje ich posiadania i przetrzymywania, a listę określa rozporządzenie Ministra Środowiska z 3 sierpnia 2011 r.; ze skorpionów są na niej m.in. wybrane gatunki z rodzajów Androctonus, Leiurus, Tityus, Hottentotta i Centruroides (np. C. sculpturatus, C. noxius, C. suffusus),
    • kategoria I to gatunki najgroźniejsze i prywatnie trzymać ich nie można; na gatunek z kategorii II regionalny dyrektor ochrony środowiska może wydać zezwolenie, jeśli warunki przetrzymywania potwierdzi powiatowy lekarz weterynarii,
    • CITES – ze skorpionów obejmuje tylko gatunki z rodzaju Pandinus, m.in. popularnego skorpiona cesarskiego (Pandinus imperator).

    Ta sama lista pokazuje, dlaczego zawsze trzeba sprawdzać nazwę gatunku, a nie samego rodzaju: kilku krewnych Centruroides edwardsii na niej jest, a on sam – nie. Dla porównania, z pająków na tej liście jest m.in. pięć gatunków wdów z rodzaju Latrodectus.

    Gdzie i jak kupić skorpiona?

    Kluczowe są legalne pochodzenie zwierzęcia i pewna nazwa gatunkowa. Kupując pajęczaka objętego Konwencją Waszyngtońską (CITES), sprzedający musi wam wydać dokument potwierdzający legalne pochodzenie zwierzęcia. Przy pozostałych gatunkach zwracajcie uwagę na:

    • pełną nazwę łacińską w ofercie – „skorpion azjatycki” to za mało, żeby sprawdzić przepisy i parametry,
    • stadium rozwoju (np. L3/4, semi/sub, adult) – od niego zależą wielkość pojemnika i karmy,
    • kondycję zwierzęcia: pełny, niepomarszczony odwłok, kompletne odnóża i ogon, żywa reakcja na otoczenie,
    • pochodzenie z hodowli zamiast odłowu z natury – zwierzęta z hodowli są zwykle w lepszej kondycji,
    • możliwość zadania pytań i obejrzenia okazu przed zakupem.

    Wolicie obejrzeć okaz na żywo, zanim zdecydujecie się na zakup? Zapraszamy do naszego sklepu terrarystycznego we Wrocławiu przy ul. Św. Mikołaja 63 – czynne codziennie od 10 do 19. Na miejscu pomożemy dobrać gatunek do waszych warunków i skompletować terrarium.

    Ile kosztuje hodowla skorpiona?

    Start z Heterometrus silenus i szklanym terrarium to wydatek około 720 zł. Poniżej ceny z mojego sklepu z września 2026:

    Najwięcej kosztuje terrarium. Młodemu skorpionowi na pierwsze miesiące wystarczy plastikowy pojemnik za kilkanaście–kilkadziesiąt złotych, a cały start zamknie się wtedy w około 350–400 zł. Stałe koszty są niewielkie: dorosły skorpion zjada kilka owadów miesięcznie, a mata grzewcza o małej mocy zużywa niewiele prądu.

    Jakie błędy popełniają początkujący hodowcy skorpionów?

    Wyznaję podejście, w którym najpierw poznaję dany gatunek – bez znaczenia, czy to pająk, jaszczurka czy skorpion – potem kompletuję potrzebne wyposażenie, a dopiero na samym końcu nabywam wymarzonego pupila. Ta kolejność eliminuje większość błędów, zanim się pojawią. Najczęstsze z nich to:

    1. zakup „skorpiona” bez znanej nazwy gatunku, a więc bez wiedzy o jadzie, parametrach i przepisach,
    2. pierwszy skorpion z rodziny Buthidae tylko dlatego, że jest ładny albo tani,
    3. zbyt płytkie podłoże dla gatunku kopiącego,
    4. mata grzewcza pod podłożem zamiast z boku zbiornika,
    5. pustynny gatunek w mokrym terrarium albo leśny w suchym,
    6. kilka skorpionów w jednym terrarium – często kończy się kanibalizmem, zwłaszcza w czasie wylinki,
    7. przekarmianie i zostawianie żywych owadów w terrarium na dłużej niż dobę,
    8. nieszczelna pokrywa i otwory wentylacyjne szersze niż zwierzę,
    9. branie skorpiona na rękę, „bo przecież ma słaby jad”.

    Co zrobić, gdy znajdziecie „skorpiona” nad wodą?

    Obejrzyjcie go, zróbcie zdjęcie i zostawcie tam, gdzie był. Płoszczyca szara jest w Polsce gatunkiem pospolitym, a mimo to ja sam nigdy wcześniej nie widziałem jej na żywo – dlatego byłem tym zwierzęciem zachwycony.

    „Ja jestem niesamowicie podjarany tym zwierzęciem. A jestem podjarany dlatego, że pomimo tego, że ona jest pospolita, to ja w życiu jej nie widziałem.” — z filmu, 11:45

    Tego osobnika utrzymałem przy życiu i najprawdopodobniej wypuszczę go z powrotem do Odry – blisko miejsca, w którym go znaleziono. Dzikie owady z polskich wód nie nadają się na zwierzęta domowe; do hodowli są prawdziwe skorpiony z legalnego źródła.

    Zdarzają się osobniki płoszczycy, które potrafią latać – takim okazał się właśnie ten egzemplarz. W locie widać jej jaskrawoczerwony odwłok, normalnie ukryty pod skrzydłami.

    „Zdarzają się osobniki, które faktycznie potrafią latać, i takim właśnie osobnikiem jest ta dokładnie płoszczyca.” — z filmu, 9:20

    A wy? Spotkaliście kiedyś „wodnego skorpiona”, zaleszczotka w starej książce albo latającą płoszczycę? Dajcie znać w komentarzu pod filmem.

  • Ptasznik dla początkujących: jak zacząć hodować pająki

    Ptasznik dla początkujących: jak zacząć hodować pająki

    Ptasznik dla początkujących to najczęściej spokojny gatunek naziemny z rodzaju Brachypelma albo Grammostola, a cały zestaw startowy zamyka się w jednym pojemniku, podłożu, kryjówce, pęsecie, spryskiwaczu i karmówce. Maluchy sprawdzonych gatunków kupicie u mnie od 50 zł, a pojemnik, w którym pająk spędzi pierwszy rok, kosztuje 15 zł. Poniżej przechodzę przez wszystko po kolei, dokładnie tak, jak sam bym dziś zaczynał: najpierw wiedza, potem zwierzak.

    Jaki ptasznik dla początkujących? Moja lista na start

    Na pierwszego ptasznika polecam spokojne gatunki naziemne: rodzaj Brachypelma, rodzaj Grammostola albo kolorową Chromatopelma cyaneopubescens z Wenezueli. Ile osób zapytacie, tyle usłyszycie odpowiedzi, i każda z nich będzie dobra, bo w Polsce mamy w hodowli dobre kilkaset gatunków ptaszników. Klucz jest inny niż sam gatunek.

    „Nie ma takich gatunków pająków. Każdy pająk, którego sobie wybierzecie, jeżeli macie trochę oleju w głowie i o którym odpowiednio się dowiecie, co on potrzebuje i jak się zachowuje, będzie odpowiedni.” — z filmu, 6:47

    Z gatunków, które sam bym postawił na półce „start”, wymienię te sprawdzone u mnie i u moich widzów:

    • Brachypelma, czyli meksykańska klasyka: Brachypelma hamorii (ptasznik czerwonokolanowy), Brachypelma emilia i mocniej kontrastowa Brachypelma boehmei. Łagodne usposobienie i słaby jad to powód, dla którego ten rodzaj od lat wybiera się na pierwszego pająka.
    • Grammostola: złotokolanowa Grammostola pulchripes albo czarna z niebieskim połyskiem Grammostola pulchra. Duże, powolne, długowieczne.
    • Chromatopelma cyaneopubescens: metaliczny błękit i pomarańczowy odwłok, do tego buduje pajęczynowe konstrukcje. Chromatopelma cyaneopubescens to gatunek, który polecam każdemu, komu Brachypelma wydaje się za spokojna.
    • Pamphobeteus i Nhandu: piękne, ale bywają narwane. U mnie to raczej pająk na drugiego niż na pierwszego.
    • Eresus, czyli pająk właściwy, nie ptasznik: mały, bardzo odporny na błędy hodowcy i bez wymagań na „turbo-super-warunki”. Eresus walckenaeri to dobry wybór, jeśli chcecie coś innego niż ptasznik.
    • Skakuny: urocze i też dobre na początek, tylko kupcie większą sztukę. Najmniejsze bywają delikatne i trudne do rozkarmienia.
    • Caribena versicolor: jeżeli marzy wam się pająk nadrzewny, to Caribena versicolor jest super na początek, tylko szybsza od naziemnych. Psalmopoeus i Megaphobema też się nadadzą.

    Mój pierwszy pająk to Psalmopoeus irminia, samica, czyli ptasznik wenezuelski: szybki, skoczny, defensywny, z pomarańczowymi ornamentami na końcach nóg. Nie był to może najmądrzejszy wybór na start, bo nie miałem wcześniej styczności z wolniejszymi pająkami, ale jak widzicie, dałem sobie radę. Wyrosłem na ludzi. Chyba.

    Gatunek Tryb życia Skąd pochodzi Rozmiar dorosłej samicy Długość życia samicy Jad U mnie od
    Brachypelma hamorii naziemny Meksyk ok. 16 cm rozpiętości 25–30 lat słaby 50 zł (L3)
    Brachypelma emilia naziemny Meksyk ok. 15 cm 25–30 lat słaby 50 zł (L2/3)
    Grammostola pulchripes naziemny Argentyna, Paragwaj ok. 20 cm 25–30 lat słaby 50 zł (L3/4)
    Grammostola pulchra naziemny Brazylia ok. 16 cm 25–30 lat słaby 320 zł (samica 2 DC)
    Chromatopelma cyaneopubescens naziemny Wenezuela ok. 15 cm 12–14 lat słaby 320 zł (samica)
    Caribena versicolor nadrzewny Martynika ok. 16 cm ok. 12 lat słaby 50 zł (L2/3)
    Eresus walckenaeri norowy Europa Południowa ok. 2 cm ciała 3–4 lata słaby 80 zł (L2)

    Rozmiar podaję jako rozpiętość odnóży, długość życia dotyczy samic. Samce ptaszników żyją znacznie krócej: u Brachypelma dwa, trzy lata po ostatniej wylince.

    Od czego zacząć, zanim kupisz pająka?

    Od wiedzy. Od dawien dawna trzymam się jednej zasady: najpierw wiedza, potem zwierzak, i dotyczy ona nawet tak prostych zwierząt jak ptaszniki. Jeżeli kupicie pająka, o którym nic nie wiecie, zrobi się maleńki problem: nie będziecie wiedzieli, jak go trzymać, czym karmić i co z nim w ogóle robić.

    Mam na to dwa skrajne przykłady z własnej hodowli. W kliszówce siedzi u mnie pająk z rodzaju Ancylometes. Te pająki żyją nad wodą, w bardzo wilgotnym środowisku, więc ma u mnie torfowiec i dużo wody, którą często zraszam. Obok mieszka moja samica Brachypelma boehmei, która pochodzi z Meksyku i potrzebuje sucho. Gdybym lał jej tyle wody co Ancylometes, pająk by po prostu skisł.

    Ta sama „opieka” daje dwa zupełnie różne skutki, dlatego przed zakupem sprawdźcie, skąd pochodzi gatunek i czego potrzebuje. Ta zasada dotyczy każdego zwierzęcia: pająka, gekona, węża, chomika i konia. Musicie wiedzieć, jak zwierzę karmić, jak je trzymać i czy macie budżet na jego utrzymanie. Z pająkami o tyle łatwiej, że to względnie tanie zwierzęta, a największy koszt robi sam pająk.

    Skąd brać wiedzę o pająkach?

    Z kilku niezależnych źródeł naraz, bo wiedza o pająkach cały czas się aktualizuje i żadna pojedyncza strona nie jest w stu procentach na bieżąco. Pierwszym przystankiem jest internet, drugim książka, trzecim ludzie, którzy hodują dłużej od was.

    • Fora i serwisy hodowlane: forum terrarium.com.pl ma opisy bardzo wielu zwierząt, nie tylko pająków. Uwaga: część informacji jest nieaktualna, więc traktujcie forum jako jedno z wielu źródeł, nie jedyne. Dla owadów jest polskie forum entomologiczne, a o krajowych pajęczakach poczytacie w Insektarium.
    • World Spider Catalog: baza wszystkich opisanych gatunków pająków świata, ponad 50 tysięcy, w tym wszystkie ptaszniki. Opisanych gatunków jest dużo więcej niż dostępnych w handlu, więc jak jakiś gatunek wam się spodoba, tam sprawdzicie, co o nim wiadomo.
    • Galerie zdjęć: żeby zobaczyć, jak dany gatunek wygląda w różnych stadiach, zanim go kupicie.
    • Książka: jeśli wolicie papier, całą wiedzę na start zebrałem w książce „Pająki nie są takie straszne”. Na setki pytań, które dostałem od was przez lata, większość odpowiedzi mieści się w jednym dobrym atlasie.

    Resztę zostawiam w waszych rękach. Ja też cały czas się uczę i cały czas popełniam błędy, także nie ma się czego wstydzić.

    Czy wszystkie ptaszniki mają jad?

    Tak. Wszystkie ptaszniki dostępne w hodowli posiadają jad i w skrajności mogą go użyć. Trzeba mieć tego świadomość, ale nie chcę tego demonizować: to, jak mocno ugryzienie odczujecie, zależy od rodzaju pająka.

    Przy gatunkach z rodzaju Brachypelma jad jest słaby, a po ugryzieniu spuchnie wam palec, może ręka, i na tym się zwykle kończy. Nawet w tak spokojnym rodzaju może się jednak trafić osobnik z charakterem.

    „Czy rodzaju grammostola, czy rodzaju afonopelma, zawsze może się trafić taka jedna czarna owca i zawsze może się zdarzyć ugryzienie.” — z filmu o Brachypelma klaasi, 5:08

    Na start omijajcie rodzaje silnie jadowite: Poecilotheria, Pterinochilus, Stromatopelma, Pelinobius, a z pająków właściwych Latrodectus. Ugryzienie takiego pająka to według raportów, które czytałem, skurcze i tydzień wyjęty z życia. Do tego dochodzi jeszcze jedno: ptaszniki z Nowego Świata, czyli między innymi Brachypelma, Grammostola, Theraphosa i Megaphobema, mają na odwłoku włoski parzące, które wyczesują w sytuacji zagrożenia. Moja Theraphosa apophysis ma je bardzo irytujące, więc do takiego pająka łap nie pchamy.

    Czy pająk przyzwyczai się do właściciela?

    Nie. Pająki są bardzo proste i bazują wyłącznie na instynkcie, więc nie będzie z nimi relacji jak z psem czy kotem. Do życia potrzebują jedzenia, wody i w dorosłości partnera do rozmnażania. To są zwierzęta do oglądania, i w tym oglądaniu są fantastyczne.

    Nie znaczy to, że wszystkie zachowują się tak samo. Każdy osobnik ma swój charakter, nawet w rodzaju uznawanym za potulny.

    „Każdy pająk jakby ma swój humorek, mimo tego, że cały gatunek uznawany jest za taki potulny.” — z filmu o pierwszych ptasznikach, 7:31

    Dlatego brania na ręce nie polecam, nawet przy spokojnych gatunkach. Pająk nie potrzebuje głaskania, a wy nie potrzebujecie spadającego z dłoni ptasznika. Wszystko przy pająku robimy pęsetą.

    W czym trzymać pierwszego ptasznika?

    W pojemniku dopasowanym do rozmiaru pająka, nie odwrotnie. Malutki pajączek w dużym pudle po prostu wam się zgubi, i nawet się o tym nie dowiecie, a do tego ciężej go obsłużyć i nakarmić. Dlatego u mnie pojemniki rosną razem z pająkiem.

    • Kliszówka: najmniejszy pojemnik hodowlany, dla maluchów w stadiach L1–L4. Włókno kokosowe i tyle, nie ma czego urządzać.
    • Braplast albo inny plastikowy boks z wentylacją: dla podrośniętych. PetBox 26 × 18 × 12 cm za 24,90 zł spokojnie starczy na pierwszy rok. Na dużych, komercyjnych hodowlach dorosłe ptaszniki mieszkają właśnie w boksach: wentylacja, miska z wodą, podłoże, i jest elegancko.
    • Terrarium szklane: ładnie wygląda i daje pole do aranżacji. U mnie w szkle mieszkają głównie pająki, które nie mieszczą się już w niczym innym. Na start wystarczy terrarium 20 × 20 × 20 cm, dla nadrzewnych wybierajcie wysokie, dla naziemnych szerokie z grubą warstwą podłoża.

    Gatunki naziemne, w tym Brachypelma, potrzebują poziomego zbiornika z warstwą podłoża do kopania. Gatunki nadrzewne, takie jak Caribena versicolor, potrzebują pionowego terrarium, dobrej wentylacji i wyższej wilgotności. Pojemnik wybierajcie więc dopiero wtedy, gdy wiecie, jaki gatunek kupujecie.

    Co kupić do pierwszego ptasznika? Lista startowa z cenami

    Podstawowe minimum to pojemnik z podłożem, a reszta jest dodatkiem. Można oczywiście urządzić terrarium na bogato, z tubą korkową, sztucznymi roślinkami i innymi bibelotami, i to jest bardzo fajna zabawa. Ale to, co naprawdę trzeba mieć, mieści się w jednym koszyku:

    1. Podłoże: włókno kokosowe albo chipsy kokosowe (12 zł). Torf kokosowy mam we wszystkich pojemnikach: trzyma wilgoć i nie szkodzi pająkom.
    2. Kryjówka: połówka łupiny kokosa za 9 zł albo tuba korkowa. A jeżeli pająk kryjówki nie chce, dajcie mu grubszą warstwę podłoża, sam wykopie norę.
    3. Woda: miska na wodę plus spryskiwacz 50 ml za 9,90 zł do nawadniania. Woda z kranu będzie git.
    4. Pęsety: pęseta prosta 20 cm za 15 zł do karmówki i pęseta zagięta 20 cm do obsługi. Ja mam ich kilkanaście, do różnych celów, i polecam od razu kupić więcej niż jedną.
    5. Karmówka dopasowana do rozmiaru: dla malucha wylęg karaczana tureckiego, dla większego pająka większe karaczany albo świerszcze.
    6. Pipeta: do nawadniania najmniejszych pojemników, opcjonalnie.

    Cała reszta, czyli sztuczne roślinki, czaszki i ozdoby, jest dla was, nie dla pająka. Pająk ma na to, mówiąc delikatnie, wywalone. Jemu wystarczy, że dobrze czuje się w swojej norze, a reszta cieszy tylko wasze oko.

    Jedna rzecz, o której początkujący często zapominają: te zakupy robimy przed pająkiem, nie po. Pojemnik, podłoże, kryjówka, pęsety i coś do zraszania to wasz pierwszy koszt, a dopiero potem przychodzi zwierzę.

    Czym i jak często karmić ptasznika?

    Żywymi owadami karmowymi, dobranymi wielkością do pająka: mały pająk dostaje małą karmówkę, duży pająk dużą. U mnie w roli głównej grają karaczany tureckie, do tego drewnojady, szarańcza i różnej maści świerszcze. Karmówkę kupicie w praktycznie każdym sklepie terrarystycznym – u nas w kategorii Owady karmowe.

    • maluchy L1–L4: wylęg karaczana (ok. 0,5 cm),
    • podrośnięte: karaczan turecki średni (1–1,5 cm),
    • duże samice: karaczan turecki duży (2–3 cm) albo dorosłe świerszcze.

    Karmię raz albo dwa razy w tygodniu, zależnie od gatunku i wielkości podawanego pokarmu. Jeżeli pająk odmawia, niedoszłą ofiarę wyjmuję następnego dnia: karaczan biegający po pojemniku przez wiele dni może pająkowi zaszkodzić, zwłaszcza w trakcie linienia. Zasada jest prosta: ofiara nie większa niż ciało pająka.

    Ile kosztuje ptasznik dla początkujących?

    Pytanie „ile kosztuje ptasznik” jest trochę źle postawione, bo rozstrzał cen między gatunkami jest ogromny. Za to próg wejścia jest niski: maluchy sprawdzonych gatunków na start (Brachypelma hamorii L3, Brachypelma emilia, Caribena versicolor) kosztują u mnie 50 zł, a Psalmopoeus irminia L2/3 nawet 20 zł.

    Do tego dochodzi wyposażenie, które kupujecie raz i zostaje na kolejne lata i kolejne pająki:

    • PetBox 26 × 18 × 12 cm: 24,90 zł,
    • włókno kokosowe: 12 zł,
    • kryjówka z kokosa: 9 zł,
    • pęseta: 15 zł,
    • spryskiwacz: 9,90 zł,
    • wylęg karaczana: 10 zł.

    Kompletny start ze zwierzakiem zamyka się w okolicach 120–150 zł, a większość tej kwoty to jednorazowe wyposażenie. Później koszty są niewielkie: pająki jedzą mało, a ich pojemniki zajmują niewiele miejsca. Największym wydatkiem zawsze będzie sam pająk, szczególnie jeśli sięgniecie po dorosłą samicę, jak Ephebopus murinus za 450 zł.

    Czy na ptasznika trzeba mieć zezwolenie?

    Nie. Na hodowanie ptasznika nie potrzebujecie żadnego zezwolenia, ewentualnie poza zgodą rodziców. Pająków się nigdzie nie rejestruje, nie trzeba latać do urzędu: idziecie, kupujecie i pająk jest z wami.

    Jest jeden wyjątek, i dotyczy właśnie gatunków dla początkujących. Część rodzajów jest objęta Konwencją Waszyngtońską, czyli CITES, która reguluje międzynarodowy handel chronionymi gatunkami. Na liście są między innymi rodzaje Brachypelma, Tliltocatl i Poecilotheria, a także Caribena versicolor i Grammostola rosea. Przy zakupie takiego pająka sprzedający ma obowiązek wydać wam dokument potwierdzający legalne pochodzenie zwierzęcia, i to jest cały „urząd”, jaki was czeka. Aktualną listę gatunków sprawdzicie w bazie Species+. [ZEWN: Species+ (checklista CITES, speciesplus.net)]

    Poza Konwencją Waszyngtońską hulaj dusza: idziecie i kupujecie. Trzymajcie tylko zaświadczenie razem z pająkiem, bo przy sprzedaży albo wymianie będzie potrzebne dalej.

    Gdzie kupić pierwszego ptasznika?

    U sprawdzonego hodowcy albo w specjalistycznym sklepie, nie u przypadkowych osób z ogłoszeń. To jest jedna rzecz, którą chciałbym, żebyście z tego poradnika zapamiętali: sprawdzajcie źródła. Pająk z przypadkowego ogłoszenia jest w nie wiadomo jakim stanie, o ile w ogóle do was dojedzie.

    U profesjonalnego hodowcy macie gwarancję, że pająk przyjdzie cały i zdrowy, a jeżeli nie przyjdzie, spokojnie będzie można go zareklamować. Dlatego przed zakupem sprawdźcie, czy sprzedawca:

    • podaje pełną nazwę gatunkową i stadium pająka,
    • wie, skąd pochodzi zwierzę i przy gatunkach z CITES daje zaświadczenie,
    • potrafi powiedzieć, czym pająk był karmiony i w czym siedział,
    • ma zasady reklamacji, gdyby zwierzę dotarło martwe.

    Drugie miejsce to eventy terrarystyczne, których w Polsce jest bardzo dużo. Z takiej giełdy przy odrobinie szczęścia wrócicie z nowym pupilem, a przy okazji zobaczycie na żywo gatunki, o których czytaliście. U mnie zwierzęta z katalogu pająków można też obejrzeć przed zakupem na wystawie we Wrocławiu.

    Co znaczą L1, L2 i DC w ofertach?

    Litera L oznacza stadium rozwojowe: L1 to pająk po pierwszej wylince od nimfy, potem L2, L3, L4 i tak dalej, u dużych gatunków nawet do L14 czy L15. Przy większych pająkach nikt już tego nie liczy, wtedy sprzedawca podaje DC, czyli długość ciała w centymetrach, mierzoną od końca odwłoka do początku szczękoczułków.

    Po co wam to? Żeby dopasować pojemnik i karmówkę, zanim pająk przyjedzie. Jak kupicie bydlaka pokroju Theraphosa i przygotujecie do niego wylęg karaczana oraz maleńki pojemnik, to nie będzie miało sensu i będzie panika, co teraz z tym pająkiem robić. Kupując, sprawdźcie więc dwie rzeczy: w jakim stadium jest pająk i jak duży dorasta gatunek.

    Co zrobić, gdy ptasznik ucieknie?

    Nie panikować, nakryć pająka pojemnikiem i wsunąć wieczko pod spód. Ucieczki się zdarzają: pająk spłoszy się przy karmieniu albo przy przemeblowaniu terrarium i nagle macie wielkiego pająka na wolności. Z mieszkania nie wyjdzie, jest na to za duży i za ciężki, więc trzeba go po prostu bezpiecznie złapać i odnieść do terrarium.

    1. Zamknijcie drzwi do pokoju i nie wykonujcie gwałtownych ruchów.
    2. Jeżeli pająk jest szybki albo silniej jadowity, bez zbędnego pajacowania nakryjcie go pojemnikiem, na przykład PetBoxem, i wsuńcie wieczko pod spód.
    3. Spokojny gatunek można delikatnie skierować do pojemnika pęsetą albo kartką.
    4. Łapanie gołą ręką odpuśćcie, nawet przy potulnym pająku, bo może ugryźć.

    Najlepszą metodą jest zapobieganie: przed otwarciem pojemnika miejcie pod ręką drugi pojemnik i pęsetę, a przy szybkich gatunkach nadrzewnych otwierajcie terrarium tylko wtedy, gdy wiecie, gdzie dokładnie siedzi pająk.

    Co zrobić po ugryzieniu przez ptasznika?

    Nie panikować, oczyścić ranę i obserwować, a przy gatunkach silnie jadowitych skonsultować się z lekarzem, podając mu nazwę gatunku. Od razu mówię: będzie boleć, bo pazury jadowe ptaszników są dość konkretne, a u dużych gatunków, jak Theraphosa, dochodzą do 2 cm długości. Samo przebicie skóry jest więc bolesne niezależnie od jadu.

    Skutki zależą od pająka. Po ugryzieniu Brachypelma spuchnie palec, może ręka, i nic więcej się zwykle nie dzieje. Po ugryzieniu rodzajów silnie jadowitych, takich jak Poecilotheria, Pterinochilus, Stromatopelma czy Pelinobius, trzeba się liczyć z silnym bólem, skurczami i wielotygodniowymi problemami, dlatego wizyta u lekarza jest wtedy obowiązkowa. Nie eksperymentujcie na własną rękę z lekami i suplementami, o których krążą różne opinie.

    Profilaktyka załatwia większość tematu: przy pająku operujemy pęsetą, nie paluchem. Sam często łamię tę zasadę, co jest dość głupie, więc uczcie się na moich błędach, nie na własnych.

    Czy ptasznik może nie jeść przez miesiąc?

    Może, i to jest normalne. Dużo osób pisze do mnie: „mój pająk nie je od miesiąca, czy robię coś źle”. Nie robicie. W naturze pająki nie jedzą codziennie, tam jest deficyt pokarmu, a to, że w hodowli dostają go dużo, to bonus, nie obowiązek. Pająk może kaprysić i nie jeść nawet przez dwa miesiące.

    Najczęstszy powód odmowy to zbliżające się linienie. Pająk robi się osowiały, apatyczny, nie chce jeść, ucieka i bunkruje się w norze. Wtedy dajcie mu żyć, jak chce, bo to on wie lepiej, a nie my. Zamiast wrzucać kolejne owady, obserwujcie odwłok, zachowanie i dostęp do wody. Niepokoić powinno co innego: dziwny chód, przewracanie się, nieskoordynowane ruchy. To bywa objaw pasożytów albo choroby i wtedy niestety często jest po pająku.

    Jak wygląda linienie i jak nie zaszkodzić pająkowi?

    Linienie to naturalny proces wzrostu pająka: zewnętrzny szkielet nie rośnie razem z ciałem, więc zwierzę musi zrzucić stary oskórek. Proces pochłania mnóstwo energii, może trwać nawet kilkanaście godzin i w tym czasie pająk jest praktycznie bezbronny.

    Przed wylinką pająk zwykle:

    • przestaje jeść i staje się mniej aktywny,
    • ciemnieje, a u gatunków wyczesujących włoski parzące na odwłoku pojawia się ciemna plama,
    • zamyka wejście do nory albo zabezpiecza kryjówkę pajęczyną,
    • przygotowuje matę z pajęczyny, na której odwraca się na plecy.

    Pająk leżący na grzbiecie to nie umierający pająk, tylko pająk w trakcie wylinki: nie odwracajcie go, nie szturchajcie pojemnikiem i nie zostawiajcie w środku żywej karmówki. Po wylince pająk jest miękki i delikatny, więc przez kilka dni nie karmię, tylko pilnuję wody i wilgotności, bo odwodnienie potrafi zablokować pająka w starym oskórku. Samice ptaszników linieją przez całe życie: młode co kilka tygodni, dorosłe samice nawet co kilkanaście miesięcy. Dobrze jest od czasu do czasu sprawdzić, czy w pojemniku nie leży świeża wylinka, bo to najpewniejszy znak, że pająk rośnie.

    Jakie błędy najczęściej popełniają początkujący?

    Większość problemów bierze się z pośpiechu i z niedopasowania warunków do gatunku, nie z braku drogiego sprzętu. Z wiadomości, które dostaję od was, i z własnych wpadek zebrałem listę:

    • kupowanie pająka, zanim się wie, skąd pochodzi i czego potrzebuje,
    • wybór gatunku wyłącznie po kolorze, a nie po temperamencie,
    • maleńki pająk w ogromnym pojemniku, w którym ginie i nie da się go nakarmić,
    • lanie wody do pojemnika pająka z suchego Meksyku, bo „pająki lubią wilgotno”,
    • karmówka za duża dla malucha albo pozostawiona w pojemniku na wiele dni,
    • szturchanie pająka, który przygotowuje się do wylinki,
    • panika, gdy pająk nie je przez miesiąc,
    • branie ptasznika na ręce i łapanie zbiega dłonią,
    • kupowanie najmniejszego skakuna, bo jest najtańszy, zamiast większej sztuki,
    • zakup z przypadkowego ogłoszenia bez nazwy gatunkowej i bez możliwości reklamacji.

    Najważniejszy jest ostatni z pozoru drobny problem: nadmierna ingerencja. Pająk, który zaszył się w norze i tygodniami się nie pokazuje, niekoniecznie potrzebuje waszej pomocy. Nie każda zmiana wymaga działania z waszej strony.

    Jak zacząć hodować pająki krok po kroku?

    W filmie podzieliłem to na pięć rozdziałów: wiedza, wybór pająka, przygotowanie, zakup i sytuacje awaryjne. W praktyce wygląda to tak:

    1. Wybierzcie dwa, trzy gatunki, które naprawdę wam się podobają.
    2. Sprawdźcie, skąd pochodzą, jak rosną, jaki mają temperament i tryb życia: naziemny czy nadrzewny.
    3. Zdecydujcie się na gatunek dopasowany do waszego doświadczenia, a nie tylko do zdjęcia.
    4. Sprawdźcie, czy rodzaj jest na liście CITES, i pamiętajcie o zaświadczeniu od hodowcy.
    5. Kupcie pojemnik, podłoże, kryjówkę, miskę i spryskiwacz.
    6. Kupcie pęsety i karmówkę dopasowaną do rozmiaru pająka.
    7. Znajdźcie sprawdzonego hodowcę albo sklep, który odpowie na wasze pytania.
    8. Dopiero wtedy kupcie pająka.

    Taka kolejność oszczędza wam paniki po zakupie. Zamiast zastanawiać się, dlaczego pająk nie je albo czy leżenie na grzbiecie to choroba, będziecie już to wiedzieć. Jeśli chcecie mieć to wszystko w jednym miejscu, zajrzyjcie do książki „Pająki nie są takie straszne”.

    Co daje hodowla pająków? Słowo na koniec

    Hodowanie pająków to fantastyczna pasja, szczególnie na długie zimowe wieczory. Z tego, co wiem, zaraziłem nią już bardzo wiele osób, właśnie was, moich widzów, i mam nadzieję, że zarażę jeszcze więcej. Wiem, że brzmi to filozoficznie, ale pozbycie się lęku przed pająkami i doprowadzenie do tego, że hodowla staje się życiową zajawką, jest według mnie czymś wyjątkowym.

    Podstawy już znacie. Nic, tylko brać się do nauki, a potem do roboty. Ja też cały czas się uczę i cały czas popełniam błędy, więc jeśli macie pytania albo własne wpadki na start, dajcie znać w komentarzach pod filmem. I tyle.